sobota, 8 grudnia 2018

Wojna ras - Rozdział 31

Wojtek z Nicolasem weszli do pomieszczenia jako pierwsi i dopiero za nimi weszłam razem ze Sławkiem. Od razu po wybraniu miejsca gdzie stoimy przytulił się do moich pleców, a brodę oparł na głowie. Na ekranach była już wyświetlona mapa terenu.
- W tych miejscach trwają obecnie prace. - Pokazałam na schemacie tłumacząc Nicolasowi. Dopiero po chwili sobie coś przypomniałam i spojrzałam na niego z przestrachem.
- Miałam ci pokazać stan remontu. - Jedynie uśmiechnął się do mnie szeroko.
- Spokojnie. Poprosiłem Wojtka, aby mi pokazał w ramach tego, że popędziliście przodem. - Odwróciłam się zawstydzona w stronę ekranu.
- Nie musisz o wszystkim pamiętać.
- Powinnam.
- Tak jak już wcześniej mówiłem możemy przyspieszyć pracę, ale na start muszę się kilku rzeczy dowiedzieć. W jaki sposób transportujecie surowce do pomieszczenia?
- Wampiry teleportują się do pokoju, w którym aktualnie czekają wilkołaki na wprowadzenie do systemu, stamtąd przebiegają do danego pomieszczenia.
- Czyli nie ma ograniczeń? Wszystko co będzie potrzebne od razu zostanie dostarczone?
- Mniej więcej. Priorytetem jest jedzenie, niezbędne rzeczy do szpitala, oraz punktu poboru krwi. Dopiero dużo później jest kwestia materiałów potrzebnych do remontu.
- Dobrze. Jak sobie radzicie z kanalizacją?
- Kładziemy rury, które są wydobywane przez władających ziemią z systemów, które istniały do tej pory. Żywiołaki wody kontrolują pracę podziemnych źródeł, kierując je we właściwą stronę i dbając o ciśnienie. Powietrze doprowadzane jest przez system wentylacji znajdujący się nad każdym pomieszczeniem. Kable kładzione są w dalszej kolejności, gdy pokój jest już gotowy i można zacząć stawiać w nim meble.
- A tak z czystej ciekawości to skąd macie tutaj prąd?
- Startowo korzystaliśmy ze źródeł miasta. Potem bezpośrednio z elektrowni. Gdy wyczerpaliśmy już wszystkie zapasy to były transportowane różnego rodzaju generatory czy UPSy. Wszystko co chociaż trochę magazynuje prąd. Do momentu, aż pojawiły się żywiołaki elektryczności. Sami z siebie są naładowani prądem. Potrafią również wyciągnąć go chociażby z ruchu wody czy powietrza. Stworzyli kilka systemów, dzięki którym jesteśmy samowystarczalni w tej dziedzinie.
- To wracając do mojej propozycji. Widziałem na jakiej mniej więcej zasadzie budujecie. Jak rozumiem, najpierw żywiołaki przesuwają ziemię. Jeśli jest takowa potrzeba to ustawiają rury, zasilają je wodą. Następnie trzymają grunt dopóki nie zostaną zamontowane jakiekolwiek podpory. Jest budowane pomieszczenie, usuwanie podpory, dopiero wtedy możecie wykończyć je na tyle aby rzeczywiście spełniało normy bezpieczeństwa. Kładziecie prąd. Stawiacie łóżka i pokój zostaje uznany ze gotowy do zamieszkania.
- Generalnie tak.
- Wilkołaki dobrze współgrają z naturą. Jakiś wampir mógłby nas przetransportować do lasu, gdzie nie rzucalibyśmy się w oczy. Trzyosobowa ekipa w piętnaście minut dałaby radę ściąć wystarczającą ilość drzew na jedno pomieszczenie. Jeśli ziemia byłaby przesunięta to przerobienie drewna na deski i umieszczenie ich we właściwym miejscu zajmie koło godziny.
- W takim razie nie ma co zwlekać. Zawołaj trzy osoby, którym chcesz powierzyć to zadanie. Wojtek, prosiłabym cię o znalezienia wampira, który dałby radę przenieść trójkę wilkołaków, drzewa, oraz zna jakiś las. Jeśli zaś chodzi o was. - Zwróciłam się tym razem do ekipy projektantów. - To wyznaczcie gdzie sensownie byłoby aby znajdował się pokój. Zaprojektujcie go na mniej więcej dwieście osób. Schemat zróbcie na tyle szczegółowy aby na jego podstawie mogli jak najszybciej rozpocząć pracę. Prosiłabym was o to abyście jak najszybciej wykonali to zadanie, bo w takim wypadku istnieje szansa na to, że uda się stworzyć dla nich przestrzeń gdzie będą mogli rozłożyć się z materacami. Jak tylko skończycie to dorysujcie na projekcie kolejne trzy pokoje dla wilkołaków podobnej wielkości. Od teraz na tym będzie polegać wasze zadanie. Wyznaczacie gdzie mają być następne pomieszczenia i przekazujecie tę informację dalej. Pamiętajcie aby raz na jakiś czas dopytać się jak wygląda kwestia kuchni, jadalni, łazienki, czy innych pomieszczeń mniej lub bardziej gospodarczych. Bądźcie gotowi na to, że w każdej chwili może być potrzebne aby szybko przenieść pokój, który jest zbyt mały na nasze potrzeby. Miejcie też na uwadze, aby pracować sprawnie. Jeśli jest was zbyt mało to możecie powiększyć swoją ekipę. Niebawem odbędzie się zebranie po którym prawdopodobnie powiem wam jak będzie wyglądał nasz nowy świat i to właśnie waszą rolą będzie zaprojektowanie go. Dziękuję wam za wasz wkład. - Pokiwałam im głową z szacunkiem i już po chwili w pomieszczeniu pojawiły się trzy wilkołaki, oraz wampir.
- Wojtek, wyjaśnisz im wszystko?
- Jasne, do twojego pokoju zmierza już Tomek.
- Dziękuję, jak zwykle wszystko jak w zegarku. - Uśmiechnęłam się do niego szeroko i wyszłam razem ze Sławkiem i Nicolasem.
- No, no. Nie sądziłem, że możesz być w stanie aż tak zainspirować zwykłych pracowników.
- Nie rozumiem. - Spojrzałam ze zdziwieniem na Nicolasa na co Sławek przyciągnął mnie do siebie aby trzymać swoją prawą rękę po prawej stronie mojej talii.
- Masz w sobie to coś. Możesz mówić zwykłe słowa, a wszyscy w koło słuchają się ciebie jakbyś była największym mędrcem jaki kiedykolwiek pojawił się na świecie. Chyba powoli zaczynam rozumieć na czym to polega.
- To może się podziel, chętnie posłucham.
- Traktujesz wszystkich równo.
- A niby jak miałabym traktować?
- Nie patrzysz na ich rasę, wygląd, czy przydatność. Szanujesz ich za to kim są i co robią.
- A dlaczego miałabym tego nie robić? Gdyby oni tego nie zrobili to ja bym musiała. A nie mam nieograniczonej liczby talentów.
- Nawet nie dostrzegasz jak idealnie działa system, który tutaj wprowadziłaś, oraz że opiera się na twoim autorytecie. To wszystko jest trochę utopijne.
- Nie słyszałam jeszcze o utopijnej wizji w której nad twoją głową mordują każdego kogo zobaczą.
- Nawet nie wiesz jak to wszystko zacznie się sypać jeśli zginiesz.
- Ona nie ma prawa zginąć. - Warknął Sławek patrząc na niego wściekle.
- Nawet gdy ją przemienisz to i tak istnieje ryzyko, że któregoś dnia ktoś ją zabije.
- Nie pozwolę na to.
- Oj już daj spokój. Nie potrafisz jej przekonać, aby ci się oddała, a mam uwierzyć, że nigdy nie stanie jej się krzywda? - Sławek oderwał się ode mnie i zacisnął ręce w pięści. Ponownie musiałam go złapać, bo rzucił się z warkotem w stronę Nicolasa.
- Sławek, opanuj się! - Cofnął się o krok w moją stronę i przestał warczeć, ale dalej patrzył na niego z mordem w oczach.
- Masz szczęście, że coś jej obiecałem. W przeciwnym wypadku już dawno temu byś nie żył.
- Grozisz alfie stada. - Powiedział Nicolas z delikatnym humorem w głosie, ale wydźwięk słów można było potraktować za groźbę. Zaczynałam być wkurzona na obydwu.
- Zachowujecie się się jak rozwydrzone dzieciaki! Ty, - wskazałam palcem na Sławka - traktujesz mnie jakbym była jakimś przedmiotem, nie mówiąc już że na każdego kto podejdzie zbyt blisko mnie naskakujesz jakby co najmniej mierzył do mnie z giwery. Natomiast ty - wściekła wskazałam na Nicolasa - zachowujesz się jak pępek świata. Zrozum, że na nikim nie zrobi tutaj wrażenia twoja ranga. Jak już zdążyłeś się zorientować ważny jest ten kto coś robi, a nie ten kto sobie tak wymyślił. Gdyby w tym miejscu szanowano przede wszystkim tych którzy tego oczekują to już dawno to miejsce zostało by odkryte a wszyscy wybici. Więc może w końcu dostrzeżecie, że jestem tylko człowiekiem. Po wszystkim rewelacjach dnia dzisiejszego już padam i marzę tylko o tym by upolować resztki obiadu i położyć się spać. Gdzie zamiast odpocząć muszę jeszcze słuchać jak kłócicie się jakbyście chodzili do przedszkola. Jeden ciągle prowokuje, a drugi zbyt do siebie bierze słowa. Ogarnijcie się w końcu. - Zakończyłam swoje wrzaski tupnięciem nogi. Rozejrzałam się po mocno zaskoczonych twarzach i mając świadomość, że moja przemowa i tak nic nie zmieni. Wściekła ruszyłam w kierunku swojego pokoju. Za moimi plecami rozległ się głośny śmiech obu winowajców. Nawet się nie odwróciłam będąc jeszcze bardziej wkurzona.
- Skarbie, zaczekaj. - Powiedział Sławek z wielkim uśmiechem i położył rękę na moim ramieniu, jednak niemal od razu ją zrzuciłam i jeszcze bardziej przyspieszyłam. Marzyłam, aby nie siedział mi teraz w głowie. Stworzenie tarczy na zapach zajęło mi dosłownie chwilę. Drugiej by tworzyła wokół mnie tarczę by żaden z nich nie mógł mnie dotknąć jeszcze mniej czasu. Sławek przeniósł się przede mnie z lekkim przestrachem w oczach i wyciągnął rękę próbując mnie dotkąć, ale jedyne na co się natknął to bariera. Aby na niego nie wpaść musiałam się zatrzymać. Obok niego stanął Nicolas i również wyciągnął w moim kierunku rękę, aby zobaczyć co się stało.
- Niesamowite. Ona umie takie coś  tworzyć na zawołanie?
- Wokół całej bazy rozłożona jest tarcza dzięki której nie czuć z zewnątrz naszego zapachu, nie słychać ani rozmów, ani myśli.
- To dlatego nie udało nam się oszacować ile was jest, oraz nie wyczuliśmy was aż do momentu jak wyszliście zza drzwi.
- Wiele elementów związanych z ochroną tego miejsca i osób jest związane z jej mocą.
- Ma niezwykłą moc. Ale macie świadomość, że mag, który jako partnera ma wampira lub wilkołaka zwiększa swoją moc już po ich pierwszym wspólnym stosunku. A po sparowaniu się jest co najmniej dwukrotnie większa. - Obydwoje spojrzeliśmy na siebie zszokowani.
- Skąd wiesz tego typu rzeczy?
- Wilkołaki od zawsze były strażnikami tradycji. Mamy nawet pospisywane książki przez tych spośród nas którzy żyli w starym świecie. Oryginałów jest niewiele, ale dużo kopii, którym często unowocześniano język, aby nie zatarło się ich pierwotne znaczenie.
- Miło byłoby mieć do nich dostęp.
- Mamy kilka ze sobą. Mogę ci je wręczyć, abyś przeczytała je jak tylko znajdziesz wolną chwilę.
- Bardzo chętnie, ale chwilowo nie wiem czy pamiętacie, ale zmierzamy do pokoju. - Sławek wyciągnął w moim kierunku rękę, ale ponownie natknął się na barierę, więc zrobił minę zbolałego psa.
- Nawet nie masz świadomości jak wielką robisz mi tym krzywdę. Dobrze wiesz, że dalej w pełni nad sobą nie panuję.
- Ile jeszcze zamierzasz tłumaczyć swoje zachowanie tym, że miałeś w życiu pod górkę?
- Po prostu proszę cię, abyś pozwoliła mi na to bym znowu mógł cię dotknąć.
- Jak zaczniesz się zachowywać to może to zrobię.
- Czyli co? Chwilowo jestem na wygranej pozycji, bo mogę cię prowokować jak tylko się da, a ty nie możesz nic zrobić, bo będzie na ciebie jeszcze bardziej wkurzona i aż strach pomyśleć co jeszcze zrobi.
- Najgorsze co mogę mu zrobić odkąd został uwolniony to ponowne zamknięcie swoich myśli na niego, do tego jeszcze tarcza by nie mógł mnie dotykać i kara gotowa.
- Zamknęłaś już kiedyś na niego swój umysł?
- Tak.
- Poczekaj, bo nie nadążam. Sławek jest twoim partnerem.
- Tak. - Spojrzałam na niego zniecierpliwiona nie wiedząc do czego zmierza.
- Był przez wieki uwięziony na tyle by zdziczeć i to ty go uwolniłaś.
- Nie do końca ja, ale został uwolniony przy mnie.
- Jest zdesperowanym wampirem, twoim partnerem, a dodatkowo odebrałaś mu możliwość czytania twoich myśli?
- Tak.
- Zrobiłaś to przed czy po jego uwolnieniu?
- Przed jego uwolnieniem. Byłam na niego wściekła. Zamknęłam swój umysł i przestałam go odwiedzać. Ale powiedz mi do czego zmierzasz, bo tym razem to ja nie nadążam.
- Jesteś bezlitosna. Czy ty zdajesz sobie sprawę na jak wielkie katusze go skazałaś?
- Zdajesz sobie sprawę, że nie jesteś pierwszą osobą, która mi to mówi? Miałam swoje powody i nie zmieniłabym decyzji.
- Kuźwa, dziewczyno, jesteś sadystyczną tyranką! - Poczułam się jakby uderzył mnie z liścia i z automatu zatrzymałam się.
- Nie wasz się tak do niej mówić! - Wrzasnął z warkotem Sławek i przyparł do ściany Nicolasa delikatnie podnosząc go nad podłogą. Zrzuciłam tarczę, aby móc złapać wampira za rękę i delikatnie odciągnąć. Rozluźnił się na tyle, by zorientować się, że nie ma wokół mnie bariery. Jednak zamiast to wykorzystać to jedynie złapał mocniej moją dłoń i puścił go cofając się o krok. Tamten wyglądał na niewzruszonego całą sceną.
- Jak możesz, aż tak ją bronić po tym co ci zrobiła? - Spojrzał na niego Nicolas kompletnie nie rozumiejąc zachowania Sławka.
- Przesadziłem. Zawiodłem jej zaufanie po całej linii. Zachowałem się jak idiota. Miała prawo zareagować. Kara była adekwatna do czynu. Jak tylko zrozumiałem co zrobiłem to myślałem, że spotka mnie dużo gorszy los. Przez myśl mi nie przeszło, iż uda mi się ją jeszcze kiedykolwiek zobaczyć. Nie jesteśmy połączeni tylko dlatego, że dalej nie odpracowałem tego co jej zrobiłem. Dopóki w pełni nie odpokutuję za swoje winy to ona nie obdarzy mnie aż tak wielkim zaufaniem jakim darzyła wcześniej. To ja byłem w tym wszystkim idiotą. Dlatego nie próbuj jej przy mnie obrażać, bo któregoś razu nie powstrzyma mnie wiedza, że ona by tego nie chciała. - Nicolas wyglądał na jeszcze bardziej zszokowanego niż wcześniej. Po słowach Sławka czułam się na tyle wzruszona, że cudem powstrzymywałam się, aby nie zacząć płakać.
- Na przestrzeni dziejów wiele już par widziałem. Ale nie udało mi się jeszcze dostrzec aż tak wielkiej miłości jaką on cię obdarowuje. Nie uciekaj od tego jak bardzo on cię kocha. - Poczułam jak moje policzki robią się całe czerwone. Czułam się mocno zawstydzona wobec takiego postawienia sprawy. Sławek przekręcił mnie w swoim kierunku. Miałam problem, aby patrzeć mu w oczy. Jednak zmusił mnie do tego kładąc kciuk pod moją brodą i podnosząc moją głowę do góry.
- Kocham cię i nigdy się tego nie wyprę, ale nie pozwól aby słowa tego kretyna wpłynęły na twoją pewność siebie. Jesteś niesamowita i tylko to się liczy.
- A jeśli on ma rację i nie zasługuję na ciebie?
- Nie ma racji. Nie byłbym z tobą, gdybym nie widział, że jesteś bardziej wartościowa niż ja.
- To rozmowa na inny moment.
- Dobrze. - Pochylił się nade mną i delikatnie dotknął swoimi wargami moich tak, że przez chwilę miałam wątpliwość, czy naprawdę to zrobił.
- Chyba znowu jesteśmy spóźnieni. Powinniśmy pobiec do naszego pokoju. - Uśmiechnął się do mnie delikatnie i podniósł mnie. Stopami dotknęłam podłogi przy drzwiach od właściwego miejsca. Tym razem Nicolas był zaraz za nami. Weszliśmy do środka i w pokoju próby czekał już na nas Tomek. Wyglądał na delikatnie zestresowanego.
- Chciała mnie pani widzieć?
- Tak. Przepraszam, że musiałeś tyle na mnie czekać. - Tomek wyglądał na jeszcze bardziej nie na miejscu jeśli to tylko możliwe.
- Nie musi pani przepraszać. - Westchnęłam zmęczona.
- Tomek, ile my już razem współpracujemy.
- Już ładnych parę miesięcy.
- To pamiętaj raz na jakiś czas, że chodziliśmy do jednej szkoły. Jesteśmy w podobnym wieku i nie musisz aż tak bardzo podkreślać mojego wieku co chwila nazywając mnie panią. - Miałam wrażenie, że choć trochę się rozluźnił, bo pozwolił sobie na delikatny uśmiech.
- To o co chciałaś mnie poprosić?
- Abyś użył na Nicolasie swojego daru. - Wyglądał na trochę zdziwionego, ale jedynie pokiwał delikatnie głową.
- Coś konkretnego...
- Nie. Po prostu powiedz. - Urwałam mu w połowie wypowiedzi, aby Nicolas nie domyślił się o co chodzi. Wyglądał jednak na bardziej zaciekawionego niż przestraszonego. Po chwili Tomek zrobił się jeszcze bardziej speszony niż był i odwrócił ode mnie wzrok. - Czego się dowiedziałeś?
- On myśli teraz o tobie i Sławku. Waszej relacji. - Uśmiechnęłam się szeroko widząc szok na twarzy Nicolasa.
- Dziękuję możesz już iść. - Tomek chyba nie do końca rozumiał co się dzieje, ale pokiwał głową w pożegnaniu i wyszedł z pomieszczenia.
- On był w stanie przeczytać moje myśli.
- Powiedziałeś, że żaden wampir nie da rady przeczytać myśli wilkołaka. Dlatego chciałam sprawdzić, czy mag dałby radę. Przepraszam, że cię nie ostrzegłam, ale nie wiedziałam czy posiadacie jakieś tarcze które mógłbyś założyć zakłócając wynik eksperymentu.
- Jak w ogóle na to wpadłaś?
- Kiedy wśród nas pojawił się zdrajca to zostało postanowione że trzeba przeszukać myśli wszystkich zgromadzonych, aby zobaczyć, czy ktoś jeszcze ma złe zamiary. Robił to Tomek korzystając z mocy Sławka. W twoim namiocie gdy Sławek próbował czytać twoje myśli to powiedział, że widzi, ale nie słyszy. W naszej kryjówce było kilkadziesiąt wilkołaków. To znaczy, że aż tyle umysłów Tomek by zobaczył, ale nie usłyszał. Jednego, czy dwóch mógł przegapić, ale nie aż taką ekipę. Stąd pojawił się wniosek, że albo nawet nie widzi ich obecności, albo słyszy ich myśli.
- Czyli międzyczasie pracując i tak na pełnych obrotach miałaś jeszcze czas zastanawiać się nad taką głupotą?
- Temat został poruszony w ramach sytuacji w których muszę interweniować, czyli kończy się na czytaniu w myślach. Gdyby się okazało, że nie sprawdza się to w przypadku wilkołaków, to trzeba by było obmyślić dla nich jakiś inny system.
- Nie dziwię się, że już padasz skoro aż tyle na raz myśli zaprząta twój umysł.
- Proszę. - Powiedziałam jak tylko usłyszałam pukanie do drzwi.
- Ekipa sprowadziła już materiały i zaczyna budowę pokoju.
- To świetnie, wskażesz drogę, abyśmy mogli się tam udać? - Wszyscy razem pobiegliśmy za Wojtkiem. Oczywiście nie podróżowałam na własnych nogach. Dotarliśmy na miejsce i musiałam przyznać, że rzeczywiście tempo ich pracy robi wrażenie. Usiadłam na chwilę po turecku na podłodze i zamknęłam oczy. Położyłam ręce na podłodze, aby być bliżej krawędzi bariery. Zobaczyłam ją więc zaczęłam powoli rozciągać na pomieszczenie, które właśnie przede mną powstawało. Jak tylko skończyłam to uśmiechnęłam się zadowolona za swojej roboty. Do tego czasu praktycznie udało im się zakończyć budowę pokoju.
- Prosiłabym cię, abyś informował mnie za każdym razem gdy remont jest mniej więcej na takim etapie, abym mogła rozszerzać tarczę. - Wampir, który pomagał wilkołakom jedynie pokiwał mi głową. - Możemy teraz coś zjeść? - Spytałam z nadzieją Nicolasa i Sławka i już po chwili stałam w stołówce. Była już pora kolacji więc całkiem sporo ludzi było w koło. Mimo tego bez większych problemów udało się namierzyć wolny stolik. Usiedliśmy przy nim a ze względu na małą ilość miejsca Sławek wziął mnie na kolana. Prawdopodobnie po prostu skorzystał z okazji co potwierdził łapiąc mnie mocniej w talii i delikatnie dmuchając w moje włosy. Wydawał się rozbawiony sytuacją i niemal całkowicie rozluźniony. W końcu. Nicolas towarzyszył nam do końca dnia. Był obecny zarówno gdy kończyli kolejne dwa pokoje które były dzisiaj w planach, przy kontroli rozdawania przedmiotów, jak również przy rozwiązywaniu codziennych drobnostek.
- Jak to się stało że macie własny pokój? - Zapytał Nicolas rozglądając się po pomieszczeniu. Jedynie wzruszyłam ramionami zmęczona.
- To tutaj byłem przetrzymywany. Zostało tu przeniesione łóżko by mogła ze mną spać gdy byłem zbyt niestabilny emocjonalnie by pozwolić jej na to by spała gdzieś indziej. Jak już zostałem uwolniony to z przyzwyczajenia zostaliśmy. Pokój jest wykorzystywany gdy uczę wampirów uzdrawiania. A także na spotkania rady gdy wszystkie poprzednie miejsca spotkań są zajęte. - Nicolas tylko pokiwał głową. Głośno ziewając usiadłam na łóżku.
- Nie będę już dłużej przeszkadzać. Pozwolę ci choć trochę odpocząć. - Puścił do mnie oczko i zanim zdążyłam zorientować się co się dzieje to pojawił się koło mnie i pocałował mnie w czoło. Usłyszałam warkot od strony Sławka ale zanim się do mnie zbliżył to Nicolas zamykał już za sobą drzwi.

Poprzedni                                                                                           Następny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz