środa, 30 stycznia 2019

Kawiarenka Blisko Nieba - Rozdział 6

- Ech… i po co właściwie pytałem?
- „Chodzą słowa nie do powiedzenia. Nie do powiedzenia.”
Uśmiechnąłem się pod nosem i opuściłem budynek. Nie chciałem teraz odchodzić, ale nie chciałem też jej przeszkadzać. Ona po tej linijce piosenki zaczęła się śmiać, jak połowa jej biura. To był przyjemny dźwięk. Nie dość, że śmiech tak wielkiej ilości ludzi w moim otoczeniu to jeszcze jej. Jej głos brzmi jakby tysiąc słowików nagle się zleciało i swoją piosenkę nucić zaczęło. Byłem nią zauroczony. Z resztą kto by nie był?  Wpadłem. I to po uszy. Powinienem to przerwać póki mogę. Problem w tym, że już chyba nie jestem w stanie. Ech… muszę chociaż spróbować. Od jutra nie będziemy się widywać. Dzisiejsze nasze spotkanie, będzie jednocześnie ostatnim. Nie mogę narażać jej życia dla własnego szczęścia. Nie mówiąc już o jej szczęściu.
Wszedłem do kawiarenki i usiadłem, rozmyślając nad wszystkim. Podchodzi do mnie Nina z poważną miną, ale nie złą. Od wczorajszego dnia, kiedy Aneta, wszystko jej opisała, poprawił się jej humor. Z resztą każdemu się naprawia w jej towarzystwie. Zamówiłem ten zestaw, który ona nazwała zestawem drugim i rozkoszowałem się smakiem.  Uśmiechnąłem się sam do siebie, przypominając sobie jak wyglądało to w jej wykonaniu. Jak powoli wkładała łyżeczkę do buzi. Oblizywała i delektowała się smakiem. Z łatwością idzie mi przypominanie sobie jej wszystkich gestów, słów, jej cudownego głosu. Piosenek, które dla mnie zaśpiewała. Dzisiaj też coś zanuciła. Zaintrygowany podszedłem do komputera, aby znaleźć słowa tej piosenki. Otworzyłem stronę i przeczytałem dwie kolejne linijki:   „Chodzą słowa nie do powiedzenia...  Nie-do-powiedzenia x2  Dzień dobry  Kocham cię.”
Nina podeszła i wyłączyła mi komputer.
- Mówiłam ci, że masz nie sprawdzać tekstów?
Nawet nie miałem siły, aby coś powiedzieć. Zatkało mnie na chwilę. Następne słowa, są tymi, które bardzo chciałem kiedyś usłyszeć. Ale Aneta? Czy to jest możliwe, aby ona się we mnie zakochała? Abym ja pokochał ją? Nie. To na pewno, jest czysty przypadek. Tak jak mówiła Aneta, kolejne linijki są od parady. Nie pasujemy do siebie. Ja na co dzień zajmuję się wymierzaniem sprawiedliwości. Zabijaniem, zamykaniem takich kawiarenek jak ta. Znęcaniem się, straszeniem, torturowaniem. Sama wzmianka o mnie, potrafi sprawić, że „ludzie” wzdrygają się i boją. Przynoszę śmierć. Natomiast Aneta sprawia, że każdy kto na nią spojrzy oddycha spokojniej. Czuje ulgę, szczęście, wolność, jest weselszy.  Ona zajmuje się rozbawianiem ludzi i sprawianiem, aby żyło im się jak najlepiej. Ona przynosi radość. Jesteśmy całkowicie różni jak woda i ogień. Ja niszczę, ona ratuje. Nie, nie ma możliwości, aby nam się udało. Nie ważne jak bardzo bym tego chciał. Nie mogę jej skazać na siebie. Chociaż jakby na to nie patrzeć z naszej dwójki to ona jest bardziej dominująca. Gdy jesteśmy oboje to prędzej wszyscy zaczną się śmiać niż bać. Ona sprawia, że nawet ja uśmiecham się i weselę, a to nie zdarzyło mi się od bardzo dawna. Mniej więcej od tamtego dnia. Od Wiolety, ale nie będę teraz tego wspominać. Istnieją lepsze rzeczy, o których chcę teraz myśleć.
Rozejrzałem się po okolicy i zobaczyłem, że w kawiarence oprócz mnie, praktycznie nikogo nie ma. Spojrzałem na Ninę, a ona zrozpaczona rozglądała się wkoło. No tak. Przyszedłem to wszyscy uciekają, gdzie tylko mogą. Może i nie mogę zwrócić już jej pióra, ale mogę się postarać, aby nie zbankrutowała tak szybko. Wyniosłem się stamtąd i wróciłem do mojego pokoju w hotelu. Na ściany bez wyrazu, obrazy zakurzone, meble przestarzałe. Westchnąłem i położyłem się na łóżku, czekając na wybicie godziny. Bardzo chciałem, aby to nasze spotkanie już było, ale niestety nie mogę przyśpieszyć czasu. Zaśmiałem się krótko, gdy przypomniałem sobie, kolejną pioseneczkę. W  końcu zamierza zabrać mnie tam, gdzie wolniej płynie czas, ale chyba już to zrobiła. Dziwnym sposobem pewnie czas przyśpieszy dopiero, kiedy ją zobaczę.

Poprzedni                                                                                  Następny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz