piątek, 27 października 2017

Wojna ras - Rozdział 16

Moje serce zaczęło szybciej bić. Co ja do cholery robię? Sławek zrobił krok w moją stronę. Zachwiałam się, ale opanowałam chęć cofnięcia się.
- Nie będę cię do tego zmuszać. Nie śmiem nawet cię o to prosić.
- Dlaczego?
Spytałam nie do końca rozumiejąc.
- Dlaczego?
Powtórzył moje pytanie smutno. Zbliżył się jeszcze o jeden krok i położył swoją rękę na moim policzku. Moje serce jeszcze bardziej przyspieszyło.
- Ponieważ nie jesteś mi nic winna. To ty mi pomagasz. Ty mi przynosisz jedzenie. Wstawiasz się za mnie. Sprawiasz, że mam chęć żyć i stwarzasz mi możliwości, abym mógł normalnie funkcjonować. Robisz to wszystko by ułatwić mi mój byt bez choćby cienia sprzeciwu.
Uśmiechnął się do mnie delikatnie i założył zbłąkany kosmyk włosa za ucho.
- Jesteś niezwykłą, bardzo odważną kobietą. Zauważyłem to już w pierwszych dniach. Gdy reszta się bała, ty rzeczowo podeszłaś do sprawy i dokarmiałaś mnie. Nie bałaś się nawet przez chwilę. Poczułaś strach dopiero gdy uwięziłem chłopca, a i tak martwiłaś się o niego, nie o siebie. Byłem z ciebie dumny. Zrozumiałem, że to tylko pozory dopiero, gdy wbiłem się w twoją żyłę. Pijąc twoją krew poczułem twoje emocje. Wiedziałem, iż udajesz dzielną dla dobra reszty. Sądziłem, że jak tylko cię wypuszczę to zamkniesz mnie tutaj na cztery spusty. Byłem na to przygotowany i nie zamierzałem przeszkadzać. Nie próbowałbym więcej żadnych innych sztuczek. Wiedziałem, że przesadziłem. Lecz gdy usłyszałem jak mnie bronisz. Jak bardzo zależy ci na moim dobru to nie potrafiłem uwierzyć, że dalej się mnie boisz. Myślałem, iż ten etap jest już daleko za nami. Gdybym chociaż przez chwilę dopuścił taką możliwość, to może zachowałbym się inaczej. Zamiast tego straszyłem cię jeszcze bardziej. Ty działałaś, aby było mi jak najlepiej, a ja dążyłem tylko do tego, by cię wykorzystać. Jestem egoistą i nie zasługuję na ciebie. Rani mnie, że nie potrafisz uwierzyć we mnie na tyle, by przestać się mnie bać, ale rozumiem to. Nie potrafię się zmienić. Nie poprawię swojego postępowania. Dalej będę próbował uzyskać od ciebie jak najwięcej, ale uznajmy, że zaczynamy ten nasz układ od zera.
Przez chwilę stałam jak wmurowana nie mogąc pojąć całego przesłania jego słów. Łzy pojawiły się w moich oczach na myśl, że ktoś może tak dobrze o mnie myśleć.
- Nie.
Szepnęłam cicho.
- Nie?
Zapytał nic nie rozumiejąc.
- Nasza zabawa trwa dalej. Za te dwie próby zażądałeś kąpieli ze mną i ją dostaniesz.
Mój strach zaczął się przekształcać w pewność siebie. Nie wykorzysta on swojej siły, aby oszukiwać. Na równych zasadach możemy bawić się sprawiedliwie, aby każde z nas osiągnęło to czego chce. Sławek wyglądał na wstrząśniętego.
- Właśnie zwolniłem cię z tego obowiązku.
Póki miałam w sobie jeszcze trochę odwagi to ściągnęłam swoje ubrania tak szybko jak tylko potrafiłam i weszłam do ciągle ciepłej wody. Spojrzenie Sławka nawet na chwilę się ode mnie nie oderwało.
- Kusisz mnie.
Szepnął pod nosem. Uśmiechnęłam się niepewnie.
- Może to być niezłą zabawą. Pamiętaj, że nie możesz posunąć się dalej niż wcześniej określiliśmy. Żadnego seksu, obmacywania, czy picia mojej krwi, zrozumiano?
Pokręcił z niedowierzaniem głową i uśmiechnął się do mnie szelmowsko.
- A czy kiedykolwiek cię oszukałem?
Ściągnął z siebie resztki ubrań jakie na sobie miał i usiadł w wannie za mną. Część wody chlusnęła na zewnątrz. Co ja zrobiłam?
- Chyba trochę za późno na wątpliwości.
Skwitował rozbawionym tonem. Dalej się go bałam, ale nie było w stanie powstrzymać mnie to przed robieniem głupot. Kiedyś zginę przez własną dumę.
- Pozwól, że zdejmę z ciebie część napięcia.
Szepnął mi do ucha erotycznym głosem. Zamknęłam oczy.
- Co chcesz zrobić?
Czemu mój głos jest, aż tak piskliwy.
- Jedynie zrobić ci masaż myjąc twoje włosy, ramiona i plecy. Zgodzisz się?
Pokiwałam niepewnie głową i wyobraziłam sobie jak podnosi butelkę z żelem i ją otwiera, aby wiedział jak wycisnąć trochę tego płynu. Po chwili poczułam jego zimne ręce na moich ramionach. Wzdrygnęłam się. Czułam się bardzo niepewnie mając go za plecami i nie widząc go. Delikatnymi, kolistymi ruchami spienił mydło. Samymi opuszkami ugniatał moje ciało. Był dobry. Mój strach powoli zaczynał znikać, a razem z nim sztywność ciała. Zanim przeszedł do pleców byłam już całkowicie zrelaksowana. Uśmiechnęłam się z poczucia przyjemności. Oparłam się delikatnie o niego. Wziął szampon i zaczął myć moje włosy. Będąc już na granicy snu zbliżyłam się do niego jeszcze bardziej, aż poczułam, że ocieram się o coś ciepłego i twardego. Czym prędzej podniosłam się do pozycji siedzącej. Zażenowana usłyszałam jego cichy śmiech.
- Wracaj, przecież nie dam rady ukryć jak bardzo mnie podniecasz.
Jeszcze bardziej speszona odsunęłam się jeszcze kawałek. Dopiero teraz spostrzegłam, że woda zdążyła ostygnąć.
- To miała być twoja kąpiel. Lepiej się umyj póki woda jest jeszcze ciepła.
Powiedziałam władczym tonem, dalej siedząc plecami do niego. Po chwili poczułam że się zbliżył, chociaż mnie nie dotknął.
- Nie wstydź się mnie.
Szepnął poruszony. Jeśli to możliwe to zrobiłam się jeszcze bardziej czerwona.
- Jak mam się nie wstydzić? Pierwszy raz jakiś mężczyzna widzi mnie nagą.
- Bardzo się z tego powodu cieszę, przynajmniej nie muszę nikogo zabijać.
Spojrzałam na niego niepewnie. Mówił na poważnie. Zabiłby kogoś tylko dlatego, że widział moje ciało.
- Nie bądź aż tak oburzona. W moich czasach kobietę mógł widzieć tylko jej mąż. Czymś niedopuszczalnym było jeśli wcześniej straciła swoją cnotę.
- W takim razie bądź świadomy, że w moich czasach większość kobiet traci dziewictwo jeszcze przed osiemnastką i zazwyczaj nie jest to z osobą z którą chcą spędzić swoje życie.
Spojrzał niemal z politowaniem na mój nagły atak gniewu.
- Umyj się w końcu, bo się przez ciebie przeziębię.
- Dobrze, powiadomię ich, aby przynieśli wiadra z ciepłą wodą i jakieś puste, aby wylać tą.
- Jak zamierzasz ich powiadomić?
- Mentalnie.
- Chcesz wykorzystywać swoje umiejętności na moich ludziach!
Wściekła próbowałam wstać z wanny, ale czym prędzej złapał mnie za ramiona uniemożliwiając mi to. Jeszcze szybciej podniósł mnie i przekręcił, abym siedziała na jego nogach przodem do niego.
- Co ty robisz? Tego nie było w umowie.
Strach znowu powrócił. Próbowałam ukryć go za gniewem, ale widząc ból w jego oczach widziałam, że mi się nie udało. Delikatnie dotknął dłonią mojego policzka, a po całym moim ciele rozszedł się dreszcz.
- Wiem, ile znaczą dla ciebie ci ludzie. Nie skrzywdziłbym ich. To by mogło cię zranić. Chciałbym cię do siebie przekonać, a nie przestraszyć jeszcze bardziej.
Troszkę się rozluźniłam. Na tyle, że pozwoliłam sobie w końcu na niego spojrzeć. Był bardzo brudny, ale miałam wrażenie, że pod tą całą skorupą znajduje się coś wartego odkrycia.
- Jeśli będziesz się grzecznie zachowywał to pomogę ci się umyć.
Delikatny uśmiech zabłąkał się na jego ustach. Pokiwał głową na moją propozycję i położył ręce na krawędzi wanny. Wzięłam gąbkę i nalałam na nią trochę płynu. Musiałam naprawdę mocno szorować, aby udało mi się choć trochę pozbyć tego brudu.
- Przynieśli ciepłą wodę. Mogą ją mentalnie wymienić? Nie chciałbym, aby cię zobaczyli.
Pokiwałam mu delikatnie głową. Tego aspektu wcześniej nie przemyślałam. Otworzył mentalnie drzwi i zabrał puste wiaderka. Napełnił je wodą, która zdążyła zrobić się czarna. Oddał wiaderka i przyciągnął te z czystą wodą. Wlał je do wanny. Nie sądziłam, że zdążyłam aż tak bardzo się ochłodzić. Woda wręcz parzyła moją skórę. Spojrzałam jeszcze raz na niego. Miał zaczerwienioną skórę w miejscach gdzie próbowałam go doszorować. Tak w sumie to jest całkiem przystojny. Co prawda zmieniłabym mu fryzurę, ale ma niemal idealny kształt twarzy. I takie piękne zielone oczy. Można by utonąć w ich głębi. Opuściłam wzrok niżej. Ma bardzo szerokie bary i widać, że ciało przywykłe do wysiłku mimo tylu lat w bezruchu. Jak tylko zacznie ćwiczyć to będzie miał zajebiste mięśnie.
- Jeszcze chwilę będziesz tak na mnie patrzeć, a mogę mieć problemy z samokontrolą.
Szybko wróciłam spojrzeniem na jego twarz, aby zobaczyć głód w jego oczach. Czym prędzej schyliłam głowę próbując schować rumieńce za włosami. Po chwili poczułam jak delikatnie unosi moja brodę do góry.
- Nie wstydź się mnie. Już cię o to prosiłem.
Nie odpowiedziałam nie chcąc się powtarzać tylko sięgnęłam po szampon próbując choć trochę umyć jego włosy. Przede wszystkim powinny zostać ścięte. Nie wierzę, że ten kołtun da się rozplątać.
- Czego potrzebujesz do ogarnięcia moich włosów?
Popatrzyłam na niego z lekkim zawstydzeniem. Czemu ciągle czyta mi w myślach?
- Nie umiem obcinać włosów. Nigdy tego nie robiłam.
- Zawsze musi być ten pierwszy raz.
- Nie dam rady zrobić ci żadnej fryzury.
- To możesz po prostu ściąć mi włosy na krótko. Jak sama stwierdziłaś są w zbyt dużym bałaganie, aby cokolwiek móc z nimi zrobić.
- Mogę wezwać na jutro fryzjera.
- Wolałbym, abyś sama się tym zajęła.
- Ale…
- Proszę.
Przerwał mi kładąc palec na moich ustach. Zaraz potem delikatnie dotknął mojej dolnej wargi jakby nie mógł się powstrzymać. Po chwili jednak uświadomił sobie co robił i odsunął rękę. Miałam wątpliwości, czy chciałam aby przerwał pieszczotę. Tą myślą zasłużyłam sobie na jego uśmiech pełen zadowolenia. Kręcąc głową z oburzeniem sięgnęłam ponownie po gąbkę, aby kontynuować mycie go.
Jeszcze trzy razy wymienialiśmy wodę zanim uznałam, że jest dostatecznie czysty. Wyszliśmy z wanny i od razu rozłożył ręcznik prosząc spojrzeniem, abym się do niego zbliżyła. Wahałam się tylko chwilę zanim podeszłam. Zobaczyłam zadowolenie na jego twarzy. Bardzo dokładnie osuszył mnie i dopiero wtedy pozwolił mi się oddalić, abym się ubrała. Sięgnęłam po ręcznik, aby podsuszyć choć trochę włosy, ale mnie ubiegł z delikatnym uśmiechem. Z westchnieniem stanęłam do niego plecami i pozwoliłam aby zrobił to za mnie.

Poprzedni                      Następny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz