O mnie

Będę zdziwiona jeśli komuś udało się tutaj zabłądzić, jeśli jednak już to jesteś to zapraszam do poznania mojej historii. 
Od dziecka byłam kreatywna, uwielbiałam wszystko co jest związane z jakąkolwiek formą szeroko rozumianego artyzmu. Takim sposobem chodziłam na kółko plastyczne, uczyłam się szyć. Sama zrobiłam domek dla lalek z kartonów, ubrania z resztek własnych ubrań, jak również naczynia i przedmioty codziennego użytku z ciastoliny. W ramach prezentu zdarzyło mi się zrobić misia. W życiu późniejszym pudełko na biżuterię, czy drewniany stojak na przyprawy. Byłam tym dzieckiem, które na podstawie książek potrafiło złożyć origami. Oraz nie miałam problemu z rozumieniem instrukcji do klocków lego czy mebli z ikei. Oczywiście to że byłam wystarczająco kreatywna nie oznacza, że moje dzieła można wystawiać w galerii sztuki. Po prostu można się uśmiechnąć, że efekt wygląda na to czym miał być i ku zdziwieniu wszystkich w koło (w tym mnie), że dalej stoi i się nie rozsypał.
Kolejnym sposobem na marnowanie czasu było śpiewanie. Byłam nawet w chórze, chociaż nie pozwalali mi śpiewać solo ponieważ miałam zbyt pospolity głos. Niby da się go słuchać, ale nie jest na tyle wybitny by nadawał się na scenę. Nigdy nie podbiję swoim śpiewem niczyjego serca, ale uwielbiam to robić.
Z dziwnych rzeczy jest moje upodobanie do tworzenia drzew genealogicznych. Mam na tym punkcie wręcz fioła. Nie dość, że lubię katalogować informacje, to jeszcze dodatkowo łączyć je ze sobą. Zaczęło się niewinnie od drzewa rodzinnego, które troszkę się rozrosło jak tylko poznałam możliwości jakie niosą ze sobą internetowe księgi parafialne. Jednak zanim się o tym dowiedziałam (z resztą od przyjaciółki, sama bym nie wpadła na to by tego szukać) to czułam potrzebę robienia drzew. Wystarczyło wybrać jakie. Zabawę zaczęłam od tworzenia drzewa greckich bogów. Całkiem nieźle się rozwinęło. Zwłaszcza jestem dumna z takiego w wersji papierowej, bo wiadomo, że w programie to każdy zrobić potrafi. Na tyle bardzo wkręciłam się w mitologię grecką, że udało mi się ją pokochać, zaraz po niej wszystkie pozostałe. Co prawda nie na tyle bym była w stanie zapamiętać mity, czy powiązania, ale wystarczająco by mieć fioła i poświęcać na to niezliczone ilości czasu. Następnie dla przyjaciółki (innej, niż tej o której wspominałam) zaczęłam tworzyć drzewo królów polskich zaczynając od piastów, bo to ich czasy najbardziej mi się podobają. W ramach tego również rozrosło się do niesamowitych rozmiarów. Jednak tak właściwie to żadne z tych drzew nie jest ukończone w takim stopniu jak bym chciała. Może gdyby ktoś był zainteresowany to mogłabym to pociągnąć dla tego kogoś, ale sama dla siebie nie do końca potrafiłam.
Do tego wszystkiego dołóżcie podróże. Bo jestem chora jeśli nie mam na skalę roku przynajmniej dwóch większych wyjazdów. Przynajmniej raz nie opuszczę granic państwa. I przynajmniej jednego weekendu na miesiąc nie spędzę poza swoim domem.
Zastanówcie się też jakim cudem mam jeszcze w domu miejsce skoro mam duszę kolekcjonera (proszę nie mówić chomika). Wszystkie książki, które przeczytałam musiałam mieć na półce dopóki mamie nie zabrakło na nie pieniędzy. No bo kto by pomyślał że czytanie około dziesięciu książek na tydzień może kosztować typową studencką pensję. Musiałam przerzucić się na ebooki. Jednak dało to możliwość czytania nieoryginalnych tłumaczeń. Co za tym idzie posiadałam chomika i miałam na nim wszystko to co przeczytałam, a nie stało u mnie na półce. Chociaż później wystraszyłam się gdy była wielka akcja z prawami autorskimi i nakrzyczało na mnie parę tłumaczy, że udostępniam ich książki zamiast chomikować. Skasowałam wszystko co miałam, potem się zreflektowałam i próbowałam to odbudować. Nie do końca się udało.
Zbieram monety, mam kolekcję po ojcu plus zdarzyło mi się być w różnych dziwnych krajach. Mam lodówkę obciążoną magnesami, aby na pewno nikt mi jej nie zabrał. Z każdej podróży kolekcjonuje bilety, przewodniki, mapy czy cokolwiek dostanę do ręki, dzielę na segregatory z odpowiednimi krajami, tak wkładam do koszulek i dokładnie opisuję. Posiadam mapy na których zaznaczam gdzie byłam. Przez pewien czas w swoim życiu zbierałam też ładne guziki, oraz kamienie. Miałam też kolekcję różnych kawałków drutu czy diod które mi się podobały gdy rozbierałam elektronikę razem z tatą, ale babcia wyrzuciła nie wiedząc, że to moje.
 Jako dziecko miałam koszmary, nad którymi musiałam nauczyć się panować. Kiedy już mi się to udało to okazało się, że mogę kontrolować swoje sny, aby były takie jak chce. W podstawówce razem z koleżanką oglądałam serię "Naruto". Później w nocy przeżywałam własne przygody w ich świecie. Wymyślałam milion scenariuszy jak mogłabym się tam pojawić. W oczekiwaniu na kolejne odcinki znalazłam blogi na których ludzie pisali własne historie. Aż któregoś dnia się odważyłam i stworzyłam bloga, który był fanfickiem tego anime, a konkretniej moją kontynuacją. Startowo blog był na onecie. Kontaktowałam się z innymi osobami, które miały podobną tematykę. Wzajemny kontakt zapewniał czytelników, sprawiał, że człowiek nie czuł się aż tak samotny. Jednak brak czasu uświadomił, że moje dzieło nie jest aż tak dobre skoro ludzie przestają je czytać, gdy nie informuje ich o nowych rozdziałach. Zrobiło mi się na tyle smutno gdy poznałam prawdę o tym systemie, że zawiesiłam pisanie. Chociaż w tym czasie zaczęłam wymyślać masę różnych opowiadań. Zwykle bohaterami były osoby z rodziny, lub przyjaciele. Oczywiście odpowiednie zmodyfikowani, wręcz czasem jak karykatury gdy wyciągałam na wierzch tylko jedną ich cechę lub fakt z życia. Z sentymentu wróciłam na bloga, ale nie podobało mi się jak onet się zmienił, więc przeniosłam się na inny serwer i tam przeniosłam bloga. Poinformowałam o tym wszystkich, którzy kiedykolwiek go czytali i raz na jakiś czas wrzucałam kolejne rozdziały. Chociaż napisałam cholernie dużo rozdziałów to dalej nie udało mi się skończyć opowiadania.
 Moją miłością, którą najbardziej wielbiłam w gimnazjum, były książki. To przez nie moja wyobraźnia rozwinęła się do niebotycznych rozmiarów. Wystarczających abym sama się jej bała. Właśnie wtedy zaczęłam pisać bardziej w klimacie "fantasy" czy "romansu". Jednak jako, że czytanie tego gatunku zaczęłam od zmierzchu, to stworzyłam własny fanfick na jego temat. Również był na onecie, ale jako, że zdążyłam spisać go w całości, to nie przeniosłam na inny serwer, natomiast onet się skasował i bloga nie ma. Chcę ponownie zamieścić go w sieci, chociaż nie wiem czemu, ale chcę. Albo zrobię to tutaj, albo zrobię oddzielny blog. Odwlekam to w czasie tylko dlatego, że twór niepoprawiany od momentu gdy miałam koło piętnastu lat jest tak tragicznie napisany, iż troszkę mi wstyd takie coś wstawiać.
W tym czasie coraz bardziej rozwijałam pisanie własnych opowiadań. Jedyny fanfick jaki udało mi się jeszcze zrobić był do serii "zwiadowcy" ale tak bardzo niedopracowany, że odpuściłam sobie spisywanie jego. W opowiadaniach zaczęłam się gubić więc spisywałam skrótowo fabułę na małych kartkach. Niektóre były wymyślone w całości, w innych tylko początki. Takim sposobem spisałam ponad sto opowiadań zanim mi się to znudziło.
W liceum do mojego arsenału tworzenia doszedł jeszcze "erotyk", zdarzało mi się też pisać wiersze. Nawet przez chwilę istniały w internecie, ale raczej ponownie ich nigdzie nie ujawnię, chyba, że bardzo mi odbije.
Spodobał mi się też cykl "mrok". Zwłaszcza, że mogłam stworzyć o nim dość obszerne drzewo, którym dla odmiany chciałam się podzielić, więc stworzyłam na jego temat wikię. Potem wpadłam na to, by stworzyć też o greckich bogach, ale mi nie do końca wyszło tak jak chciałam i ostatecznie skasowałam. Chociaż jeśli chodzi o mitologię to jestem na etapie myślenia, czy nie stworzyć aplikacji, w której mogłabym zamieszczać wszystko co znajdę o mitologii z naciskiem na grecką.
W ramach podróży w ciągu studiów i chwilę po ich zakończeniu, razem z przyjaciółką (tą od drzewa piastów) zaczęłyśmy tworzyć przewodnik po wszystkich dziurach w Polsce gdzie byłyśmy, podobało nam się i chciałybyśmy aby ktoś jeszcze je odwiedził. Ponieważ wkurzało nas, że jedziemy gdzieś i jest problem aby od ręki dowiedzieć się coś więcej o danym miejscu. Chwilowo nasza praca jest na etapie, że każde miejsce jest ruszone. O niektórych mamy napisane nawet więcej niż akapit. Jednak nic nie podoba się obu wystarczająco, aby to opublikować. Więc chwilowo wisi sobie w internecie pusty blog z nadzieję, że kiedyś użyjemy opcji "opublikuj" i w końcu przewodnik zacznie funkcjonować.
W pracy w ramach rozwoju kariery rozpoczęłam zdawanie na biegłego rewidenta, a co się z tym łączy muszę się uczyć. Miałam z tym na tyle duży problem, że stworzyłam bloga gdzie spisuję całą swoją wiedzę mając nadzieję, że pomoże mi to w nauce.
Z dziwnych koncepcji to zainspirowana książką która dzieje się w czasach piastowskich zastanawiałam się czy nie stworzyć kilku opowiadań na bazie legend i historii rozwijając to co wiemy o to co mogło się zdarzyć.
Co do opowiadań to po stworzeniu karteczek z fabułami, niektóre z nich zaczęłam spisywać w zeszycie lub na kartkach. Gdy nudziłam się w pracy za kasą to spisywałam na papierze fiskalnym. Dopiero przy kolejnych poprawkach dojrzałam do tego by spisywać to na komputerze. W następnym etapie dojrzałam do tego by to upublicznić. W liceum miałam jeden zbiorczy blog na który wrzuciłam hurtem wszystkie opowiadania. W przypływie depresji skasowałam go. Ten blog jest reaktywacją tamtego, tylko przykładałam do niego ciut więcej uwagi, a co za tym idzie zajmowało mi więcej czasu, aby go tworzyć. Jestem też na etapie przepisywania streszczenia fabuł na komputer, bo za bardzo karteczki zaczynają się gubić.
Poniekąd powodem porzucenia poprzedniego bloga, był fakt, że odkryłam Wattpada. Tam nie muszę przejmować się kodem, aby ładnie było wyświetlane i płynnie przechodziło się z rozdziału na rozdział. Jednak ostatnio odkryłam, że jednak jestem tak przywiązana do blogów, iż chyba chciałabym aby moja twórczość była też tutaj. Jeśli ktoś szukałby mnie na wattpadzie to mój nick to Elismera. Jeśli woli czytać tutaj to zapraszam. Docelowo chciałabym aby w obu miejscach na bieżąco pojawiało się to samo. Gdzie blog byłby rozszerzony o te opowiadania, których jeszcze nie zaczęłam pisać, po prostu napisałabym kilka słów o fabule, a gdyby pojawiły się pod nim komentarze to rozpoczęłabym procedurę spisywania.
Podsumowując. Jestem osobą, która jednocześnie rozpoczyna kilka lub kilkanaście dużych projektów. Stosunkowo często pojawiają mi się w głowie kolejne. W przypływie złego nastroju porzucam stare. W przypływie dobrego powracam do niektórych. Rzadko kiedy zdarza mi się wytrwać i zrobić coś z tych projektów porządnie od początku do końca. Chciałabym, ale zwykle potrzebuję motywacji, najlepiej od człowieka. Każdy komentarz to zwykle kolejny rozdział. Wskazanie błędów to edycja wszystkiego co było źle. Z każdą krytyką rozwijam się. Nie mniej jednak i tak do tej pory mam problem aby zrozumieć czemu rzeczywiście powinnam się poświęcić, a co lepiej już porzucić. Co za tym idzie zajmuję się wszystkim po trochu, więc tak jakby jednocześnie niczym.

Docelowo chciałabym, chociaż jeszcze nie wiem w jakiej formie, osiągnąć coś w dziedzinie:
1) tworzenia drzew genealogicznych
2) mitologi (z naciskiem na grecką)
3) opowiadań
4) podróży

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz