poniedziałek, 10 grudnia 2018

Obiecaj mi - Rozdział 8

Byłam zmęczona, nie była to najlepsza noc.
- Iwona?
- Tak mamo?
- Przepraszam, że cię o to proszę, ale ostatnio mamy z ojcem ogromne problemy finansowe. Moja robota nigdy nie była dużo płatna, a on jakiś czas temu spadł o jeden stopień i zarabia teraz połowę tego co kiedyś. Brakuje nam na rachunki. Choćby najmniejsza pomoc z twojej strony wiele by nam dała.
- Ile potrzebujesz?
- Nie chcę już teraz od ciebie tego wymagać.
- Znalazłam pracę. Ile potrzebujesz?
Popatrzyła na mnie w zamyśleniu. Była jednak bardzo zdesperowana skoro mi odpowiedziała.
- Dwa tysiące złotych, na pokrycie długów.
- Dobrze. Daj mi numer swojego konta to ci przeleje.
Poszłam do komputera i wysłałam mamie nawet z nadwyżką. Było mi wstyd, że zdążyłam zapomnieć o tym, iż skoro zarabiam to powinnam dokładać się do opłat za mieszkanie i jedzenie. Po prostu wypadło mi to z głowy. Ledwo wróciłam do pokoju, a pojawił się Michał.
- Nie mam dziś nastroju na kolejną misję.
- To dobrze, bo dziś nie dostajesz kolejnego zadania.
Spojrzałam na niego nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- Dzisiaj zamierzam sprawić, abyś się trochę odprężyła.
Miałam wrażenie jakby mówił do mnie w jakimś obcym języku. Westchnął i wyciągnął do mnie rękę.
-Po prostu chodź ze mną.
Byłam zbyt zaciekawiona, by nie przyjąć jego oferty. Uśmiechnął się do mnie szeroko i zaprowadził do drzwi.
- Mamo, wrócę późno!
Nie czekałam na odpowiedź. Szybko zeszliśmy na dół do samochodu. Podjechaliśmy pod ogromny dom. Chyba nawet większy od wczorajszej willi.
- Gdzie się takie miejsca ukrywają, że nigdy wcześniej ich nie zauważyłam?
- Chodź już jesteśmy blisko.
Nawet nie zauważyłam, kiedy samochód stanął, a on otworzył mi drzwi i wyciągnął rękę. Chwyciłam za nią, a on z uśmiechem zaczął mnie prowadzić do wejścia z boku. Wyszliśmy na strasznie długi korytarz z dużą ilością drzwi. Na końcu jego były kolejne. Otworzył je. Za nimi znajdował się basen. Ale nie byle jaki! Dwa razy większy od olimpijskiego. Połowa była normalna, a druga pełna atrakcji. Chwilę po prostu stałam z szeroko otwartymi ustami. Kiedy ja się do tego przyzwyczaję?
- Jeśli masz ochotę popływać, to mogę ci dać kostium.
- Sądzę, że twój może lekko na mnie nie pasować.
- Kupiłem ci dzisiaj w sklepie. Już zapomniałaś, że znam twój rozmiar?
Wyciągnął do mnie reklamówkę z kostiumem. Na pewno był skąpy, ale miałam to w tej chwili gdzieś. Bardziej liczyła się dla mnie możliwość wejścia do wody.
- Gdzie mogę się przebrać?
- Pokażę ci.
Cofnęliśmy się kilka kroków do drzwi wcześniejszych. Znajdowała się tam łazienka z lustrem na całą wysokość. Szybko zamknęłam mu drzwi przed nosem i przebrałam się. Obejrzałam się w szkle. Tak. Kostium był naprawdę skąpy. Westchnęłam. Ale niektóre zestawy bielizny w jakich mnie widział jeszcze bardziej, więc jakoś dam radę. Złożyłam ubrania i położyłam na szafeczce obok. Wzięłam kilka głębokich wdechów. Dam radę. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam go naprzeciwko siebie. Też się przebrał. Moje oczy były na wysokości jego klatki piersiowej. Nigdy jeszcze nie widziałam lepiej zbudowanej, aż miałam ochotę podejść i dotknąć, by sprawdzić, czy w dotyku też jest tak twarda jak się wydaje. Mój wzrok opadł na chwilę niżej. O tak. Był już mocno wybrzuszony. Speszyłam się i jak najszybciej skierowałam swoje kroki w stronę basenu. Wskoczyłam do wody. Była niesamowita. On zaraz znalazł się obok mnie.
- Oprócz tego basenu, jest jeszcze z gorącą wodą, letnią i lodowatą, a także jakuzie i sauna. Wszystkie pozostałe razem z prysznicami znajdują się za drzwiami które widzisz na końcu korytarza.
- Dziękuję.
Odpowiedziałam tylko i przepłynęłam kilka basenów. Zatrzymałam się. Tak teraz udało mi się już wyluzować. Michał przepłynął do mnie.
- Od jak dawna wiesz o swoim darze?
- Od pierwszej ofiary.
- Testowałaś jego możliwości?
- Nie.
- Antoni może przesyłać to co zobaczył innym osobą.
Spojrzałam na jego twarz.
- Przyprowadziłeś mnie tutaj nie po to, bym się lepiej poczuła, a żebym dała wam resztę informacji.
- Nie prawda.
- W takim razie to był jeden z powodów. Natomiast drugim było to, bym była zdolna do kolejnych misji.
- To prawda, ale obecnie bardziej zależy mi na twoim zadowoleniu.
- Więc jeśli nie podzielę się informacjami i zdecyduję, że przez najbliższy miesiąc nie pójdę na żadną misję, ale zrobię wszystko by być szczęśliwą, to usatysfakcjonuje cię to?
Nie był w stanie patrzeć mi na twarz. Westchnęłam. Obróciłam się i zaczęłam dalej płynąć. Złapał mnie w połowie basenu i oparł moje plecy o jedną z jego ścianek.
- Proszę cię o to. Informacje są nam niezbędne.
Długo patrzyłam na niego. Byłam jednak zbyt zrelaksowana, by mu odmówić.
- Dobrze, ale wiedz, ze robię to na kredyt zaufania.
Dotknęłam jego czoła i próbowałam skupić się na przypomnieniu sobie życia Kamila. Wszystkich scen. Każdą czynność jaką wykonywał. Po chwili skończyłam i oderwałam rękę.
- Udało się.
Szepnął.
- Proszę.
Odparłam i przekręciłam się, aby odpłynąć na plecach. Skręciłam lekko głowę, by spojrzeć na niego. Uważnie się mi przyglądał.
- Zbyt bardzo mnie kusisz wystawiając tak wszystkie swoje doskonałości.
- To ty mi kupiłeś taki kostium. Sam możesz przyjmować swoje reklamacje.
Zanim zorientowałam się to już przyciskał mnie do ścianki. W tym miejscu za plecami miałam najpierw rurkę, a dopiero potem kafelki. Schylił się do moich ust. Zamknęłam oczy. Czułam się przerażona. Moje paskudne wspomnienia zaczęły wypływać na wierzch. Nic się nie stało. Zaczęłam uchylać powieki. Jego twarz była kilka milimetrów od mojej. Patrzył na mnie, jakby z bólem?
- Dlaczego się mnie tak panicznie boisz?
Zapytał szeptem łamiącym moje serce. Przekręciłam głowę na bok. Nie chciałam nigdy nikomu o tym opowiadać. Raz się odważyłam na przekazanie komuś mojej historii, więcej tego nie zrobię. Chwycił delikatnie dwoma palcami mój podbródek i przekręcił go w moją stronę.
- Co takiego zrobiłem?
- Ty nic.
Udało mi się odpowiedzieć. Przez chwilę nie wiedział jak się zachować. Mądrze nie próbował wypytywać. Jednak zobaczyłam u niego najpierw ulgę. Potem złość, a później już tylko dzikie pragnienie.
- Iwona, potrzebuję cię. Nie dam rady wytrzymać bez ciebie. Czy pocałunek byłby w porządku? Samo zetknięcie się naszych warg. Więcej nie chcę. Proszę cię tylko o to. Będziesz mogła przerwać kiedy tylko chcesz.
Zawahałam się. Chciałam tego, ale bałam się. Wspomnienia nie mogą wiecznie kierować moim życiem!
- Możemy spróbować, ale przerwiesz jak tylko będę chciała?
- Tylko wtedy zacznę, tylko wtedy przerwę.
Odpowiedział czekając na moje ostateczne przyzwolenie. Pokiwałam głową. Widziałam u niego ulgę i radość. Zbliżał swoją twarz bardzo powoli dając mi możliwość odwrotu. Nie mogłam mieć, aż tak dużo czasu na wahanie. Sama się przysunęłam i pocałowałam go. Było mi dobrze. Jego usta były cudowne. Rękami jeździł po moich plecach. Nie sprzeciwiaj mi się. Zesztywniałam. Wyczuł to i odsunął się.
- Coś jest nie tak?
Wspomnienie jeszcze żywe było w mojej głowie póki się nie odezwał. Pokręciłam głową. Unikałam jego spojrzenia. Chciałam wyjść z wody.
- Iwona, proszę powiedz mi co zrobiłem źle, a to naprawię. Uczynię wszystko
Zawahałam się. Z powrotem na niego spojrzałam. Widziałam ból i ogromne pragnienie. Chciał tego, a jednocześnie hamował się. Dla mnie.
- Twoje ręce. Nie możesz mnie dotykać.
Szepnęłam. Od razu oderwał je od mojego ciała i złapał się rurkę za mną.
- Tak już jest dobrze? Może tak być.
Niepewnie pokiwałam głową.
- Ale będziesz trzymał swoje dłonie cały czas na niej?
- Tak. Nie puszczę jej nawet na sekundę.
Zanim zdążyłam znowu się rozmyślić pocałowałam go. To już nie był powolny całus. Tylko gorący. Pełny pragnienia. Włożyłam w to całą moją samotność i potrzebę. Tak, potrzebowałam go równie mocno jak on mnie, tylko nie pozwalałam sobie na to. Nie wiem nawet kiedy skrzyżowałam mu nogi za plecami siadając mu na biodrach. Warknął w moje usta. Jego ręce powędrowały na moje plecy. Obiecuję ci. Od razu się spięłam. Zdjęłam nogi z niego i przycisnęłam się do barierki jak najbardziej mogłam. Michał zrozumiał co zrobił. Przeklął pod nosem i z powrotem złapał się rury.
- Przepraszam cię. To już się więcej nie powtórzy.
- Bo wychodzę z wody.
- Nie. Proszę nie rób tego jeszcze. Ukraj mnie jak chcesz, ale pozwól mi cieszyć się tobą choćby jeszcze chwilkę.
Znowu byłam zmieszana. Spojrzałam na jego twarz. Cholera nie wolno mi tego robić.
- Zrobisz wszystko co powiem?
- Spełni się każde twoje słowo.
- I nie puścisz barierki nawet na chwilkę.
- Obiecuję.
- To twoja ostatnia szansa, jeśli mnie dotkniesz, to wychodzę z wody, a ty nie będziesz miał prawa próbować zmienić mojej decyzji.
- Dobrze.
Pokiwał głową. Zgodził by się teraz chyba na wszystko.
- Chcę cię przetestować.
Szepnęłam. Zmieszał się trochę.
- W jakim sensie?
- Chcę zobaczyć, czy dotrzymasz umowy.
Spiął się troszkę.
- Co mam zrobić?
- Nic.
- Nie rozumiem.
- W tym tkwi szkopuł. Chcesz mojego dotyku i pocałunków, to je dostaniesz. Nie możesz jednak na nie w żaden sposób odpowiedzieć. Nie możesz zdjąć rąk z rurki, ani oddać moich pocałunków.
- To może być dla mnie zbyt wiele.
- Więc wychodzę.
Złapałam się krawędzi, by się podciągnąć.
- Stój!
Podniósł głos przerażony. Chciał złapać mnie za rękę, ale w ostatniej chwili cofnął swoją dłoń i odłożył z powrotem na barierkę. Zamknął na chwilę oczy i wziął głęboki wdech. Gdy je otworzył był już spokojny i skupiony.
- Zgadzam się.
Byłam zaintrygowana. Nie sądziłam, że się zgodzi. Podniosłam rękę i dotknęłam jego policzka. Przejechałam delikatnie opuszkiem palca po jego dolnej wardze. Jego wzrok spoczywał na mojej dłoni. Stanęłam na schodku, by być tego samego wzrostu co on. Zbliżyłam swoją twarz do niego i ostrożnie cmoknęłam go w skroń. Zjechałam ustami na nos, a potem na jego wargi. Tylko delikatnie pocierałam raz górną, raz dolną. Zaczął szybciej oddychać. Spodobało mi się to. Pocałowałam go w usta. Użyłam też swojego języka, a on od razu odpowiedział. Oderwałam się od niego. Spuścił wzrok na dół.
- Przepraszam.
Słyszałam skruchę w jego głosie i nie zamierzałam przestać. Rękami zjechałam na jego ramiona. Delikatnie je ugniatałam. Ręce spuściłam jeszcze niżej, a na ich miejscu znalazły się moje usta. Całowałam jego żyłę, idąc coraz bardziej w górę. Doszłam do krawędzi jego ust i odsunęłam głowę. Widziałam na jego twarzy coraz większą potrzebę. Podobało mi się to. Moje dłonie już znajdowały się na jego klatce piersiowej. Pobawiłam się trochę sutkami, aż zaczęłam zjeżdżać jeszcze niżej. Zakręciłam jeszcze kilka kółek na jego podbrzuszu ciągle na niego patrząc.
- Mogę nie wytrzymać.
Wyszły mu kły i nie potrafił już ich schować. Natomiast jego ręce drżały. Naprawdę był na skraju. Przyłożyłam tylko rękę do jego bokserek, gdy porwał mnie w ramiona i zaczął całować gorączkowo, jakby miał się skończyć świat. Boże jakie to było cudowne! Jego usta były na całej mojej twarzy, ja też długo nie pozostawałam dłużna. To nie będzie bolało. Ocknęłam się. Odsunęłam głowę. Wyszłam z basenu nie czekając na chociaż jedno słowo. Cała się trzęsłam. Usłyszałam tylko szereg przekleństw. Pobiegł za mną i przekręcił w swoją stronę.
- Iwona.
- Nie dotykaj mnie.
Cały czas się trzęsłam. Pozwolił mi cofnąć się o krok.
- Przepraszam cię. To było więcej niż byłem w stanie wytrzymać. Potrzebuję cię, pragnę, czy ty tego nie widzisz? Miałem wrażenie, że tobie się też podobało, więc w czym problem?
Odwróciłam głowę na bok.
- Iwona.
Szepnął tym razem. Nic nie odpowiedziałam.
- Czy ty naprawdę nie wiesz jak bardzo cię pragnę?
Milczałam.
- Proszę. Spójrz na najtwardsze tego dowody!
Nie mogłam tego zignorować. Mój wzrok powędrował do jego bokserek, które chyba zaczynały pękać. Odwróciłam się i zaczęłam iść w kierunku prysznica.
- Iwona odpowiedz mi?
Znów stał przede mną. Miałam tego dość.
- Tak widzę, że mnie pragniesz. Tak wiem jak na ciebie działam. Widzę wszystko co się z tobą dzieje! Nie jestem w stanie ci wytłumaczyć w czym tkwi problem! Po prostu nie mogę! I tak mi też się to cholernie podobało, bo cię pragnę! Ale jeszcze nie mogę! Musisz dać mi więcej czasu.
Szepnęłam ostatnie zdanie ze łzami w oczach. Odkręciłam strumień wody i stanęłam tyłem do Michała.
- Iwona.
- Nie dotykaj mnie. Proszę.
Zaczęłam płakać. Te wspomnienia były zbyt świeże.
- Proszę cię nie płacz. Łamiesz mi serce.
Jego słowa nie pomogły. Miałam ochotę jeszcze bardziej płakać. Usłyszałam za sobą hałas. Odwróciłam się. Już nie stał, a klęczał przede mną.
- Przepraszam cię za moje zachowanie. Przepraszam cię, za niedotrzymanie obietnicy. To się już więcej nie powtórzy. Tylko błagam cię przestań płakać.
Wyszeptał łamiącym się głosem. Zjechałam po ścianie na dół, aż usiadłam na podłodze. Muszę w końcu uporać się z moimi wspomnieniami. Mam już ich dość! Niech ktoś skasuje mi pamięć. Nie chcę być dłużej sama. Spojrzałam jeszcze raz na niego.
- Przytul mnie.
Zanim skończyłam mówić już byłam w jego ramionach. Trzymał mnie mocno, jakby bał się mnie stracić. Kołysał mnie delikatnie i całował raz na jakiś czas w czubek głowy. Próbowałam się uspokoić i dzięki niemu mi się udało.
- Przepraszam.
- Nie przepraszaj.
- Będzie łatwiej jeśli znajdziesz sobie kogoś innego.
Powiedziałam, choć łamało mi się serce. Przywiązałam się już do niego.
- Nie chcę nikogo innego! Chcę ciebie i tylko ciebie!
Nic więcej nie powiedziałam, tylko pozwoliłam, aby jego obecność zatarła wszystkie złe myśli.
- Czekają na ciebie jeszcze inne atrakcje.
Spojrzałam na niego z zainteresowaniem.
- Zamówiłem dla ciebie pedikiurzystkę i manikiurzystkę, podobno lubicie korzystać z ich usług.
Dodał nagle trochę niepewny.
- Bardzo.
Odpowiedziałam, pocałowałam go w środek czoła i wstałam. Poszłam się przebrać i do końca pozbierać, a potem oddałam swoje paznokcie w ręce utalentowanej młodej kobiety.

Poprzedni                                                                                                        Następny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz