środa, 12 grudnia 2018

On - Rozdział 4

*Adam*
Próbowałem odpalić samochód, ale nie hałasował tak jak powinien. To na pewno oni. Wiedzą gdzie mieszkam i uszkodzili mi samochód.
- Spokojnie.
Odezwał się jakiś anielski głos obok mnie.
- Nie denerwuj się aż tak.
Powiedziała kładąc swoją dłoń na mojej. Dopiero teraz zobaczyłem jak kurczowo trzymałem kierownice. Jeszcze chwila i bym ją połamał.
- Spróbuj jeszcze raz. Samochód długo stał. Może mieć drobne problemy z odpaleniem.
Pod wpływem jej głosu rozluźniłem się całkowicie. Pokiwałem głową. Ma rację. To kwestia akumulatora. Podjąłem kolejne próby. Za drugim razem silnik w końcu załapał i mogliśmy ruszyć. Agata wpisała swój adres do nawigacji w telefonie i instruowała mnie jak jechać. Dojazd zajął nam praktycznie godzinę. To za daleko. Jeśli nie zgodzi się ze mną zamieszkać to będę musiał się przeprowadzić, aby być bliżej niej. Zaparkowałem i zanim zdążyła odpiąć pas to już byłem po jej stronie aby otworzyć jej drzwi. Uśmiechnęła się delikatnie na ten gest i wyciągnęła do mnie rękę abym pomógł jej wysiąść. Zrobiłem to i przyciągnąłem kawałek do siebie. Dalej nie była wystarczająco blisko, ale chwilowo musi wystarczyć. Wstukała kod i otworzyła drzwi. Zaczęła wchodzić po schodach. Byłem dosłownie dwa schodki za nią aby mieć dobry widok na jej tyłek. Już tyle wystarczyło abym był na nią gotowy. Ale jeszcze nie mogłem sobie na to pozwolić. Muszę dać jej czas. Chwilę zajęło zanim doszliśmy na jej piętro. Cyfra na ścianie sugerowała piąte. Agata miała delikatnie przyspieszony oddech. Jestem ciekaw czy tak samo będzie brzmiała jak ją pocałuje. Otworzyła drzwi i weszła do środka. Nie potrafiłem się powstrzymać i przycisnąłem ją do ściany wcześniej zamykając za nami drzwi. Jej serce przyspieszyło, a źrenice się rozszerzyły.
- Obiecałeś zaczekać.
Bała się mnie. Jednak chyba nie do końca.
- Błagam o pocałunek.
- I nie zrobisz nic więcej?
- Tylko to.
Niepewnie pokiwała głową. Więcej nie było mi potrzebne. Pocałowałem ją z całym żarem jaki we mnie był. Jedną rękę wplątałem w jej włosy a drugą trzymałem ją w talii. Długo nie była mi dłużna. Poczułem jak niepewnie jedną dłonią dotyka mojej klatki piersiowej a drugą gładzi mnie po plecach. Zawarczałem z podniecenia, ale chyba ją tym przestraszyłem bo odsunęła się i luźno zwiesiła ręce. Przerwałem pocałunek i głaskałem ją delikatnie po policzku. Jej oddech był dość mocno nierówny. Jej wargi były opuchnięte. Jej zapach się zmienił. Podnieciłem ją. Wziąłem głębszy oddech. Dopiero teraz uświadomiłem sobie że również mam lekkie problemy z oddychaniem. Zaciągnąłem się jej zapachem. Mocno ją podnieciłem. Była już cała mokra i gotowa na mnie.
- Jeśli chcesz to mogę ci ulżyć.
Czemu mój głos jest aż tak zachrypnięty? Jednak chyba to na nią działa bo zadrżała na moje słowa. Próbowała odpowiedzieć, ale najpierw musiała odchrząknąć.
- Obejdzie się.
- Masz ochotę na moje ciało.
- Nie mam.
- Czuję twoje podniecenie.
Zarumieniła się i na parę sekund przymknęła oczy zanim ponownie na mnie spojrzała.
- Ale nie chce jeszcze się z tobą pieprzyć. Nawet gumek nie masz, a nie zamierzam wpaść.
Uśmiechnąłem się szeroko. Kiedyś ją przekonam do posiadania dzieci. Najpierw muszą ją przekonać do tego by zgodziła się ze mną przespać.
- Akt może być jednostronny.
- W jakim sensie?
- Że cię zadowolę bez zdejmowania spodni.
Zrobiła minę jakby przez chwilę się nad tym zastanawiała, ale po chwili pokręciła głową.
- Nie, nie chce.
Uśmiechnąłem się do niej delikatnie.
- A co byś chciała?
- Wziąć prysznic i przebrać się.
Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej. Zakłopotana odwróciła głowę. Złapałem ją dwoma palcami za podbródek przekręcając jej twarz tak by mogła na mnie spojrzeć.
- Mogę ci pomóc?
- Wolałabym sama.
Spojrzałem jej głęboko w oczy zastanawiając się ile mogę ugrać. Nie chcę jej wystraszyć.
- Dobrze, ale postaraj się wyjść szybko. Nie do końca nad sobą panuje.
- Wiem.
Szepnęła cicho. Odsunąłem się kawałek aby mogła przejść. Zdjęła buty i weszła do pierwszego pokoju po lewej stronie. Stanęła przed szafą i wyjęła niezbędne rzeczy.
- Zrobisz mi jeszcze jedna kawę?
Zapytała się nieśmiało. Pokiwałem głową więc zaprowadziła mnie do kuchni.
- Kawa rozpuszczalna powinna być w szafce. Kubki pewnie w zmywarce. Nie zalewaj mlekiem to dłużej będzie ciepła.
Nic więcej już nie powiedziałem tylko patrzyłem jak znika w łazience. Od razu poczułem się nieswojo. Muszę się czymś zająć. O coś mnie prosiła. Rozejrzałem się w koło. Jestem w kuchni. Co mogła chcieć? Kawę! Wstawiłem wodę i zacząłem przeglądać szafki w poszukiwaniu potrzebnych przedmiotów. Znalazłem idealnie w momencie gdy woda zaczynała się gotować. Zalałem kawę i czekałem aż przyjdzie. Wpatrywałem się w zegar. Jej prysznic trwa już prawie pięć minut. Mój wilk był zdania że to zdecydowanie za dużo. Zacząłem chodzić w koło mając nadzieję że to jakoś przyspieszy czas. Po chwili spojrzałem na zegarek. Minęło piętnaście sekund. Co jeszcze mogę zrobić aby nie wparować jej do łazienki? Musiałbym poczuć jej zapach. Ale nie mam nic z jej rzeczy. Chyba że znajdę coś w jej pokoju. Zanim skończyłem w myślach zdanie, to już byłem w jej pokoju szukając czegoś wartego uwagi. Miała względny porządek. Nigdzie nie widziałem używanych ubrań. Za to na łóżku była rozwalona kołdra w każdym możliwym kierunku. Uśmiechnąłem się pod nosem i ukucnąłem obok jej łóżka. Cały był w jej zapachu. Oddychałem głęboko zadowolony z siebie. Po chwili dotarł do mnie jeszcze jeden zapach. Ktoś jeszcze w ostatnim czasie był w tym łóżku. Spiąłem się cały i zacząłem warczeć. Jednak zanim zrobię jej awanturę to potrzebuję dowiedzieć się więcej. Zacząłem obwąchiwać całe jej łóżko. Zapach najbardziej był intensywny na poduszce. Zaciągnąłem się nim aby czegoś się o nim dowiedzieć. Po chwili się rozluźniłem czując że należy do kobiety. Pewnie jej współlokatorka.
- Co robisz?
Spojrzałem w jej kierunku. Od razu się zrelaksowałem.
- Czekam na ciebie.
- Dobrze, nie wnikam. Zrobiłeś mi kawę?
Jaką kawę? O co ona się pyta?
- Prosiłam o kawę. Zrobiłeś?
Zrobiłem? Jeśli tak to raczej jest w kuchni. Prawda? Wyszedłem z pokoju szukając kuchni. Na środku stołu stała kawa. Czyli zrobiłem. Dumny z siebie wskazałem na kubek.
- Dziękuję.
Uśmiechnęła się delikatnie. Otworzyła lodówkę i wyjęła z niej mleko. Odkręciła korek i powąchała zawartość. Test chyba został zdany pomyślnie bo już po chwili wlewała je do kubka. Odstawiła mleko do lodówki. Wzięła z parapetu kartkę, długopis i zaczęła coś na niej pisać co chwila popijając kawę. Przez chwilę tylko ją obserwowałem, aż nie skończyła tego co robiła.
- To zostało mi tylko spakować torebkę i możemy iść.
Pokiwałem jej głową ale nie ruszyłem się z miejsca. Musiała przejść obok mnie. Poczułem jej zapach. Delikatnie tylko zakryty jakimś owocowym płynem. Nie mogłem się powstrzymać i przyciągnąłem ja do siebie. Ukryłem nos w jej włosach aby móc napawać się jej wonią. Nigdy nie czułem się tak dobrze. Mimo moich obaw rozluźniła się w moich objęciach.
- Idziemy?
- Tak.
Szepnęła cicho. Puściłem ją. Od razu udała się do pokoju. Wysypała cała zawartość swojej torebki i zaczęła pakować ją od nowa.
- Śpimy dziś u mnie czy u ciebie?
Jej niepozorne pytanie sprawiło że od razu poczułem się gotowy.
- A czemu pytasz?
- Nie wiem czy brać ubrania na zmianę.
- Weź na wszelki. Trudno mi przewidzieć jak będzie na spotkaniu.
- Dobrze.
Posłuchała się mnie i zaczęła pakować do torby ubrania. Po chwili wstała i podeszła bliżej mnie.
- Możemy iść.
Pokiwałem tylko do niej głową. Przeszła obok mnie i schyliła się aby założyć buty. Ma zajebisty tyłek.
- Nie wkładasz butów?
Dopiero po chwili dotarło do mnie co mówi. Założyłem obuwie i wyszliśmy z mieszkania. Zamknęła drzwi na klucz i zaczęła zbiegać po schodach. Na każdym stopniu jej biust podskakiwał do góry i do dołu. Miałem ochotę podtrzymać je, aby tak nie latały. W pełni zahipnotyzował mnie ten widok. Nawet się nie zorientowałem kiedy byliśmy na dole. Wyłączyłem alarm w samochodzie i otworzyłem jej drzwi. Usiadłem za kółkiem. Mieliśmy gdzieś jechać, ale gdzie? Spojrzałem na nią mając nadzieję że mnie oświeci.
- Wiesz jak stąd dojechać do twojego stada?
No tak. Miałem porozmawiać z Alfą. Zacząłem rozglądać się na boki aby zorientować się gdzie jestem, ale w tej części miasta chyba jeszcze nie byłem.
- Nie.
- A znasz adres? Albo jakiś punkt który mogłabym wpisać do gpsa?
Chwilę się zastanowiłem i podałem jej adres. Zadowolona wpisała go. Pokazała mi mapę abym sprawdził czy to na pewno to miejsce. Jak tylko potwierdziłem to kliknęła aby telefon wyznaczył trasę i już po chwili mnie nawigowała. W bramie opuściłem szybę aby podać swoje nazwisko do intercomu. Po chwili mogłem już wjechać do środka. Zaparkowałem i spojrzałem na swoją partnerkę. Wydawała się tylko delikatnie zestresowana. Otworzyłem jej drzwi i pomogłem wysiąść z samochodu. Niepewnie się do mnie uśmiechnęła i po chwili znowu była poważna.

Poprzedni                                                                                                                Następny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz