poniedziałek, 10 grudnia 2018

Obiecaj mi - Rozdział 13

- Co do jednego ma rację.
Powiedział Michał wybijając mnie z zamyślenia. Spojrzałam na niego zdziwiona, nie wiedząc o co mu chodzi.
- Ty najbardziej powinnaś się zrelaksować i zamierzam ci w tym pomóc.
Byłam na tyle zszokowana, że tego nie skomentowałam. Jak tylko wysiedliśmy z samochodu to zaprowadził mnie do łazienki. Jego ręce były na krawędzi mojej bluzki. Położyłam swoje dłonie na jego, zatrzymując go.
- Nie zamierzam cię skrzywdzić. Tylko rozbiorę cię. Umyję. Nałożę na ciebie masło po kąpieli i olejki zapachowe, oraz dam najlepszy masaż, na jaki tylko mnie stać.
Byłam niezdecydowana. Podobała mi się ta wizja, ale bałam się.
- Proszę pozwól mi to zrobić. W ramach kolejnego kroku związanego z przełamywaniem cie.
Dalej nie wiedziałam, czy to dobry pomysł. Westchnęłam i odsunęłam ręce.
- Ufam ci. Nie nadużyj tego.
Więcej nie było mu potrzebne. Zanim zdążyłam ponownie się wycofać stałam przed nim naga. Odsunął się o krok i spojrzał na mnie z głodem w oczach.
- Jesteś piękna.
Szepnął cicho i zaczął ściągać swoje ciuchy.
- Nie zdejmuj bielizny.
Powiedziałam przestraszona. Przez chwilę się wahał, ale zrozumiał moją prośbę. Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce. Położył w wannie wyżłobionej w podłodze. Koło mnie zmieściłoby się jeszcze pięć osób. Nacisnął kilka przycisków z boku i wanna zaczęła zapełniać się od dołu ciepłą wodą. Wlał trochę płynu o pięknym kwiatowym zapachu i przez chwilę patrzył na mnie jakby nie potrafił się nacieszyć. Zamknęłam oczy i postanowiłam się rozluźnić. Po chwili usłyszałam cichy plusk. Otworzyłam oczy. To Michał wszedł do wody. Znowu się spięłam i próbowałam usiąść.
- Proszę, nie denerwuj się.
Dużo ode mnie wymagał. Poczekał, aż ponownie się rozluźniłam i sięgnął po jedną z butelek. Zamknęłam oczy i postanowiłam już ich nie otwierać, aż do końca zabiegu. Przemieścił się. Położył moją głowę na swoich kolanach zbierając wcześniej włosy do góry. Wylał na nie trochę szamponu i delikatnie zaczął je myć. Coraz mniej musiałam się skupiać, aby być wyluzowaną. Podniósł moją głowę i położył ją na czymś w rodzaju poduszki z materaca. Odsunął się z powrotem pewnie po kolejną butelkę. Poczułam jakbym zaczęła unosić się wyżej. Nie dałam rady. Otworzyłam jedno oko. Rzeczywiście się unosiłam. Kawałek dna wanny podniósł się o kilkanaście centymetrów. Znowu opuściłam powiekę. Teraz woda sięgała mi do połowy ciała, a reszta była nad wodą. Michał położył swoje ręce na moich stopach dokładnie je czyszcząc, a następnie wędrując rękami coraz wyżej, aż dotarł do szyi. Zaczęłam się rozpuszczać pod jego dotykiem. Podniósł dno jeszcze wyżej i już byłam nad wodą. Delikatnie przekręcił mnie na brzuch. Głowę oparłam bokiem i rozkoszowałam się jego rękami na moich udach i pośladkach. Gdy skończył to ponownie mnie przekręcił i opuścił w wodę. Nacisnął kolejny przycisk, uruchamiający hydromasaż. Jęknęłam z rozkoszy zanim zdążyłam się opanować. Otworzyłam jedno oko i zobaczyłam u niego zadowolony uśmieszek i wygłodniałe spojrzenie.
- Zamknij oczy.
Powiedział zachrypniętym głosem. Przeszedł przeze mnie dreszcz, ale od razu wykonałam jego polecenie. Dotknął drżącą dłonią mojego policzka i dopiero po chwili się wycofał. Bąbelki umieszczone w koło mnie stały się jeszcze bardziej intensywne. Mruknęłam i próbowałam przestać myśleć jednak miałam wrażenie jakby Michał zniknął. Zaniepokojona powiedziałam jego imię. Nie usłyszałam odpowiedzi. Otworzyłam oczy. Nie widziałam go nigdzie w koło. Usiadłam próbując zobaczyć jeszcze więcej.
- Miałaś mieć zamknięte oczy.
Odwróciłam się w kierunku głosu i od razu się uspokoiłam.
- Przestraszyłam się.
- Czego?
Wzruszyłam ramionami nagle speszona.
- Wyszedłeś z pomieszczenia.
- Nie zostawiłbym cię na długo samej, gdy leżysz naga, gotowa na każdy mój ruch.
Jego głos był zachrypnięty. Na twarzy malowało się tylko dzikie pragnienie. Zobaczyłam jak z włosów spływa mu kropelka wody. Nie mogąc się powstrzymać patrzyłam jak zatrzymuje się na każdym jego mięśniu brzucha, aby wsiąknąć w materiał bokserek. Były już chyba rozciągnięte do granic możliwości, a i tak miałam wrażenie, że na moich oczach powiększyły się jeszcze bardziej. Usłyszałam lekki warkot, więc wróciłam spojrzeniem do jego twarzy. Z ust wystawały mu koniuszki kłów. Musiał być na granicy skoro nie potrafił ich już całkowicie schować.
- Miałaś mieć zamknięte oczy.
- Byłoby ci jeszcze trudniej gdybyś zdjął swoje bokserki tak jak na początku chciałeś.
- Byłem naiwny sądząc, że dam radę.
Zawahałam się na chwilę i spięłam, ale musiałam to powiedzieć.
- To może na dzisiaj koniec. Wrócę i położę się spać, a dokończymy innym razem.
- Nie!
Usłyszałam głośne warknięcie z jego strony zanim zdążył się uspokoić. Wbrew logice nie bałam się go, nawet gdy był w takim stanie. Skupił się na moich oczach i próbował oddychać spokojnie, po chwili poczuł się chyba pewnie, bo odezwał się z niesamowicie seksowną chrypą.
- Nie darowałbym sobie, gdybym przepuścił tę okazję. Obiecuję się kontrolować.
Zawahałam się na chwilę nie do końca pewna, czy jest w stanie jej dotrzymać. Zaczął iść w moim kierunku. Zanurzyłam się bardziej w wodzie i próbowałam odsunąć od niego. Usłyszałam z jego strony stłumione przekleństwo, ale zatrzymał się. Stanęłam w wodzie po szyję nie do końca pewna co powinnam teraz zrobić. Przełknął ślinę i odezwał się do mnie jeszcze raz.
- Proszę cię zaufaj mi. Nie jesteśmy nawet w połowie. Obiecałem, że spróbuję zrobić wszystko co w mojej mocy, aby zadbać o twoje ciało.
Zagryzłam wargę, a on od razu skupił na niej swoją uwagę. Powinnam mu uwierzyć? Znowu zaczął iść w moim kierunku, cofnęłam się jeszcze nie gotowa, aby odpowiedzieć. Potknęłam się o schodki i w efekcie usiadłam na nich. W pierwszym odruchu chciał do mnie podbiec, ale zacisnął pięści i stał patrząc na mnie. Jego spojrzenie zaczęło schodzić coraz niżej. Zerknęłam w dół. No tak. Teraz wodę miałam tylko do pępka. Powinnam mu zaufać? Spojrzałam na niego. Pragnął mnie. Potrzebował przynajmniej się zbliżyć. Chociaż mógłby teraz zrobić wiele to czekał na moje pozwolenie. Zdenerwowana przełknęłam ślinę i odezwałam się niepewnie.
- Kontynuuj.
Zobaczyłam jak znika z niego napięcie, a na ustach pojawia się leniwy uśmiech. Podszedł jeszcze kawałek i wskoczył do wody. Nawet na chwilę nie przerywając kontaktu wzrokowego zbliżył się na tyle, że mógł mnie dotknąć, ale zdecydował się tylko wyciągnąć do mnie dłoń w zapraszającym geście. Nie byłam do końca przekonana, czy słusznie robię, ale było zbyt późno, abym mogła się wycofać. Złapałam go za rękę i z seksownym uśmiechem wciągnął mnie na głębszą wodę. Na środku tej olbrzymiej wanny, a może małego basenu, było podwyższenie. Wziął mnie na ręce i wynosząc z wody położył na zimnych kafelkach. Delikatnie przejechał palcem po mojej wardze i cofnął się o krok zadowolony z tego co widzi.
- Zamknij oczy.
To polecenie wykonałam od razu. Poczułam jego dłonie na moim ramieniu. Delikatnie mnie masował, aż rozluźniłam się całkowicie. Wmasował jakiś żel, a następnie wziął bardzo chropowatą w dotyku gąbkę. Po tych lekkich pieszczotach był to tak wyrazisty bodziec, że aż westchnęłam. Nie spiesząc się czyścił jeszcze raz każdy skrawek mojego ciała, traktował gąbką i łagodził skórę swoimi ustami. Gdy ze mną skończył to cała drżałam z nieopisanej przyjemności, a każda, chociażby najlżejsza fala, która mnie obmywała wywoływała u mnie jęk rozkoszy. Złożył ostatni delikatny pocałunek na moich wargach i usłyszałam plusk, gdy wstawał. Z każdej strony zalała mnie woda dając mi niesamowitą rozkosz. Poczułam, że mnie unosi. Czułam delikatny podmuch wiatru igrający na moim pobudzonym ciele. Wtuliłam się w niego bardziej i zaczęłam sunąć dłonią po jego kaloryferze, był niesamowicie twardy i napięty. Tym razem to on jęknął i niechętnie złapał mnie za nadgarstek, aby położyć moją rękę na moim ciele.
- Jak będziesz tak ze mną pogrywała to mogę mieć problem, aby trzymać się umowy, a nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo bym chciał, aby mi się to udało.
Uchyliłam jedną powiekę, aby zobaczyć jego minę. Jego kły były już całkowicie wysunięte. Nawiązał ze mną kontakt wzrokowy i zaczął warczeć drżąc na całym ciele. Z uśmiechem na ustach zamknęłam oko, a on potrzebował jeszcze chwili, aby się uspokoić. Położył mnie na czymś miękkim. Szorstkim ręcznikiem wycierał moje i tak podrażnione ciało jeszcze bardziej je pobudzając. Suchą przeniósł mnie jeszcze dwa kroki dalej na coś twardego, ale niesamowicie wygodnego. Usłyszałam jak coś podnosi i odkręca. Poczułam zapach truskawki i uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Nagle na mój sutek spadła kropla lodowatego olejku. Jęknęłam cicho nie mogąc się opanować. Zanim płyn spłynął po całej piersi to poczułam jego jeden palec sunący po jego nasadzie. Przy moim maksymalnie rozgrzanym ciele jego dłoń była zimna co jeszcze bardziej zwiększyło doznanie. Używając tylko jednej ręki sunął po moim cycku drażniąc go, szczypiąc i głaszcząc na zmianę.
- Michał.
Syknęłam zaciskając pięści. W odpowiedzi usłyszałam tylko mruknięcie, w czasie gdy jego palce błądziły niebezpiecznie blisko sutka.
- Jeśli zaraz nie przestaniesz to dojdę.
Udało mi się cudem wydyszeć. Odsunął rękę. Co ja zrobiłam? Niech znowu mnie dotknie! Moje ciało płonie! Poczułam jego oddech na mojej szyi.
- Taki jest mój cel.
Wystarczyły jego słowa, abym cicho jęknęła. Od razu po nich jego ręka ponownie zawędrowała na moją pierś. Drażnił ją, nie dochodząc nawet do sutka, aż znalazłam się na szczycie. Głośno krzyczałam i od razu jak złapałam oddech zajął się moim drugim cyckiem. Miałam ochotę na więcej, ale powoli zaczynałam się bać, czy przeżyję te powolne katusze. Po kolejnym orgazmie zastąpił ręce ustami, przerwał dopiero gdy ochrypłam od krzyczenia jego imienia. Złożył delikatny pocałunek na moich wargach. Nie miałam siły, aby chociażby oddać pocałunek. Odsunął się zbyt szybko. Zakręcił olejek i wyjął masło którym posmarował mnie starając się pozbyć z mojego ciała reszty napięcia.
- To już koniec?
Jęknęłam zanim zdarzyłam się opanować. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Był z siebie zadowolony mimo tego jak wielki głód go zżerał.
- Jeśli chcemy jutro wstać i pójść na misje, to tak.
- Na pewno mamy jeszcze dużo czasu.
Uśmiechnął się szelmowsko.
- Chociaż chciałbym skłamać i trzymać ciebie tu tak długo jak tylko będziesz chciała, ale nie mogę. Za pięć godzin mamy pojawić się na zbiórce.
Spojrzałam na niego zszokowana.
- Za pięć godzin?
- Tak. Chciałem móc się tobą nacieszyć i postanowiłem się nie spieszyć, chociaż wiele mnie to kosztowało.
Mimo woli spojrzałam w dół. Materiał jednak nie był wytrzymały. Speszona odwróciłam głowę w drugą stronę. Pochylił się nade mną rozbawiony. Dotknął palcem mojej wargi w delikatnej pieszczocie.
- Muszę zabrać cię do łóżka, póki jeszcze wierzę, że warto to zrobić.
Szepnął tak uwodzicielskim tonem, że zgodziłabym się na wszystko. Wziął mnie w ramiona całując pospiesznie i zaniósł do sypialni. Położył mnie na łóżku i przykrył niesamowicie delikatną pościelą.
- Jezu... Ona pieści moje ciało jeszcze lepiej niż twoje ręce.
Uśmiechnął się szeroko rozumiejąc o co mi chodzi.
- Czysty jedwab, ale uważaj jestem zaborczy. Usłyszę jeszcze jeden taki komentarz, a będę zmuszony zmienić ją na coś bardziej szorstkiego.
- Udowodniłeś mi dzisiaj, że nawet czymś szorstkim da się rozpalić moje ciało.
W jego oczach pojawiły się rozbawione iskierki. Wszedł na łóżko i prawie położył się na mnie opierając swoje ręce na wysokości mojej głowy.
- Uważaj, bo mam ochotę na więcej.
Mruknął wpijając się w moje usta agresywnie jakby chciał tym jednym pocałunkiem wyładować całe swoje napięcie. Szybko próbowałam przejąć inicjatywę. Nasze usta kłóciły się o pierwszeństwo w całowaniu tego drugiego. Jego ręce zaczęły szukać mojego ciała pod kołdrą. Dłońmi jeździłam po jego spiętych mięśniach brzucha. Palcami dotknął moich pleców. Chyba za mało się starałaś. Będę musiał cię za to ukarać. Nie, nie teraz! Niech te wspomnienia odejdą! Michał jak zwykle wyczuł we mnie zmianę i z wielkim trudem, ale udało mu się odsunąć twarz ode mnie i ułożył ręce koło twarzy. Patrzył na mnie z tak wielkim smutkiem i głodem, że czułam jakby ścisnął tym moje serce.
- Co robię źle?
Szepnął.
- Wszystko robisz dobrze! To ja jestem wybrakowana.
Niemal krzyknęłam wściekła na swoją bezsilność. Łzy pociekły mi z oczu. Podążył palcem po moim policzku ścierając jedną kropelkę i włożył ją do swoich ust.
- Nie jesteś wybrakowana. Zrobiłem dzisiaj naprawdę wiele z twoim ciałem i wszystko było w porządku. Twoje wspomnienia wróciły dopiero teraz. Musi być coś co robię źle, co je budzi.
Otworzyłam usta chcąc dalej się kłócić, ale widząc jego niezachwianą pewność zamknęłam je. Skoncentrowałam się na wszystkich tych chwilach, gdy mnie całował i w końcu zrozumiałam. Skupiłam spojrzenie na jego klatce piersiowej, aby nie patrzeć mu w twarz i odważyłam się mówić.
- Wtedy, gdy mnie przetrzymywał to zaczął się śmiać z tego jakim jestem aniołkiem. Zrobił mi dwa rozcięcia na plecach mające imitować rany po wyrwaniu skrzydeł. Były naprawdę głębokie, ale zrobił coś, że nie leciało dużo krwi. Za każdym razem gdy mnie całował, a ja nie angażowałam się w to tak jakby chciał to przejeżdżał palcami po rozcięciach sprawiając mi niesamowitą katorgę. Wydaje mi się, że gdy mnie całujesz i zaczynasz głaskać po plecach to wtedy budzisz wspomnienia.
Przez chwilę nic nie mówił. Bałam się jego reakcji, mimo, że widział całe nagranie.
- Nie masz blizn.
- Nie. Nie wiem dlaczego, ale po tym jak w szpitalu opatrzyli moje wszystkie rany to w ciągu najbliższego pół roku zniknęły całkowicie. Nawet te po których zawsze zostają blizny.
Znowu nic nie mówił. Powoli zaczynało mnie to boleć.
- Michał.
Szepnęłam bojąc się, że go stracę. Dwoma palcami podniósł mój podbródek, aby spojrzeć mi w oczy. W jego spojrzeniu widziałam tylko miłość.
- Potrzebowałem chwili, aby się uspokoić. Uda nam się zwalczyć twoje wspomnienia. Będziemy podążać małymi kroczkami, aż w końcu osiągniemy cel, a tymczasowo postaram się pamiętać, aby omijać twoje plecy.
Nawet nie wyobrażałam sobie, że mógłby być aż tak wyrozumiały. Uśmiechnęłam się przez łzy i podniosłam głowę, aby jeszcze raz go pocałować. Tylko chwilkę się wahał. Jego ręce zaczęły automatycznie kierować się w stronę pleców, ale warknął i przesunął je na moje piersi wysyłając przez moje ciało iskierki podniecenia. Znowu byłam przez niego cała nagrzana. Jak tylko wygięłam się w jego stronę krzycząc jego imię to odsunął się z ogromnym żalem. Przesunął mi z twarzy niesforny kosmyk i położył się koło mnie.
- Wypadałoby się jednak chociaż trochę przespać. Twoja rola w tym wszystkim jest nieoceniona.
Uśmiechnęłam się zmęczona.
- A jeszcze nie tak dawno chciałeś mnie wyrzucić z ekipy.
- Tylko dla twojego bezpieczeństwa i dalej za tym jestem.
Położył się na boku i wziął jedną swoją dłoń w moją. Żadną inną częścią ciała mnie nie dotykał, nie podobało mi się to tak bardzo jak jemu, ale wiedział, że inaczej nie mamy szans, aby zasnąć.
- Dlaczego daliście mi przejąć dowodzenie?
- Ufam ci.
- Chodzi mi o resztę ekipy.
Michał długo na mnie patrzył, ale ledwo widocznie pokiwał głową jakby wcześniej kłócił się ile powinien mi powiedzieć.
- Podejrzewamy, że nie jesteś człowiekiem. Nie do końca mamy jeszcze pewność do jakiej rasy się zaliczasz, ale z każdą chwilą odkrywamy coraz więcej dowodów na to. Zośka się zgodziła, bo uważa, że nim więcej będziesz działać tym szybciej ten sekret odkryjemy. Antoniego cała sytuacja bawi, sądzę, że ma też jakiś ukryty motyw, ale nie do końca wiem jaki.
- Mogę łatwo się dowiedzieć.
Uśmiechnął się do mnie szeroko.
- W takim razie poinformuj mnie jeśli myśli sobie o tobie zbyt wiele.
Uśmiechnęłam się coraz bardziej zmęczona i zaczęłam delikatnie kręcić kciukiem kółeczka na jego dłoni.
- Śpij już.
Szepnął. Zamknęłam oczy. Byłam już nieprzytomna. Sen zaczął mnie łapać.
- Przepraszam.
Wymruczałam nie do końca pewna, czy udało mi się to powiedzieć na głos.
- Za co?
Usłyszałam naprawdę zdziwionego Michała.
- Za to że zostawiam cię, aż tak bardzo pobudzonego.
Z jego ust wydobył się radosny śmiech. Przyciągnął mnie do siebie, a pamiętając o moim słabym punkcie to ręce ułożył na moich pośladkach. Ugryzł delikatnie płatek mojego ucha.
- O mnie się nie martw. Przyjdzie taki czas, gdy odbiorę to sobie z nawiązką.
- Czekam na ten dzień. Ale w tej chwili i tak jest mi głupio.
Przyciągnął mnie jeszcze bliżej, wtuliłam głowę w jego klatkę piersiową i poczułam na wysokości brzucha jego męskość. Wziął moją dłoń i przycisnął do swojego członka. Byłam mocno speszona, ale zbyt zaintrygowana, aby odsunąć rękę.
- To jest największy dowód na to jak bardzo cię pożądam w każdej sekundzie odkąd tylko cię ujrzałem.
Ręką przejechałam po materiale, aż znalazłam dziurkę, wsunęłam tak jeden palec i potarłam skórę. Jęknął chowając twarz w moje włosy i oderwał moją rękę od swojego członka.
- Jak tak dalej będziesz mnie podpuszczać to nie starczy mi silnej woli, aby pozwolić ci zasnąć.
- A kto powiedział, że ja chcę zasnąć?
Wyszeptałam w jego klatkę piersiową a w reakcji usłyszałam kolejne jęknięcie.
- Jak będziesz mnie tak dalej podpuszczać to zostaniesz w tym łóżku na najbliższe kilka lat, nie będę wtedy patrzył na coś tak błahego jak rozbicie gangu złych wampirów.
Po chwili westchnęłam poddając się.
- W takim razie będę musiała to przerwać do naszego następnego kontaktu.
- Oby był jak najszybciej. Śpij już nim zmienię zdanie.
Szepnął ostatnie gorączkowo, jakby walczył z samokontrolą. Nie musiałam długo czekać i maksymalnie zrelaksowana zasnęłam.

Poprzedni                                                                                                        Następny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz