Ruszyłam za Derekiem w
dalszym ciągu wściekła. Ale wolałam to uczucie niż przerażenie, które do
tej pory czułam. Miałam wrażenie, że wszyscy w koło się na mnie
patrzyli. Za cholerę nie mogłam wymyślić co sobie o mnie myślą.
Jednocześnie mój poziom złości był na tyle wysoki, że każdemu kto był
zbyt blisko, patrzyłam w oczy. Widziałam dreszcz na ich ciele po którym
odwracali, albo spuszczali spojrzenie. Każda kolejna osoba, która
zachowywała się w taki sposób dawała mi kolejną dawkę pewności siebie.
Szłam za Derekiem wyprostowana i pomimo sztywnej twarzy od ilości łez
jakie wylałam w ostatnim czasie z każdym krokiem czułam się silniejsza.
Po dużej ilości schodów zatrzymał się, aby otworzyć mi drzwi.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu, które było typową sypialnią dla gości.
- Za tamtymi drzwiami znajduje się łazienka, za chwilę przyślę kogoś do ciebie z ręcznikiem i kosmetykami.
- Dobrze.
Pokiwałam głową i udałam się do łóżka, aby usiąść na nim i przyciągnąć kolana do siebie na tyle, aby oprzeć na nich swoją brodę.
- Klucze do drzwi powinny znajdować się w szufladzie koło ciebie.
Odkręciłam się w stronę
szafki, aby sprawdzić czy na pewno w środku znajdują się klucze.
Wyciągnęłam je na zewnątrz i położyłam na wierzchu, wiedząc, że zaraz
będą potrzebne.
- Coś jeszcze?
Spytałam dość ostro Dereka, który skrzywił się na mój ton głosu.
- Wiesz, że zamknięcie drzwi nie powstrzyma Adama przed wtargnięciem do ciebie.
- Wiem.
- To po co chcesz zamknąć drzwi?
Spojrzałam na niego jak na idiotę dalej czując ogromną złość.
- Wyobraź sobie taką
dość prawdopodobną scenę rodzajową. Jakiś niewtajemniczony wilkołak
zainteresowany moją osobą wchodzi do łazienki, gdy jestem w wannie.
Chwilę później pojawia się Adam.
- Cholera.
- No właśnie. A teraz
wyobraź sobie, że zamknęłam drzwi na klucz. Ktoś zainteresowany
próbowałby wyważyć drzwi tylko po to by dowiedzieć się kim jestem?
- Raczej nie. Jeśli drzwi są zamknięte to nikt nie będzie próbował na siłę ich otworzyć.
- Dlatego zamierzam zamknąć drzwi.
- Jesteś niezwykła.
Spojrzałam na niego jak na wariata nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- Nie rozumiesz co się
wokół ciebie dzieje. Boisz się bardziej niż powinnaś. Jednocześnie
podejmujesz decyzje, które są dobre dla stada. Powoli zaczynam
zazdrościć Adamowi, że cię znalazł. Cieszę się, że już niedługo będziesz
należała do naszej rodziny.
- Mam z Adamem układ. Jak tylko wróci do normy to da mi święty spokój i będę mogła wrócić do swojego normalnego życia.
Derek dłuższą chwilę
patrzył na mnie z tak śmiertelną powagą, że w normalnych okolicznościach
przestraszyłabym się go. Do pomieszczenia weszła jakaś kobieta z
ręcznikiem i kosmetykami. Nie odrywając ode mnie spojrzenia wilkołak
kiwnął głową w stronę łazienki. Kobieta udała się tam i wyszła bez
rzeczy, które niosła. Derek zamknął za nią drzwi, ale dalej stał w ich
okolicy. Zaczęłam się denerwować słowami, które może chcieć powiedzieć.
- Ile Adam zdążył ci opowiedzieć o wilkołakach?
- Zgaduje, że niezbędne minimum. Od naszego zapoznania się nie mieliśmy zbyt wiele czasu na rozmowę.
Derek pokiwał głową próbując podjąć decyzje.
- Wilkołaki łączą się w
pary na całe życie. Takiego partnera nie można wybrać. Po prostu
któregoś dnia widzisz odpowiednią osobę i wiesz, że jest dla ciebie
stworzona. Partnerzy nie mogą żyć oddzielnie.
- W twojej historii jest
pewien dość istotny detal. Jestem człowiekiem. Nie czuję tego dziwnego
przywiązania. Jasne, uważam Adama za przystojnego. Tak samo jak połowę
mężczyzn, których udało mi się tutaj zobaczyć. Będę potrafiła znaleźć
sobie kogoś innego. Kto wie, może nawet uda mi się w nim zakochać,
posiadać dom i dzieci.
- Jeśli Adam cię oznaczy, to nie będziesz potrafiła przebywać zbyt długo daleko od niego.
- Obiecał, że nie oznaczy mnie dopóki się na to nie zgodzę.
- Zdesperowany wilkołak, przerażony, że może stracić swoją partnerkę nie myśli logicznie.
- Próbujesz mi
powiedzieć, że jeśli powiem mu aby zostawił mnie w spokoju to oznaczy
mnie tylko po to bym nie była w stanie go zostawić?
- Adam sprzed porwania nie złamałby danego słowa. Aktualnie nie mogę za to ręczyć. Jednak sądzę, że tego nie zrobi.
- To czemu mnie straszysz, że oznaczy mnie wbrew mojej woli?
- Wyobraź sobie taką
scenkę rodzajową. Powiedziałaś, że nie chcesz go znać i ma zostawić cię w
spokoju. Adam spełni daną ci obietnicę i więcej go nie zobaczysz.
Pomimo tego nie będzie potrafił być daleko od ciebie. Przeprowadzi się w
twoją okolicę. Często będzie obserwował cię z cienia pragnąc do ciebie
podejść. Jego desperacja zaczyna rosnąć. Coraz bardziej ma ochotę
zorganizować przypadkowe spotkanie tylko po to by jeszcze raz cię
dotknąć. Któregoś dnia idziesz do klubu. Tańczysz z gromadą napalonych
samców, a on na to patrzy zaciskając pięści. Jednocześnie nie jest w
stanie się odsunąć. Wypijasz pierwszego drinka, po dziesiątym wychodzisz
na zewnątrz, aby się przewietrzyć. Za tobą wychodzi jeden z mężczyzn z
którymi tańczyłaś. Po kilku minutach rozmowy zaczyna cię całować. Adam
na chwilę cię zgubił, jednak od razu po wyjściu patrzy na to wszystko.
Warczy i ledwo powstrzymuje się od tego by nie oderwać mu głowy.
Mężczyzna przyciska cię do ściany, a chociaż nie miałaś nic przeciwko
całowaniu się z nim to nie chcesz się z nim pieprzyć w obskurnej
uliczce, gdzie każdy może was zobaczyć. Zaczynasz go od siebie odpychać,
krzycząc, że nie chcesz. Tamten nie zamierza ustąpić. Adam odrywa go od
ciebie wyżywając się na nim za wszystko co do tej pory wycierpiał.
Tamten pada na ziemię i widzisz, że już nie wstanie. Adam zaczyna do
ciebie podchodzić, a ty boisz się go widząc krew na jego rękach. Zaczyna
cię całować, ale ty już płaczesz nie chcąc jego dotyku. Okazuje się, że
mężczyzna nie był w klubie sam i Adama atakuje kilku jego wściekłych
kumpli. Korzystasz z okazji, aby uciec. Słyszysz za sobą jego wycie.
Potykasz się o własne nogi biegnąć dużo szybciej niż kiedykolwiek byłaś w
stanie. Po jakimś czasie z przerażeniem odkrywasz, że Adam się do
ciebie zbliża. Przewracasz się na ziemię. Jednak nie tylko ty jesteś
przerażona. Przygoda uświadomiła twojego partnera, że mógł cię stracić.
Mogłaś stracić życie, mogłaś zostać zgwałcona. Wybiera mniejsze zło i
oznacza cię wbrew twojej woli, aby mieć pewność, że będziesz bezpieczna.
Bo twoje życie zawsze będzie jego najwyższym priorytetem.
Słuchałam opowieści wyobrażając sobie całe zdarzenie. Wydawało się tak rzeczywiste, jakby Derek mógł zobaczyć przyszłość.
- Chcesz mi powiedzieć, że Adam jako wilkołak niezależnie od moich decyzji zawsze będzie obok mnie.
- Tak.
- Oraz niezależnie od mojej woli wciąż będzie dążył do tego byśmy byli razem.
- Zrobi wszystko abyś
była bezpieczna. Dałby się pokroić, pozwoliłby na to aby znowu go
torturowali, zgodzi się na wszystko co da mu cień szansy na to byście
byli razem.
- To jest chore! Dlaczego nie mogę mieć wyboru kto ma być moim partnerem?
- On jest wilkołakiem, nie ma wyboru.
- Ale ja jestem człowiekiem i chciałabym go mieć.
- Zrozum, że jeśli w ramach pierścionka zaręczynowego poprosisz go o kawałek słońca to poleci w kosmos, aby tylko ci go wręczyć.
- Nie chcę tego.
- Adam zrobi dla ciebie wszystko. Da ci wszystko. Będzie na każde twoje zawołanie.
- Da mi wszystko oprócz wolności.
- A czym dla ciebie jest wolność?
- Tym, że nie muszę
prosić go o zgodę by pójść do sklepu. Że jeśli mam taką fanaberię to
mogę iść do pracy. Że nie będzie mnie ograniczał, abym poszła na
spotkanie z przyjaciółmi nawet bez niego.
- Jak tylko cię oznaczy, to będzie wiedział czy jesteś bezpieczna, więc pozwoli ci na oddalanie się od niego.
- Świetnie. Ale to
wszystko jest przy założeniu, że spędzę z nim resztę życia. A co jeśli
kiedyś spotkałabym mężczyznę, z którym chciałabym pójść do łóżka.
- To już zależy od charakteru danego wilkołaka.
Drzwi otworzyły się
szeroko i stanął w nich Adam. Wyglądał na poważnego, wściekłego,
przerażonego i z każdą chwilą gdy na mnie patrzył uspokajał się.
- Tak jak powiedział
Derek w zamian za twoją zgodę na to byśmy byli razem zgodzę się na
wszystko. Jeśli pozwolisz mi się oznaczyć twoje szczęście będzie moim
priorytetem zaraz po zapewnieniu ci bezpieczeństwa. Jeśli twoją ceną
jest wolność. Byś mogła robić wszystko co ci się zamarzy tak jakbyśmy
nie byli razem to dam ci to. Jeśli podejmiesz decyzję, że chcesz
przespać się z innym mężczyzną to będę się na to godził tak długo jak
będziesz ze mną, w moim łóżku będziesz spędzać noce, do mnie będziesz
się przytulać i mi będziesz się zwierzać ze wszystkich swoich emocji.
Zawsze, w każdej możliwej sytuacji twoje potrzeby będą wyżej niż moje.
- Jeśli zostałabym twoją partnerką to zgodziłbyś się na to by dotykał mnie inny mężczyzna.
- Zgodzę się na wszystko, abyś ze mną była i czuła się szczęśliwa.
- Jak dużo słyszałeś z naszej rozmowy?
- Wystarczająco by być złym na niego, że taką rozmowę z tobą przeprowadził.
- Nie uważasz, że są to rzeczy, które powinnam wiedzieć?
- Tak, ale powinnaś je usłyszeć ode mnie, a nie od niego.
- Nie kwapiłeś się do tego, aby mi o nich powiedzieć. Zaczynam podejrzewać, że nic nie wiem.
- Odpowiem na wszystkie twoje pytania. Udzielę ci wszystkich informacji o moim gatunku jakie tylko posiadam.
- Mam wrażenie, że słyszałeś prawie całą naszą rozmowę.
- Derek zamknął mi drzwi
przed nosem jak tylko zorientował się, że dotarłem. Uszanowałem jego
decyzję jako alfy i dostosowałem się do niej na tak długi czas jak
potrafiłem.
- Czyli pomimo mojej
potrzeby, aby chwilę posiedzieć samemu i pomyśleć o wszystkim na
spokojnie to niemal od razu po naszym odejściu uwolniłeś się.
- Potrzebuję teraz twojej obecności.
- Tak samo bardzo jak ja samotności.
- Nie wiem, czy potrafię uszanować twoją potrzebę.
Wstałam z łóżka,
wściekła wzięłam klucze i poszłam w stronę łazienki. Gdy już byłam przy
drzwiach to Adam odwrócił mnie, aby delikatnie oprzeć mnie o ścianę.
- Oddaj mi klucze. Zamki i tak mnie nie zatrzymają.
- Chcę się położyć w wannie. Odpocząć. Przemyśleć wszystko na spokojnie. Uspokoić emocje.
- Możesz to zrobić przy
mnie. Po prostu będę obok. Nie będę cię dotykał. Nie będę się odzywał.
Wystarczy mi, że będę mógł na ciebie patrzeć.
Patrzyłam mu głęboko w
oczy. Chwilowo się go nie bałam. W końcu podjęłam decyzję złapałam go za
nadgarstek, aby móc położyć na jego dłoni klucze. Uśmiechnął się do
mnie radośnie jakby wygrał los na loterii.
- Powiedziałeś, że
niezależnie od sytuacji moje potrzeby będziesz przekładał nad własne.
Potrzebuję samotności. Będę w łazience. Nie mam jak stamtąd uciec. Nie
ma szansy, aby cokolwiek mi się stało. Nikt mi nie zagrozi bo będę w
pokoju obok ciebie. Masz szansę udowodnić, że twoje słowa mają pokrycie.
Ból, który zobaczyłam na
jego twarzy był nie do opisania. Nie potrafiłam dłużej na niego
patrzeć. Przepchnęłam się na tyle, by otworzyć drzwi do łazienki i do
niej wejść. Poczułam nacisk na nadgarstku i usłyszałam za sobą huk.
Odwróciłam się, aby zobaczyć, że klęczy na ziemi, trzymając mnie za rękę
i patrząc tak błagalnym spojrzeniem, że poczułam jakby moje serce
drgnęło.
- Proszę cię, pozwól mi tu siedzieć. Będę po drugiej stronie pomieszczenia.
Kręciłam głową na boki. Emocje widoczne na jego twarzy nie pozwalały mi się odezwać. Nie umiałam powiedzieć mu nie.
- Błagam.
Usłyszałam jego szept i
dźwięki zbliżone do skamlenia. Bolało mnie, gdy widziałam jak ten wielki
i potężny mężczyzna błaga jakby od tego zależało jego życie. Nie
przejmując się faktem, że Derek dalej nie wyszedł z pokoju. Tak bardzo
potrzebował być ze mną w jednym pomieszczeniu. Jednak po tym wszystkim
co się niedawno zdarzyło miałam problem, aby uwierzyć, że rzeczywiście
zostawi mnie w spokoju. Nie wierzyłam, że będzie potrafił trzymać się na
dystans, gdy będę się rozbierać.
- Dałam ci klucz. Jestem w pomieszczeniu obok ciebie. Daj mi chwilę samotności.
Wyglądał na tak
zdruzgotanego, że było to dla mnie nie do uwierzenia. Miałam problem ze
zrozumieniem jego potrzeby do bycia tak blisko mnie jak to tylko
możliwe. Musiał jednak zobaczyć coś na mojej twarzy, bo pokiwał mi
głową. Wstał na nogi i pocałował mnie w czoło tak szybko jakby wbrew
własnej woli. Z ogromnym wysiłkiem wyszedł z pomieszczenia, a zamykając
drzwi patrzył na mnie z nadzieją, że zmienię zdanie. Przez chwilę stałam
będąc sparaliżowana wszelkimi emocjami jakie we mnie buzowały. Dopiero
po chwili otrząsnęłam się na tyle by się ruszyć. Zamknęłam spływ i
odkręciłam wodę, aby wanna zaczęła się napełniać. Zobaczyłam jakie
dostałam kosmetyki i ustawiłam je w takim miejscu by mieć do nich dostęp
w czasie kąpieli. Zadowolona znalazłam płyn do kąpieli, którego dość
sporą ilość wlałam pod strumień wody obserwując tworzącą się pianę.
Rozebrałam się i weszłam do środka. Od razu położyłam się i zamknęłam
oczy zaczynając od tego by uspokoić morze emocji, które aktualnie w
sobie miałam.
z perspektywy Adama
Czułem się pokonany i od
razu po zamknięciu drzwi zsunąłem się po nich na ziemię. Przyciągnąłem
kolana do siebie powtarzając jej gest. Chcąc być tak blisko niej jak to
tylko możliwe.
- Dziękuję ci za to co dzisiaj zrobiliście dla stada.
Spojrzałem w stronę głosu i ujrzałem Dereka, który dalej stał przy drzwiach.
- Nie masz mi za co dziękować. Większość roboty ona wykonała.
Pokiwał mi głową i
ruszył w stronę łóżka, aby na nim usiąść. Zacząłem gotować się w środku
na myśl, że przez niego jej zapach mógłby zniknąć.
- Nie warcz na mnie.
Spróbowałem się uspokoić. Nawet nie miałem świadomości, że na niego warczę.
- Czemu tutaj dalej jesteś?
- Wszelkie rozkazy już wydałem. Inni wiedzą gdzie jestem.
- Czemu tutaj jesteś?
- Aby ci pomóc.
- Dlaczego?
- Przez lata byłeś moim przyjacielem. Moją prawą ręką. Nie mogę pogodzić się z tym co ci się stało.
- Jak niby zamierzasz mi pomóc?
- Twoja partnerka chce
być teraz sama. Gdyby udało ci się tutaj wysiedzieć do czasu aż sama
wyjdzie z łazienki to zarobisz u niej punkt. Jeśli zajmę cię rozmową to
masz szansę dłużej wytrzymać.
- I tak nie wierzę, że dam radę. Czemu chcesz abym u niej zapunktował?
- Tak bardzo jak dam radę chciałbym ci pomóc, abyście byli razem.
- Dlaczego?
- Zasługujesz na to by być szczęśliwym. Ona da ci to szczęście.
- Nie powinienem sięgać po szczęście jej kosztem.
- Poradzi sobie z tym wszystkim, po prostu potrzebuje czasu.
- Skąd możesz to wiedzieć?
- Jest silną kobietą.
- Człowiekiem.
Widziałem jak Derek uśmiecha się zadowolony z siebie.
- Ma naturę luny.
- Nie rozumiem.
Szepnąłem wstrząśnięty wiadomością.
- To nie jest normalne, aby ktoś był w stanie przerwać walkę wilkołaków bez uszczerbku na zdrowiu.
- A jej się to udało.
- Twój spokój momentami jest zbyt wielki jak na to co przeżyłeś, zgaduję, że wpływa na twoje emocje.
- Tylko luny potrafią uspokoić emocje innych wilkołaków.
- Momentami miałem wrażenie, że nie tylko na twoje emocje działała.
- Ale jak to?
- Tylko pomyśl jak
spokojni byli wszyscy w czasie zapisywania twoich wspomnień. Praktycznie
się przemieniłeś, a od wilkołaków wokół czułem niepokój o Agatę, ale
nie strach wywołany przez twój stan.
Zacząłem w głowie odtwarzać co się działo w tle w czasie tego wszystkiego i spojrzałem na niego z niedowierzaniem.
- Potrafi przeciwstawić się mojemu przymusowi.
- Próbowałeś?
Warknąłem wściekły na niego, że mógł chcieć coś na niej wymusić.
- W ramach testu by potwierdzić swoją teorię, ale tak jak mówię oparła się temu przymusowi.
- Od kiedy podejrzewasz ją o posiadanie natury luny?
- W momencie gdy weszła
do mojego domu czułem że jest silna. Dlatego nie potrafiłem jej zaufać.
Gdy podejmowałem decyzję o zapisaniu twoich wspomnień zacząłem już coś
podejrzewać, ale jeszcze nie rozumiałem o co z nią chodzi. Kiedy stamtąd
wychodziliśmy zobaczyłem spojrzenia, myśli i emocje wilkołaków na
których spojrzała. Każdy z nich ulegle pochylał głowę. Co słabszemu
trzęsły się kolana, gdy powstrzymywał się by nie uklęknąć. Była na tyle
zła i przerażona, że nieświadomie zaznaczała terytorium.
- Kiedy zdecydujemy się na jej przemianę to prawdopodobnie zyska wszystkie moce luny.
- Jednocześnie sprawiając, że będziesz jeszcze silniejszy niż jesteś do tej pory.
Spojrzałem na niego z
niepokojem, pomimo tego jak bardzo rozgrzewało się moje serce na myśl,
że właśnie moja partnerka mogłaby być luną.
- Nie zamierzam odbierać ci przywództwa.
- Obydwoje dobrze wiemy, że musisz tłumić swoją siłę, aby inni nie wiedzieli o tym że jesteś ode mnie silniejszy.
- Skąd wiesz, że tłumię?
Spytałem zszokowany sytuacją.
- Zorientowałem się
niemal od razu jak zaczęliśmy być w jednym stadzie. Nikt więcej raczej o
tym nie wie. Jednak jeśli jej moce cię wzmocnią to nie uda ci się tego
ukryć.
- Powtarzam, nie chcę być alfą.
- Chcesz czy nie. Panuje
prawo siły. Jeśli będziesz miał jej więcej niż ja to inni dużo chętniej
będą słuchali się ciebie niż mnie.
- Nie nadaję się na alfę, nie chcę, nie zamierzam nim być.
- To czego chcesz może nie mieć znaczenia.
Pokiwałem przerażony
głową, gdy wszystko zaczynało do mnie docierać. Derek patrzył na mnie z
wyczekiwaniem. Próbowałem zrozumieć jak rozwiązać cały konflikt.
Zbierałem się do tego by wypowiedzieć na głos wnioski, które udało mi
się wyciągnąć.
- Jeśli ją przemienię i
formalnie uczynię swoją partnerką, to wszyscy się dowiedzą, że mam
więcej siły niż ty. Wilkołaki należące do naszego stada będą dążyć do
tego bym został alfą. Powinienem przemienić Agatę tak szybko jak to jest
możliwe, aby w razie problemów potrafiła się obronić. Jeśli chcemy abyś
nadal został alfą to muszę odejść ze stada. Po tym ile w życiu
zrobiłem, jak wiele dałem ci informacji w ramach zapisu pamięci, jeśli
zostanę bez ochrony jaką daje stado to niemal od razy rozpoczną się
ataki na mnie. Co gorsza większość będzie skoncentrowana na Agacie.
Jeśli odejdę ze stada ona będzie wiecznie zagrożona. Nie chcę być alfą i
nigdy nie chciałem. Jednak jeśli tego będzie wymagało jej
bezpieczeństwo to nie zawaham się dla niej zabić. Nawet najlepszego
przyjaciela.
Derek pokiwał ze zrozumieniem głową dalej mając na ustach delikatny uśmiech.
- Wiem o tym
przyjacielu. Tak samo jak wiem, że nie mogę wyrzucić cię ze stada, aby
nie wprowadzić rozłamu w stadzie. Tak samo jak wiem, że przez
informacje, które zdobyłem prawdopodobnie dojdzie do licznych walk. Jest
spora szansa, że skala tego będzie już nazywana wojną. Jeśli chcę
zadbać o stado, nie mogę pozwolić na to by jeden z najlepszych ludzi
odszedł. Cieszę się, że znalazłeś partnerkę. Nienawidzę cię za to, bo
prawdopodobnie niedługo stracę władzę, a lubię być alfą. Od dzisiaj masz
być obecny na wszystkich zebraniach naszego stada. Masz się dowiedzieć
tak wiele jak się da o naszej sytuacji i o wszystkich wilkołakach,
którzy tutaj żyją. Jeśli ku niezadowoleniu obu stron będę miał oddać ci
władzę, to chcę mieć pewność, że to stado przeżyje. W przeciwieństwie do
tego, które należało do twojego ojca. Tak samo jak ty, nie wierzę, że
nadajesz się na alfę. Więc zamierzam nauczyć cię tak wiele jak wiem. Nie
pozwolę na to by temu stadu stała się krzywda przez twoje niedbalstwo.
- W najbliższym czasie nie będę w stanie myśleć o czymś więcej niż Agata.
- Wiem o tym.
- Mogę nie być w stanie oddalić się od niej na tyle by przyjść na zebranie.
- Będziesz przychodził z nią, jako przyszła luna ma prawo wiedzieć co się dzieje w stadzie.
- Jeśli będę musiał decydować, to zawsze będzie dla mnie ważniejsza niż stado.
- Dlatego nie nadajesz
się na alfę. Jednak jest spora szansa, że twoja luna będzie miała coś do
powiedzenia. Jeśli zorientuje się, że chcesz poświęcić stado dla jej
bezpieczeństwa to jest spora szansa, że ci na to nie pozwoli.
- Chcesz przyuczyć ją do tego by rządziła.
- Każdy będzie lepszy niż ty.
- To może być dla niej zbyt niebezpieczne.
- To odejdź ze stada.
Warknąłem na niego za ten pomysł.
- Jeśli odejdę to mam pewność, że będzie martwa.
- W takim razie nie masz wyjścia, przyjacielu.
- Mam do ciebie prośbę.
- Nie jestem ci nic winien, aby ją spełniać.
- Spróbuj jeszcze
pomyśleć. Stworzyć plan w ramach którego, pomimo zbliżającej się wojny,
mojego połączenia z nią, dalej zostaniesz alfą.
- Chwilowo nie widzę innego scenariusza niż to, że sparowałbym się z kobietą, która byłaby przynajmniej tak silna jak twoja.
Dopiero po chwili z rykiem uświadomiłem sobie co sugeruje i stanąłem na nogi.
- Nie pozwolę ci się sparować z Agatą.
- Ze mną byłaby
bezpieczniejsza. Nie krzywdziłbym jej aż tak bardzo jak ty to robisz. Do
tego nie musiałbyś zostawać alfą, tylko zachowałbym swój stołek.
- A jeśli kiedyś znajdziesz swoją partnerkę?
- Stado jest dla mnie ważniejsze.
Zaśmiałem się sucho.
- Wypomnę ci to jak będziesz za nią latał z wywalonym na wierzch jęzorem.
- Tylko informuję cię o rozwiązaniu naszego problemu.
- A co z faktem, że jestem jej partnerem?
- Będziesz na co dzień
się z nią widywał. Nawet możesz codziennie z nią spać, tulić czy
cokolwiek tam do szczęścia potrzebujesz. Ale to ja ją oznaczę, to ja
jako pierwszy się z nią sparuję. Formalnie to moją partnerką będzie. To
mnie wzmocni swoją mocą gdy ją przemienię.
- Chcesz byśmy podzielili się moją partnerką? Aby była moja, ale siłę dała tobie?
- Rozważ to przyjacielu. Tak jak rozmawialiśmy żadna z decyzji nam nie pasuje.
Derek wstał i zaczął udawać się w stronę drzwi.
- Zamierzasz robić coś na własną rękę jeśli chodzi o Agatę?
Zatrzymał się i odwrócił w moim kierunku.
- Nie. Nigdy nie mógłbym
jakkolwiek skrzywdzić drugiej kobiety. Gdyby miał istnieć układ, który
ci zaproponowałem to sam musiałbyś jej o tym opowiedzieć i uzyskać jej
zgodę.
- A co jeśli nie jest luną?
- To niepotrzebnie odbyliśmy rozmowę. Nie wyrzucę cię ze stada. Dalej będę cię traktował jak przyjaciela i prawą rękę.
- Dowiemy się tego dopiero po jej przemianie.
- Tak.
- Ale żebyś to ty mógł zyskać moc to musiałbyś ją oznaczyć, sparować się z nią, a następnie przemienić.
- Tak.
- Czyli zrobiłbyś to w dużej mierze niepotrzebnie.
- Tak jak powiedziałem,
wtedy nasza sytuacja nie ulegnie zmianie. Ot jeden błąd który
popełniliśmy w ramach bycia ostrożnymi i w próbie dbania o jej
bezpieczeństwo.
Poprzedni
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz