*Adam*
Próbowałem odpalić samochód, ale nie hałasował tak jak powinien. To na pewno oni. Wiedzą gdzie mieszkam i uszkodzili mi samochód.
Próbowałem odpalić samochód, ale nie hałasował tak jak powinien. To na pewno oni. Wiedzą gdzie mieszkam i uszkodzili mi samochód.
- Spokojnie.
Odezwał się jakiś anielski głos obok mnie.
- Nie denerwuj się aż tak.
Powiedziała kładąc swoją
dłoń na mojej. Dopiero teraz zobaczyłem jak kurczowo trzymałem
kierownice. Jeszcze chwila i bym ją połamał.
- Spróbuj jeszcze raz. Samochód długo stał. Może mieć drobne problemy z odpaleniem.
Pod wpływem jej głosu
rozluźniłem się całkowicie. Pokiwałem głową. Ma rację. To kwestia
akumulatora. Podjąłem kolejne próby. Za drugim razem silnik w końcu
załapał i mogliśmy ruszyć. Agata wpisała swój adres do nawigacji w
telefonie i instruowała mnie jak jechać. Dojazd zajął nam praktycznie
godzinę. To za daleko. Jeśli nie zgodzi się ze mną zamieszkać to będę
musiał się przeprowadzić, aby być bliżej niej. Zaparkowałem i zanim
zdążyła odpiąć pas to już byłem po jej stronie aby otworzyć jej drzwi.
Uśmiechnęła się delikatnie na ten gest i wyciągnęła do mnie rękę abym
pomógł jej wysiąść. Zrobiłem to i przyciągnąłem kawałek do siebie. Dalej
nie była wystarczająco blisko, ale chwilowo musi wystarczyć. Wstukała
kod i otworzyła drzwi. Zaczęła wchodzić po schodach. Byłem dosłownie dwa
schodki za nią aby mieć dobry widok na jej tyłek. Już tyle wystarczyło
abym był na nią gotowy. Ale jeszcze nie mogłem sobie na to pozwolić.
Muszę dać jej czas. Chwilę zajęło zanim doszliśmy na jej piętro. Cyfra
na ścianie sugerowała piąte. Agata miała delikatnie przyspieszony
oddech. Jestem ciekaw czy tak samo będzie brzmiała jak ją pocałuje.
Otworzyła drzwi i weszła do środka. Nie potrafiłem się powstrzymać i
przycisnąłem ją do ściany wcześniej zamykając za nami drzwi. Jej serce
przyspieszyło, a źrenice się rozszerzyły.
- Obiecałeś zaczekać.
Bała się mnie. Jednak chyba nie do końca.
- Błagam o pocałunek.
- I nie zrobisz nic więcej?
- Tylko to.
Niepewnie pokiwała
głową. Więcej nie było mi potrzebne. Pocałowałem ją z całym żarem jaki
we mnie był. Jedną rękę wplątałem w jej włosy a drugą trzymałem ją w
talii. Długo nie była mi dłużna. Poczułem jak niepewnie jedną dłonią
dotyka mojej klatki piersiowej a drugą gładzi mnie po plecach.
Zawarczałem z podniecenia, ale chyba ją tym przestraszyłem bo odsunęła
się i luźno zwiesiła ręce. Przerwałem pocałunek i głaskałem ją
delikatnie po policzku. Jej oddech był dość mocno nierówny. Jej wargi
były opuchnięte. Jej zapach się zmienił. Podnieciłem ją. Wziąłem głębszy
oddech. Dopiero teraz uświadomiłem sobie że również mam lekkie problemy
z oddychaniem. Zaciągnąłem się jej zapachem. Mocno ją podnieciłem. Była
już cała mokra i gotowa na mnie.
- Jeśli chcesz to mogę ci ulżyć.
Czemu mój głos jest aż
tak zachrypnięty? Jednak chyba to na nią działa bo zadrżała na moje
słowa. Próbowała odpowiedzieć, ale najpierw musiała odchrząknąć.
- Obejdzie się.
- Masz ochotę na moje ciało.
- Nie mam.
- Czuję twoje podniecenie.
Zarumieniła się i na parę sekund przymknęła oczy zanim ponownie na mnie spojrzała.
- Ale nie chce jeszcze się z tobą pieprzyć. Nawet gumek nie masz, a nie zamierzam wpaść.
Uśmiechnąłem się
szeroko. Kiedyś ją przekonam do posiadania dzieci. Najpierw muszą ją
przekonać do tego by zgodziła się ze mną przespać.
- Akt może być jednostronny.
- W jakim sensie?
- Że cię zadowolę bez zdejmowania spodni.
Zrobiła minę jakby przez chwilę się nad tym zastanawiała, ale po chwili pokręciła głową.
- Nie, nie chce.
Uśmiechnąłem się do niej delikatnie.
- A co byś chciała?
- Wziąć prysznic i przebrać się.
Uśmiechnąłem się jeszcze
szerzej. Zakłopotana odwróciła głowę. Złapałem ją dwoma palcami za
podbródek przekręcając jej twarz tak by mogła na mnie spojrzeć.
- Mogę ci pomóc?
- Wolałabym sama.
Spojrzałem jej głęboko w oczy zastanawiając się ile mogę ugrać. Nie chcę jej wystraszyć.
- Dobrze, ale postaraj się wyjść szybko. Nie do końca nad sobą panuje.
- Wiem.
Szepnęła cicho.
Odsunąłem się kawałek aby mogła przejść. Zdjęła buty i weszła do
pierwszego pokoju po lewej stronie. Stanęła przed szafą i wyjęła
niezbędne rzeczy.
- Zrobisz mi jeszcze jedna kawę?
Zapytała się nieśmiało. Pokiwałem głową więc zaprowadziła mnie do kuchni.
- Kawa rozpuszczalna powinna być w szafce. Kubki pewnie w zmywarce. Nie zalewaj mlekiem to dłużej będzie ciepła.
Nic więcej już nie
powiedziałem tylko patrzyłem jak znika w łazience. Od razu poczułem się
nieswojo. Muszę się czymś zająć. O coś mnie prosiła. Rozejrzałem się w
koło. Jestem w kuchni. Co mogła chcieć? Kawę! Wstawiłem wodę i zacząłem
przeglądać szafki w poszukiwaniu potrzebnych przedmiotów. Znalazłem
idealnie w momencie gdy woda zaczynała się gotować. Zalałem kawę i
czekałem aż przyjdzie. Wpatrywałem się w zegar. Jej prysznic trwa już
prawie pięć minut. Mój wilk był zdania że to zdecydowanie za dużo.
Zacząłem chodzić w koło mając nadzieję że to jakoś przyspieszy czas. Po
chwili spojrzałem na zegarek. Minęło piętnaście sekund. Co jeszcze mogę
zrobić aby nie wparować jej do łazienki? Musiałbym poczuć jej zapach.
Ale nie mam nic z jej rzeczy. Chyba że znajdę coś w jej pokoju. Zanim
skończyłem w myślach zdanie, to już byłem w jej pokoju szukając czegoś
wartego uwagi. Miała względny porządek. Nigdzie nie widziałem używanych
ubrań. Za to na łóżku była rozwalona kołdra w każdym możliwym kierunku.
Uśmiechnąłem się pod nosem i ukucnąłem obok jej łóżka. Cały był w jej
zapachu. Oddychałem głęboko zadowolony z siebie. Po chwili dotarł do
mnie jeszcze jeden zapach. Ktoś jeszcze w ostatnim czasie był w tym
łóżku. Spiąłem się cały i zacząłem warczeć. Jednak zanim zrobię jej
awanturę to potrzebuję dowiedzieć się więcej. Zacząłem obwąchiwać całe
jej łóżko. Zapach najbardziej był intensywny na poduszce. Zaciągnąłem
się nim aby czegoś się o nim dowiedzieć. Po chwili się rozluźniłem
czując że należy do kobiety. Pewnie jej współlokatorka.
- Co robisz?
Spojrzałem w jej kierunku. Od razu się zrelaksowałem.
- Czekam na ciebie.
- Dobrze, nie wnikam. Zrobiłeś mi kawę?
Jaką kawę? O co ona się pyta?
- Prosiłam o kawę. Zrobiłeś?
Zrobiłem? Jeśli tak to
raczej jest w kuchni. Prawda? Wyszedłem z pokoju szukając kuchni. Na
środku stołu stała kawa. Czyli zrobiłem. Dumny z siebie wskazałem na
kubek.
- Dziękuję.
Uśmiechnęła się
delikatnie. Otworzyła lodówkę i wyjęła z niej mleko. Odkręciła korek i
powąchała zawartość. Test chyba został zdany pomyślnie bo już po chwili
wlewała je do kubka. Odstawiła mleko do lodówki. Wzięła z parapetu
kartkę, długopis i zaczęła coś na niej pisać co chwila popijając kawę.
Przez chwilę tylko ją obserwowałem, aż nie skończyła tego co robiła.
- To zostało mi tylko spakować torebkę i możemy iść.
Pokiwałem jej głową ale
nie ruszyłem się z miejsca. Musiała przejść obok mnie. Poczułem jej
zapach. Delikatnie tylko zakryty jakimś owocowym płynem. Nie mogłem się
powstrzymać i przyciągnąłem ja do siebie. Ukryłem nos w jej włosach aby
móc napawać się jej wonią. Nigdy nie czułem się tak dobrze. Mimo moich
obaw rozluźniła się w moich objęciach.
- Idziemy?
- Tak.
Szepnęła cicho. Puściłem ją. Od razu udała się do pokoju. Wysypała cała zawartość swojej torebki i zaczęła pakować ją od nowa.
- Śpimy dziś u mnie czy u ciebie?
Jej niepozorne pytanie sprawiło że od razu poczułem się gotowy.
- A czemu pytasz?
- Nie wiem czy brać ubrania na zmianę.
- Weź na wszelki. Trudno mi przewidzieć jak będzie na spotkaniu.
- Dobrze.
Posłuchała się mnie i zaczęła pakować do torby ubrania. Po chwili wstała i podeszła bliżej mnie.
- Możemy iść.
Pokiwałem tylko do niej głową. Przeszła obok mnie i schyliła się aby założyć buty. Ma zajebisty tyłek.
- Nie wkładasz butów?
Dopiero po chwili
dotarło do mnie co mówi. Założyłem obuwie i wyszliśmy z mieszkania.
Zamknęła drzwi na klucz i zaczęła zbiegać po schodach. Na każdym stopniu
jej biust podskakiwał do góry i do dołu. Miałem ochotę podtrzymać je,
aby tak nie latały. W pełni zahipnotyzował mnie ten widok. Nawet się nie
zorientowałem kiedy byliśmy na dole. Wyłączyłem alarm w samochodzie i
otworzyłem jej drzwi. Usiadłem za kółkiem. Mieliśmy gdzieś jechać, ale
gdzie? Spojrzałem na nią mając nadzieję że mnie oświeci.
- Wiesz jak stąd dojechać do twojego stada?
No tak. Miałem
porozmawiać z Alfą. Zacząłem rozglądać się na boki aby zorientować się
gdzie jestem, ale w tej części miasta chyba jeszcze nie byłem.
- Nie.
- A znasz adres? Albo jakiś punkt który mogłabym wpisać do gpsa?
Chwilę się zastanowiłem i
podałem jej adres. Zadowolona wpisała go. Pokazała mi mapę abym
sprawdził czy to na pewno to miejsce. Jak tylko potwierdziłem to
kliknęła aby telefon wyznaczył trasę i już po chwili mnie nawigowała. W
bramie opuściłem szybę aby podać swoje nazwisko do intercomu. Po chwili
mogłem już wjechać do środka. Zaparkowałem i spojrzałem na swoją
partnerkę. Wydawała się tylko delikatnie zestresowana. Otworzyłem jej
drzwi i pomogłem wysiąść z samochodu. Niepewnie się do mnie uśmiechnęła i
po chwili znowu była poważna.
Poprzedni Następny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz