Wojtek z Nicolasem
weszli do pomieszczenia jako pierwsi i dopiero za nimi weszłam razem ze
Sławkiem. Od razu po wybraniu miejsca gdzie stoimy przytulił się do
moich pleców, a brodę oparł na głowie. Na ekranach była już wyświetlona
mapa terenu.
- W tych miejscach
trwają obecnie prace. - Pokazałam na schemacie tłumacząc Nicolasowi.
Dopiero po chwili sobie coś przypomniałam i spojrzałam na niego z
przestrachem.
- Miałam ci pokazać stan remontu. - Jedynie uśmiechnął się do mnie szeroko.
- Spokojnie. Poprosiłem
Wojtka, aby mi pokazał w ramach tego, że popędziliście przodem. -
Odwróciłam się zawstydzona w stronę ekranu.
- Nie musisz o wszystkim pamiętać.
- Powinnam.
- Tak jak już wcześniej
mówiłem możemy przyspieszyć pracę, ale na start muszę się kilku rzeczy
dowiedzieć. W jaki sposób transportujecie surowce do pomieszczenia?
- Wampiry teleportują
się do pokoju, w którym aktualnie czekają wilkołaki na wprowadzenie do
systemu, stamtąd przebiegają do danego pomieszczenia.
- Czyli nie ma ograniczeń? Wszystko co będzie potrzebne od razu zostanie dostarczone?
- Mniej więcej.
Priorytetem jest jedzenie, niezbędne rzeczy do szpitala, oraz punktu
poboru krwi. Dopiero dużo później jest kwestia materiałów potrzebnych do
remontu.
- Dobrze. Jak sobie radzicie z kanalizacją?
- Kładziemy rury, które
są wydobywane przez władających ziemią z systemów, które istniały do tej
pory. Żywiołaki wody kontrolują pracę podziemnych źródeł, kierując je
we właściwą stronę i dbając o ciśnienie. Powietrze doprowadzane jest
przez system wentylacji znajdujący się nad każdym pomieszczeniem. Kable
kładzione są w dalszej kolejności, gdy pokój jest już gotowy i można
zacząć stawiać w nim meble.
- A tak z czystej ciekawości to skąd macie tutaj prąd?
- Startowo korzystaliśmy
ze źródeł miasta. Potem bezpośrednio z elektrowni. Gdy wyczerpaliśmy
już wszystkie zapasy to były transportowane różnego rodzaju generatory
czy UPSy. Wszystko co chociaż trochę magazynuje prąd. Do momentu, aż
pojawiły się żywiołaki elektryczności. Sami z siebie są naładowani
prądem. Potrafią również wyciągnąć go chociażby z ruchu wody czy
powietrza. Stworzyli kilka systemów, dzięki którym jesteśmy
samowystarczalni w tej dziedzinie.
- To wracając do mojej
propozycji. Widziałem na jakiej mniej więcej zasadzie budujecie. Jak
rozumiem, najpierw żywiołaki przesuwają ziemię. Jeśli jest takowa
potrzeba to ustawiają rury, zasilają je wodą. Następnie trzymają grunt
dopóki nie zostaną zamontowane jakiekolwiek podpory. Jest budowane
pomieszczenie, usuwanie podpory, dopiero wtedy możecie wykończyć je na
tyle aby rzeczywiście spełniało normy bezpieczeństwa. Kładziecie prąd.
Stawiacie łóżka i pokój zostaje uznany ze gotowy do zamieszkania.
- Generalnie tak.
- Wilkołaki dobrze
współgrają z naturą. Jakiś wampir mógłby nas przetransportować do lasu,
gdzie nie rzucalibyśmy się w oczy. Trzyosobowa ekipa w piętnaście minut
dałaby radę ściąć wystarczającą ilość drzew na jedno pomieszczenie.
Jeśli ziemia byłaby przesunięta to przerobienie drewna na deski i
umieszczenie ich we właściwym miejscu zajmie koło godziny.
- W takim razie nie ma
co zwlekać. Zawołaj trzy osoby, którym chcesz powierzyć to zadanie.
Wojtek, prosiłabym cię o znalezienia wampira, który dałby radę przenieść
trójkę wilkołaków, drzewa, oraz zna jakiś las. Jeśli zaś chodzi o was. -
Zwróciłam się tym razem do ekipy projektantów. - To wyznaczcie gdzie
sensownie byłoby aby znajdował się pokój. Zaprojektujcie go na mniej
więcej dwieście osób. Schemat zróbcie na tyle szczegółowy aby na jego
podstawie mogli jak najszybciej rozpocząć pracę. Prosiłabym was o to
abyście jak najszybciej wykonali to zadanie, bo w takim wypadku istnieje
szansa na to, że uda się stworzyć dla nich przestrzeń gdzie będą mogli
rozłożyć się z materacami. Jak tylko skończycie to dorysujcie na
projekcie kolejne trzy pokoje dla wilkołaków podobnej wielkości. Od
teraz na tym będzie polegać wasze zadanie. Wyznaczacie gdzie mają być
następne pomieszczenia i przekazujecie tę informację dalej. Pamiętajcie
aby raz na jakiś czas dopytać się jak wygląda kwestia kuchni, jadalni,
łazienki, czy innych pomieszczeń mniej lub bardziej gospodarczych.
Bądźcie gotowi na to, że w każdej chwili może być potrzebne aby szybko
przenieść pokój, który jest zbyt mały na nasze potrzeby. Miejcie też na
uwadze, aby pracować sprawnie. Jeśli jest was zbyt mało to możecie
powiększyć swoją ekipę. Niebawem odbędzie się zebranie po którym
prawdopodobnie powiem wam jak będzie wyglądał nasz nowy świat i to
właśnie waszą rolą będzie zaprojektowanie go. Dziękuję wam za wasz
wkład. - Pokiwałam im głową z szacunkiem i już po chwili w pomieszczeniu
pojawiły się trzy wilkołaki, oraz wampir.
- Wojtek, wyjaśnisz im wszystko?
- Jasne, do twojego pokoju zmierza już Tomek.
- Dziękuję, jak zwykle wszystko jak w zegarku. - Uśmiechnęłam się do niego szeroko i wyszłam razem ze Sławkiem i Nicolasem.
- No, no. Nie sądziłem, że możesz być w stanie aż tak zainspirować zwykłych pracowników.
- Nie rozumiem. -
Spojrzałam ze zdziwieniem na Nicolasa na co Sławek przyciągnął mnie do
siebie aby trzymać swoją prawą rękę po prawej stronie mojej talii.
- Masz w sobie to coś.
Możesz mówić zwykłe słowa, a wszyscy w koło słuchają się ciebie jakbyś
była największym mędrcem jaki kiedykolwiek pojawił się na świecie. Chyba
powoli zaczynam rozumieć na czym to polega.
- To może się podziel, chętnie posłucham.
- Traktujesz wszystkich równo.
- A niby jak miałabym traktować?
- Nie patrzysz na ich rasę, wygląd, czy przydatność. Szanujesz ich za to kim są i co robią.
- A dlaczego miałabym tego nie robić? Gdyby oni tego nie zrobili to ja bym musiała. A nie mam nieograniczonej liczby talentów.
- Nawet nie dostrzegasz
jak idealnie działa system, który tutaj wprowadziłaś, oraz że opiera się
na twoim autorytecie. To wszystko jest trochę utopijne.
- Nie słyszałam jeszcze o utopijnej wizji w której nad twoją głową mordują każdego kogo zobaczą.
- Nawet nie wiesz jak to wszystko zacznie się sypać jeśli zginiesz.
- Ona nie ma prawa zginąć. - Warknął Sławek patrząc na niego wściekle.
- Nawet gdy ją przemienisz to i tak istnieje ryzyko, że któregoś dnia ktoś ją zabije.
- Nie pozwolę na to.
- Oj już daj spokój. Nie
potrafisz jej przekonać, aby ci się oddała, a mam uwierzyć, że nigdy
nie stanie jej się krzywda? - Sławek oderwał się ode mnie i zacisnął
ręce w pięści. Ponownie musiałam go złapać, bo rzucił się z warkotem w
stronę Nicolasa.
- Sławek, opanuj się! - Cofnął się o krok w moją stronę i przestał warczeć, ale dalej patrzył na niego z mordem w oczach.
- Masz szczęście, że coś jej obiecałem. W przeciwnym wypadku już dawno temu byś nie żył.
- Grozisz alfie stada. -
Powiedział Nicolas z delikatnym humorem w głosie, ale wydźwięk słów
można było potraktować za groźbę. Zaczynałam być wkurzona na obydwu.
- Zachowujecie się się
jak rozwydrzone dzieciaki! Ty, - wskazałam palcem na Sławka - traktujesz
mnie jakbym była jakimś przedmiotem, nie mówiąc już że na każdego kto
podejdzie zbyt blisko mnie naskakujesz jakby co najmniej mierzył do mnie
z giwery. Natomiast ty - wściekła wskazałam na Nicolasa - zachowujesz
się jak pępek świata. Zrozum, że na nikim nie zrobi tutaj wrażenia twoja
ranga. Jak już zdążyłeś się zorientować ważny jest ten kto coś robi, a
nie ten kto sobie tak wymyślił. Gdyby w tym miejscu szanowano przede
wszystkim tych którzy tego oczekują to już dawno to miejsce zostało by
odkryte a wszyscy wybici. Więc może w końcu dostrzeżecie, że jestem
tylko człowiekiem. Po wszystkim rewelacjach dnia dzisiejszego już padam i
marzę tylko o tym by upolować resztki obiadu i położyć się spać. Gdzie
zamiast odpocząć muszę jeszcze słuchać jak kłócicie się jakbyście
chodzili do przedszkola. Jeden ciągle prowokuje, a drugi zbyt do siebie
bierze słowa. Ogarnijcie się w końcu. - Zakończyłam swoje wrzaski
tupnięciem nogi. Rozejrzałam się po mocno zaskoczonych twarzach i mając
świadomość, że moja przemowa i tak nic nie zmieni. Wściekła ruszyłam w
kierunku swojego pokoju. Za moimi plecami rozległ się głośny śmiech obu
winowajców. Nawet się nie odwróciłam będąc jeszcze bardziej wkurzona.
- Skarbie, zaczekaj. -
Powiedział Sławek z wielkim uśmiechem i położył rękę na moim ramieniu,
jednak niemal od razu ją zrzuciłam i jeszcze bardziej przyspieszyłam.
Marzyłam, aby nie siedział mi teraz w głowie. Stworzenie tarczy na
zapach zajęło mi dosłownie chwilę. Drugiej by tworzyła wokół mnie tarczę
by żaden z nich nie mógł mnie dotknąć jeszcze mniej czasu. Sławek
przeniósł się przede mnie z lekkim przestrachem w oczach i wyciągnął
rękę próbując mnie dotkąć, ale jedyne na co się natknął to bariera. Aby
na niego nie wpaść musiałam się zatrzymać. Obok niego stanął Nicolas i
również wyciągnął w moim kierunku rękę, aby zobaczyć co się stało.
- Niesamowite. Ona umie takie coś tworzyć na zawołanie?
- Wokół całej bazy rozłożona jest tarcza dzięki której nie czuć z zewnątrz naszego zapachu, nie słychać ani rozmów, ani myśli.
- To dlatego nie udało nam się oszacować ile was jest, oraz nie wyczuliśmy was aż do momentu jak wyszliście zza drzwi.
- Wiele elementów związanych z ochroną tego miejsca i osób jest związane z jej mocą.
- Ma niezwykłą moc. Ale
macie świadomość, że mag, który jako partnera ma wampira lub wilkołaka
zwiększa swoją moc już po ich pierwszym wspólnym stosunku. A po
sparowaniu się jest co najmniej dwukrotnie większa. - Obydwoje
spojrzeliśmy na siebie zszokowani.
- Skąd wiesz tego typu rzeczy?
- Wilkołaki od zawsze
były strażnikami tradycji. Mamy nawet pospisywane książki przez tych
spośród nas którzy żyli w starym świecie. Oryginałów jest niewiele, ale
dużo kopii, którym często unowocześniano język, aby nie zatarło się ich
pierwotne znaczenie.
- Miło byłoby mieć do nich dostęp.
- Mamy kilka ze sobą. Mogę ci je wręczyć, abyś przeczytała je jak tylko znajdziesz wolną chwilę.
- Bardzo chętnie, ale
chwilowo nie wiem czy pamiętacie, ale zmierzamy do pokoju. - Sławek
wyciągnął w moim kierunku rękę, ale ponownie natknął się na barierę,
więc zrobił minę zbolałego psa.
- Nawet nie masz świadomości jak wielką robisz mi tym krzywdę. Dobrze wiesz, że dalej w pełni nad sobą nie panuję.
- Ile jeszcze zamierzasz tłumaczyć swoje zachowanie tym, że miałeś w życiu pod górkę?
- Po prostu proszę cię, abyś pozwoliła mi na to bym znowu mógł cię dotknąć.
- Jak zaczniesz się zachowywać to może to zrobię.
- Czyli co? Chwilowo
jestem na wygranej pozycji, bo mogę cię prowokować jak tylko się da, a
ty nie możesz nic zrobić, bo będzie na ciebie jeszcze bardziej wkurzona i
aż strach pomyśleć co jeszcze zrobi.
- Najgorsze co mogę mu
zrobić odkąd został uwolniony to ponowne zamknięcie swoich myśli na
niego, do tego jeszcze tarcza by nie mógł mnie dotykać i kara gotowa.
- Zamknęłaś już kiedyś na niego swój umysł?
- Tak.
- Poczekaj, bo nie nadążam. Sławek jest twoim partnerem.
- Tak. - Spojrzałam na niego zniecierpliwiona nie wiedząc do czego zmierza.
- Był przez wieki uwięziony na tyle by zdziczeć i to ty go uwolniłaś.
- Nie do końca ja, ale został uwolniony przy mnie.
- Jest zdesperowanym wampirem, twoim partnerem, a dodatkowo odebrałaś mu możliwość czytania twoich myśli?
- Tak.
- Zrobiłaś to przed czy po jego uwolnieniu?
- Przed jego
uwolnieniem. Byłam na niego wściekła. Zamknęłam swój umysł i przestałam
go odwiedzać. Ale powiedz mi do czego zmierzasz, bo tym razem to ja nie
nadążam.
- Jesteś bezlitosna. Czy ty zdajesz sobie sprawę na jak wielkie katusze go skazałaś?
- Zdajesz sobie sprawę, że nie jesteś pierwszą osobą, która mi to mówi? Miałam swoje powody i nie zmieniłabym decyzji.
- Kuźwa, dziewczyno, jesteś sadystyczną tyranką! - Poczułam się jakby uderzył mnie z liścia i z automatu zatrzymałam się.
- Nie wasz się tak do
niej mówić! - Wrzasnął z warkotem Sławek i przyparł do ściany Nicolasa
delikatnie podnosząc go nad podłogą. Zrzuciłam tarczę, aby móc złapać
wampira za rękę i delikatnie odciągnąć. Rozluźnił się na tyle, by
zorientować się, że nie ma wokół mnie bariery. Jednak zamiast to
wykorzystać to jedynie złapał mocniej moją dłoń i puścił go cofając się o
krok. Tamten wyglądał na niewzruszonego całą sceną.
- Jak możesz, aż tak ją bronić po tym co ci zrobiła? - Spojrzał na niego Nicolas kompletnie nie rozumiejąc zachowania Sławka.
- Przesadziłem.
Zawiodłem jej zaufanie po całej linii. Zachowałem się jak idiota. Miała
prawo zareagować. Kara była adekwatna do czynu. Jak tylko zrozumiałem co
zrobiłem to myślałem, że spotka mnie dużo gorszy los. Przez myśl mi nie
przeszło, iż uda mi się ją jeszcze kiedykolwiek zobaczyć. Nie jesteśmy
połączeni tylko dlatego, że dalej nie odpracowałem tego co jej zrobiłem.
Dopóki w pełni nie odpokutuję za swoje winy to ona nie obdarzy mnie aż
tak wielkim zaufaniem jakim darzyła wcześniej. To ja byłem w tym
wszystkim idiotą. Dlatego nie próbuj jej przy mnie obrażać, bo któregoś
razu nie powstrzyma mnie wiedza, że ona by tego nie chciała. - Nicolas
wyglądał na jeszcze bardziej zszokowanego niż wcześniej. Po słowach
Sławka czułam się na tyle wzruszona, że cudem powstrzymywałam się, aby
nie zacząć płakać.
- Na przestrzeni dziejów
wiele już par widziałem. Ale nie udało mi się jeszcze dostrzec aż tak
wielkiej miłości jaką on cię obdarowuje. Nie uciekaj od tego jak bardzo
on cię kocha. - Poczułam jak moje policzki robią się całe czerwone.
Czułam się mocno zawstydzona wobec takiego postawienia sprawy. Sławek
przekręcił mnie w swoim kierunku. Miałam problem, aby patrzeć mu w oczy.
Jednak zmusił mnie do tego kładąc kciuk pod moją brodą i podnosząc moją
głowę do góry.
- Kocham cię i nigdy się tego nie wyprę, ale nie pozwól aby słowa tego kretyna wpłynęły na twoją pewność siebie. Jesteś niesamowita i tylko to się liczy.
- A jeśli on ma rację i nie zasługuję na ciebie?
- Nie ma racji. Nie byłbym z tobą, gdybym nie widział, że jesteś bardziej wartościowa niż ja.
- To rozmowa na inny moment.
- Dobrze. -
Pochylił się nade mną i delikatnie dotknął swoimi wargami moich tak, że
przez chwilę miałam wątpliwość, czy naprawdę to zrobił.
- Chyba znowu jesteśmy
spóźnieni. Powinniśmy pobiec do naszego pokoju. - Uśmiechnął się do mnie
delikatnie i podniósł mnie. Stopami dotknęłam podłogi przy drzwiach od
właściwego miejsca. Tym razem Nicolas był zaraz za nami. Weszliśmy do
środka i w pokoju próby czekał już na nas Tomek. Wyglądał na delikatnie
zestresowanego.
- Chciała mnie pani widzieć?
- Tak. Przepraszam, że musiałeś tyle na mnie czekać. - Tomek wyglądał na jeszcze bardziej nie na miejscu jeśli to tylko możliwe.
- Nie musi pani przepraszać. - Westchnęłam zmęczona.
- Tomek, ile my już razem współpracujemy.
- Już ładnych parę miesięcy.
- To pamiętaj raz na
jakiś czas, że chodziliśmy do jednej szkoły. Jesteśmy w podobnym wieku i
nie musisz aż tak bardzo podkreślać mojego wieku co chwila nazywając
mnie panią. - Miałam wrażenie, że choć trochę się rozluźnił, bo pozwolił
sobie na delikatny uśmiech.
- To o co chciałaś mnie poprosić?
- Abyś użył na Nicolasie swojego daru. - Wyglądał na trochę zdziwionego, ale jedynie pokiwał delikatnie głową.
- Coś konkretnego...
- Nie. Po prostu
powiedz. - Urwałam mu w połowie wypowiedzi, aby Nicolas nie domyślił się
o co chodzi. Wyglądał jednak na bardziej zaciekawionego niż
przestraszonego. Po chwili Tomek zrobił się jeszcze bardziej speszony
niż był i odwrócił ode mnie wzrok. - Czego się dowiedziałeś?
- On myśli teraz o tobie i Sławku. Waszej relacji. - Uśmiechnęłam się szeroko widząc szok na twarzy Nicolasa.
- Dziękuję możesz już
iść. - Tomek chyba nie do końca rozumiał co się dzieje, ale pokiwał
głową w pożegnaniu i wyszedł z pomieszczenia.
- On był w stanie przeczytać moje myśli.
- Powiedziałeś, że żaden
wampir nie da rady przeczytać myśli wilkołaka. Dlatego chciałam
sprawdzić, czy mag dałby radę. Przepraszam, że cię nie ostrzegłam, ale
nie wiedziałam czy posiadacie jakieś tarcze które mógłbyś założyć
zakłócając wynik eksperymentu.
- Jak w ogóle na to wpadłaś?
- Kiedy wśród nas
pojawił się zdrajca to zostało postanowione że trzeba przeszukać myśli
wszystkich zgromadzonych, aby zobaczyć, czy ktoś jeszcze ma złe zamiary.
Robił to Tomek korzystając z mocy Sławka. W twoim namiocie gdy Sławek
próbował czytać twoje myśli to powiedział, że widzi, ale nie słyszy. W
naszej kryjówce było kilkadziesiąt wilkołaków. To znaczy, że aż tyle
umysłów Tomek by zobaczył, ale nie usłyszał. Jednego, czy dwóch mógł
przegapić, ale nie aż taką ekipę. Stąd pojawił się wniosek, że albo
nawet nie widzi ich obecności, albo słyszy ich myśli.
- Czyli międzyczasie pracując i tak na pełnych obrotach miałaś jeszcze czas zastanawiać się nad taką głupotą?
- Temat został poruszony
w ramach sytuacji w których muszę interweniować, czyli kończy się na
czytaniu w myślach. Gdyby się okazało, że nie sprawdza się to w
przypadku wilkołaków, to trzeba by było obmyślić dla nich jakiś inny
system.
- Nie dziwię się, że już padasz skoro aż tyle na raz myśli zaprząta twój umysł.
- Proszę. - Powiedziałam jak tylko usłyszałam pukanie do drzwi.
- Ekipa sprowadziła już materiały i zaczyna budowę pokoju.
- To świetnie, wskażesz
drogę, abyśmy mogli się tam udać? - Wszyscy razem pobiegliśmy za
Wojtkiem. Oczywiście nie podróżowałam na własnych nogach. Dotarliśmy na
miejsce i musiałam przyznać, że rzeczywiście tempo ich pracy robi
wrażenie. Usiadłam na chwilę po turecku na podłodze i zamknęłam oczy.
Położyłam ręce na podłodze, aby być bliżej krawędzi bariery. Zobaczyłam
ją więc zaczęłam powoli rozciągać na pomieszczenie, które właśnie przede
mną powstawało. Jak tylko skończyłam to uśmiechnęłam się zadowolona za
swojej roboty. Do tego czasu praktycznie udało im się zakończyć budowę
pokoju.
- Prosiłabym cię, abyś
informował mnie za każdym razem gdy remont jest mniej więcej na takim
etapie, abym mogła rozszerzać tarczę. - Wampir, który pomagał wilkołakom
jedynie pokiwał mi głową. - Możemy teraz coś zjeść? - Spytałam z
nadzieją Nicolasa i Sławka i już po chwili stałam w stołówce. Była już
pora kolacji więc całkiem sporo ludzi było w koło. Mimo tego bez
większych problemów udało się namierzyć wolny stolik. Usiedliśmy przy
nim a ze względu na małą ilość miejsca Sławek wziął mnie na kolana.
Prawdopodobnie po prostu skorzystał z okazji co potwierdził łapiąc mnie
mocniej w talii i delikatnie dmuchając w moje włosy. Wydawał się
rozbawiony sytuacją i niemal całkowicie rozluźniony. W końcu. Nicolas
towarzyszył nam do końca dnia. Był obecny zarówno gdy kończyli kolejne
dwa pokoje które były dzisiaj w planach, przy kontroli rozdawania
przedmiotów, jak również przy rozwiązywaniu codziennych drobnostek.
- Jak to się stało że macie własny pokój? - Zapytał Nicolas rozglądając się po pomieszczeniu. Jedynie wzruszyłam ramionami zmęczona.
- To tutaj byłem przetrzymywany. Zostało tu przeniesione łóżko by mogła ze mną spać gdy byłem zbyt niestabilny emocjonalnie by pozwolić jej na to by spała gdzieś indziej. Jak już zostałem uwolniony to z przyzwyczajenia zostaliśmy. Pokój jest wykorzystywany gdy uczę wampirów uzdrawiania. A także na spotkania rady gdy wszystkie poprzednie miejsca spotkań są zajęte. - Nicolas tylko pokiwał głową. Głośno ziewając usiadłam na łóżku.
- Nie będę już dłużej przeszkadzać. Pozwolę ci choć trochę odpocząć. - Puścił do mnie oczko i zanim zdążyłam zorientować się co się dzieje to pojawił się koło mnie i pocałował mnie w czoło. Usłyszałam warkot od strony Sławka ale zanim się do mnie zbliżył to Nicolas zamykał już za sobą drzwi.
Poprzedni Następny
- Jak to się stało że macie własny pokój? - Zapytał Nicolas rozglądając się po pomieszczeniu. Jedynie wzruszyłam ramionami zmęczona.
- To tutaj byłem przetrzymywany. Zostało tu przeniesione łóżko by mogła ze mną spać gdy byłem zbyt niestabilny emocjonalnie by pozwolić jej na to by spała gdzieś indziej. Jak już zostałem uwolniony to z przyzwyczajenia zostaliśmy. Pokój jest wykorzystywany gdy uczę wampirów uzdrawiania. A także na spotkania rady gdy wszystkie poprzednie miejsca spotkań są zajęte. - Nicolas tylko pokiwał głową. Głośno ziewając usiadłam na łóżku.
- Nie będę już dłużej przeszkadzać. Pozwolę ci choć trochę odpocząć. - Puścił do mnie oczko i zanim zdążyłam zorientować się co się dzieje to pojawił się koło mnie i pocałował mnie w czoło. Usłyszałam warkot od strony Sławka ale zanim się do mnie zbliżył to Nicolas zamykał już za sobą drzwi.
Poprzedni Następny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz