- Mamy problem.
Odwróciłam się w stronę Wojtka próbując zrozumieć skąd jego niepokój.
- O co chodzi?
- Jeden z wampirów
imieniem Fryderyk nie żywił się od trzech tygodni. Zaczęliśmy
poszukiwania aby ustalić dlaczego. Ostatni raz był widziany na plaży.
Trybiki w mojej głowie zaczęły coraz szybciej pracować rozważając na raz wszystkie dostępne rozwiązania.
- Podejrzewasz że nas zdradził.
- Tak.
- W takim razie musimy to założyć. Niech wszyscy rozpoczną przygotowania do walki.
- To nie wszystko.
- Co jeszcze?
- Wybuchła kolejna fala
choroby ze względu na stare wampiry które się pojawiły. Większość z nich
ma symptomy bycia blisko szaleństwa. Nie możemy ruszyć dopóki się ich
nie uzdrowi. Trzeba to zrobić jak najszybciej inaczej nie wiem czy jest
ktoś kto da radę ich zatrzymać.
- Dobrze więc zaczniemy od nich.
- Może być potrzebne abyś użyła swoją moc, a wtedy możesz nie mieć wystarczająco aby postawić portale.
- Nie mogę być
niezastąpiona. Rozpocznij przygotowania do walki. Trzymamy się
strategii. Upewnij się że każdy wie do którego należy zespołu. Każdy kto
potrzebuje ma mieć broń. Idę do Igora. Za pół godziny wszyscy zarażeni
mają być w jednym pomieszczeniu.
Wojtek pokiwał mi głową i zniknął. Sławek objął mnie w pasie i przeteleportował do Igora.
- Pokaż mi listę magów.
- Jasne.
Na Igora zaczęło przychodzić moje zdenerwowanie choć nie wiedział o co chodzi.
- Ilu udało ci się wyszkolić do leczenia?
- Pięciu, ale nie wiem czy poradzą sobie z tym.
- Będziemy nadzorować. Grunt abyś zużył jak najmniej siły.
- Co się dzieje?
Do pomieszczenia wparował Nicolas.
- Podejrzenie zdrady. Na
wszelki rozpoczynamy działania, ale trzeba zacząć od wyleczenia starych
wampirów. Wskaż wilkołaków którzy się nadadzą a nie będą aż tak
przydatni w walce. Widzę że mamy osoby z telekinezą. To one mnie
zastąpią gdyby trzeba było kogoś unieruchomić. Trzeba wyposażyć ekipy
medyczne.
- Pojawiają się kolejne problemy.
Spojrzałam na Wojtka który nagle się pojawił coraz bardziej poważna.
- Nie wiem jak to się
stało ale do jedzenia dobrały się szczury. Jeśli oddelegujemy do tego
kogoś to mniej osób pójdzie do walki.
- Wyznacz do tego ludzi, kobiety, dzieci. Wszystkich tych co z założenia nie mieli walczyć.
- Ubrania w magazynie zostały czymś obsypane i ci którzy je założą wciąż się drapią.
- Niech nikt nie zakłada
tych ubrań na litość boską. Każdy ten raz może się nie przebrać. Ekipa
kobiet i dzieci które to upiorą lub wyrzucą jeśli się nie da. Dajcie im
jakieś rękawiczki lub kombinezony do ochrony.
- Część broni została zniszczona.
- Jak broń może być zniszczona?
- W większości jest z metalu. Została zalana wodą, naboje są zdeformowane. Pewnie były nadmiernie podgrzane.
- Broń ma dostać każdy dla kogo starczy. Ci którzy zrobią z niej największy użytek.
- To nie wszystko. Leki mają pozamieniane etykietki. Część została rozbita.
- Niech osoby które się
na tym znają spróbują to odkręcić tak by do czasu walki był jasny
podział na leki pewne i nie. Czy to wszystko?
- Nie zrobiłem jeszcze pełnej kontroli.
- Masz pomysł jakim cudem wszystkie problemy wyszły jednocześnie?
- To wygląda jak robota więcej niż jeden osoby.
- Nie możemy teraz
marnować siły na szukanie winnych. Pamiętaj że po wojnie będę chciała
ustalić gdzie system zawalił aby wszelkie błędy można było naprawić.
- Chorzy plus wilkołaki, żywiołaki oraz magowie od telekinezy są już gotowi.
- Leć sprawdzić resztę i wprowadzić rozwiązania. Planowo ruszamy na wojnę za sześć godzin.
- Wyrobisz się?
- Zbyt wiele szczegółów się posypało. Nie możemy już czekać. To jest zbyt zaplanowane. Musimy wyprzedzić ich atak.
- Nie lepiej zaatakować od razu?
- Nie chcemy mieć na
plecach starych wampirów które mogą się przemienić w każdej chwili. Mimo
wszystko one są priorytetem. Ogarnianie się i tak chwile zajmie.
Wojtek pokiwał głową i
zniknął. Dopiero zobaczyłam że ponownie pojawił się Nicolas. We trójkę
udaliśmy się w miejsce gdzie były zgromadzone chore wampiry. Było ich
zbyt wielu.
- Podzielcie się na
ekipy trzyosobowe w oparciu o wampiry. Żywiołaki i wilkołaki będą na
zmianę jak tylko będą potrzebni. Bądźcie gotowi. Pracować trzeba szybko i
skrupulatnie. Nie mamy czasu na błędy. Cała nadzieja jest w was.
Będziemy chodzić w koło aby pomóc jeśli zajdzie taka potrzeba. Jeśli
chodzi o was.
Powiedziałam podchodząc do grupy magów.
- Dołączcie do grup po
jednej osobie i na wszelki wypadek unieruchamiajcie chorych. Reszta
obserwuje tych w tle aby na pewno nie zaatakowali.
Zbliżałam się do chorych.
- Natomiast jeśli chodzi
o was to proszę o wyrozumiałość. Przepraszam jeśli nie uda się odebrać
całego bólu. Liczy się czas. Każdy wyleczony powinien ocenić swoje siły
czy jest w stanie walczyć dzisiaj czy zostaje do ewentualnej obrony
bazy.
Wszyscy ponuro pokiwali
mi głową. Dziś nikt mi się nie sprzeciwiał. Nie wiem czy ze strachu
przed bitwą. Czy mój ton głosu aż tak się zmienił.
- Szanują ciebie i
twoje rozkazy. Wiedzą ile potrafisz. Nikt z nich nie chce wziąć na
siebie odpowiedzialności za niepowodzenie więc wolą słuchać każdego
rozkazu chociażby najbardziej durnego czy sprzecznego z ich myśleniem.
Leczenie rozpoczęło się.
Chodziliśmy między grupami aby pomagać jak tylko było to potrzebne.
Szczęśliwie w większości sytuacji wystarczały komunikaty słowne.
- Przygotowania zajmą dużo więcej czasu niż oczekiwaliśmy.
- Przyspiesz proces tak
bardzo jak się da, aby nie popełnić błędów. Oznacz każdy oddział kolorem
aby łatwo rozdzielić kto jest od nas. Tak jak rozmawialiśmy użyj do
tego żywiołaków aby nie mogli tak łatwo podrobić znaku.
- Igor zgłasza że wgrali mu w system wirusa. Poradzi sobie z nim ale musi na parę godzin wyłączyć serwer aby nie stracić danych.
- Kurwa, co jeszcze?
- Dobrze, dalej informuj
mnie o wszystkim na bieżąco. Wszyscy są już wyleczeni. Dowiedz się kto z
nich walczy. Czy cokolwiek jeszcze?
- Wydaje mi się, że już nie.
- Pełna kontrola została już zakończona?
- Wszystko co możemy sprawdzić bez systemu Igora.
- Jasne.
- Biorąc pod uwagę opóźnienia za ile wszyscy będą gotowi.
- Około dwóch godzin, może trzy.
- Mają normalnie być
wydane wszystkie posiłki, aby każdy kto nie ma skurczonego z nerwów
żołądka miał możliwość zjeść przed walką, potem będzie na to zbyt wielki
harmider.
- Dobrze.
Wojtek pokiwał mi głową,
a po chwili Sławek wziął mnie na ręce i opuścił dopiero w naszym
pokoju. Zmarszczyłam brwi nic nie rozumiejąc.
- Czemu nas tutaj przyniosłeś?
Nie odpowiedział, a do pokoju wszedł Wojtek z dwoma skakankami przekazał je Sławkowi i zamknął za sobą drzwi na klucz.
- Sławek? Co się dzieje? Dlaczego Wojtek nas tutaj zamknął? Po co ci te skakanki?
W dalszym ciągu nic nie
odpowiedział. Rzucił skakanki na łóżko i podszedł do mnie bardzo blisko
na tyle by zacząć mnie całować. Nie rozumiałam co się dzieje, ale
oddawałam pocałunki powoli zamieniając strach w podniecenie. Dopiero po
chwili resztki rozsądku pojawiły się na tyle bym spróbowała uderzyć go w
klatkę piersiową aby chociaż trochę go od siebie odsunąć. Wykorzystał
to, aby chwycić za krawędź mojej bluzki i ściągnąć mi ją przez głowę.
- Sławek!
Zanim zdążył cokolwiek
więcej powiedzieć to rękami znalazł zapięcie mojego stanika i już po
chwili go nie miałam. Poczułam jak nas przemieszcza aż upadłam plecami
na łóżko.
- Sławek?
Kompletnie nie
rozumiałam co się dzieje. Całował mnie tak jakby zaraz miał skończyć się
świat. Poczułam jak unosi moje ręce do góry i przy użyciu skakanki
przywiązał je do zagłówka łóżka. Próbowałam zamknąć usta i rzucać się na
tyle by go zrzucić czym wywołałam u niego warkot. Tak bardzo nie
rozumiałam co się dzieje, że zaczęłam się bać. Usłyszałam jak mamrotał
pod nosem jakieś przekleństwo, a potem odsunął się na tyle by móc
spojrzeć na mnie. Widziałam w jego oczach tak wielkie pożądanie i
miłość, że nie potrafiłam już odczuwać strachu.
- Po prostu powiedz mi co się dzieje.
Poprosiłam go łagodnie koncentrując się tylko na nim.
- Pamiętasz swoją rozmowę z Wojtkiem na początku naszego poznania się?
- Którą jedną?
- O czterech krokach przywiązywania partnerów do siebie.
- Tak.
- Pierwszy krok
przeprowadziłem będąc jeszcze szalonym. Tylko dzięki temu udało mi się
tak szybko odzyskać zdrowy rozsądek. Ale tak jak powiedział Wojtek
zrobiłem to aby poprawić twój nastrój, bo nie chciałem abyś się mnie
bała.
- Wiem, nie jestem o to na Ciebie zła.
Uśmiechnął się do mnie
smutno i położył rękę na moim biuście, jakby zabawa moim sutkiem
pomagała mu się skoncentrować na rozmowie.
- Bo tak jest.
Odpowiedział w moich myślach takim tonem, że przeszła przeze mnie fala podniecenia. Uśmiechnął się tym razem cieplej.
- Drugi krok przeprowadziłem, aby uspokoić twoje żądze, które pojawiły się przez tego pieprzonego wilkołaka.
- Miałeś okazję, aby się ze mną przespać.
- Ale nie chciałem tego robić, gdy poniekąd byłabyś do tego zmuszona.
- Za to ci dziękuję.
- Później jednak zechciałaś mnie na tyle by połączyć się ze mną.
Zarumieniłam się nie mogąc się powstrzymać.
- Uświadomiłam sobie, że ci ufam, że cię kocham.
- Też cię kocham.
Odpowiedział z takim żarem, że nigdy nie mogłabym zwątpić w to oświadczenie.
- Jeśli pamiętasz to po połączeniu naszych ciał zarówno moja jak i twoja moc znacząco wzrosła.
- Tak.
- Wojtek opowiadając ci
na czym to polega znał reguły niemal podręcznikowo. W mojej młodości
dość popularnym zjawiskiem było aby pary dopełniały swój związek
czterema filarami połączenia. Za jego czasów miało to już bardziej
status legendy.
- Czyli jest coś więcej niż to co już wiem?
- Tak. Każdy z etapów daje nam więcej niż korzyści cielesne.
- Co nam dało do tej pory?
- Pierwsze połączenie raptem tyle, że mogłem wchodzić do twojej głowy bez względu na odległość jaka nas dzieliła.
- Normalnie macie ograniczenia?
- Tak i to dość spore, ale to temat na inny dzień.
- Jasne.
- Drugi krok dał nam już
dużo więcej. Nasza moc została połączona. Mogła płynniej przepływać
między jednym a drugim. Był to też moment w którym nasze umysły dużo
mocniej się ze sobą połączyły. Oznacza to tyle, że pewnie już nie
mogłabyś mnie tak wyrzucić jak wtedy gdy postanowiłaś mnie ukarać.
- Jesteś pewny?
- Kiedyś powiedziałbym, że tak. Jednak z twoimi mocami niczego nie mogę być pewny.
Jego palec tak umiejętnie drażnił mój sutek, że czułam jak wilgoć zaczyna spływać mi między nogi.
- Chcesz teraz wykonać krok trzeci?
- Tak. Obgadałem to z
Wojtkiem, nawet z tym wilkoszczurem. Miałem tylko nadzieję, że będę mógł
poświęcić na to cały dzień. Jednak okoliczności zmusiły mnie do
przyspieszenia działań.
- Jesteś pewny, że to dobry pomysł? Jestem potrzeba przy organizacji.
- Szczęśliwie panowie potwierdzili, że już sobie poradzą.
Sławek uśmiechnął się do
mnie szeroko i zniżył się, aby delikatnie pocałować moje usta.
Pocałunkami schodził coraz niżej, a rękami dotarł do moich bioder.
Powoli ściągał ze mnie spodnie od razu z bielizną.
- Dalej nic nie rozumiem.
- Nie możesz po prostu się odprężyć? Nie mamy zbyt wiele czasu. Raptem ze trzy godziny.
- Znasz mnie.
Westchnął głośno
dmuchając zimnym powietrzem prosto na moje krocze. Wciągnęłam powietrze
próbując opanować pożądanie, które zaczęło się rozszerzać po moim ciele.
- Nie hamuj się.
Podniósł się i zaczął
zrzucać z siebie ubrania. Nie mogłam oderwać od niego swojego
spojrzenia. Nie byłam nawet w stanie wydusić z siebie słowa, gdy
przywiązywał drugą skakanką moje rozszerzone kostki do drugiego krańca
łóżka. Dopiero wtedy wrócił siadając na mnie w taki sposób, że wyraźnie
czułam go u bram swego wejścia.
- Będziesz mi winny wyjaśnienia.
- Jak tylko wszystko się skończy.
- Wojtek nie mówił, że to ty miałeś być przywiązany?
- Tak jak mówiłem, dla niego to bardziej jak legenda. Parę kwestii przemieszał.
Chciałam jeszcze o coś zapytać, ale wszedł we mnie jednym szybkim ruchem.
- O kurwa! - Krzyknęłam nie mogąc się powstrzymać. Miałam wątpliwości czy jestem na to wystarczająco mokra.
- Przepraszam, jakoś musiałem sprawić abyś przestała gadać.
Zaczęłam przeklinać go w
myślach odgrażając się, że jeszcze kiedyś mnie popamięta. Z uśmiechem
pocałował mnie, a następnie wgryzł się w moją pierś. Krzyknęłam ponownie
mając coraz większe problemy z kontrolowaniem się.
- Nie musisz się kontrolować.
Poczułam jak mentalnie
wpływa na moje strefy erogenne. Na tyle intensywnie, że kolejna porcja
wilgoci spłynęła między moje nogi. Dopiero wtedy zaczął się we mnie
poruszać na tyle gwałtownie, że miałam dylemat czy dam radę to przeżyć.
- Nie zrobię ci krzywdy.
- Ufam ci.
- Wiem i nie zamierzam tego nadużywać.
Dużo czasu nie minęło
gdy zaczęłam czuć skurcze, które przerodziły się w orgazm. Sławek
polizał ugryzienie i podniósł się kawałek, na tyle by mnie widzieć i
jednocześnie, aby ze mnie nie wyjść. Dopiero wtedy poczułam że dalej
jest twardy.
- Jakim cudem nie doszedłeś?
- Skupiłem się na tobie.
- Zadbaj też o siebie.
- Zamierzam, tylko daję ci chwilę na odpoczynek.
- Jestem już gotowa.
Nie protestował tylko
uśmiechnął się z miłością w oczach i powoli zaczął się we mnie poruszać.
Czułam się cała obolała. Moje mięśnie zaciskały się na nim. Kilkoma
sprawnymi ruchami pozbył się mojego dyskomfortu. Zaatakował moje usta
całując mnie żarłocznie. Jego ręce wędrowały po całym moim ciele.
Również chciałam go dotknąć, ale zbyt mocno mnie związał, abym miała
taką okazję. Kilka mocnych ruchów później poczułam jak we mnie wybucha.
Na chwilę opadł na mnie pozbawiając mnie tchu. Jak tylko zorientował
się, że mam problemy z oddychaniem to podparł się na łokciach
przepraszając zduszonym głosem.
- Nie musisz przepraszać. Dawno nie dałeś mi aż tak doskonałych orgazmów.
Uśmiechnął się do mnie szeroko. Zadowolony z siebie i mojej wypowiedzi.
- Długo zastanawiałem się nad miejscem, gdzie mam cię ugryźć.
- Dlaczego?
- Pamiętasz słowa Wojtka? Tam gdzie cię ugryzę będę potem mógł zwykłym dotykiem doprowadzić cię do orgazmu.
Zaczerwieniłam się na sam pomysł, że mógłby mieć nade mną aż taką władzę.
- Chciałem, aby było
to miejsce dostępne tylko dla mnie. Ale szybko zrozumiałem, że wolę by
było na wierzchu. Nawet gdy będziemy w tłumie innych bym mógł
doprowadzić cię do orgazmu na ich oczach bez konieczności rozbierania
cię.
- Jesteś zboczony!
- Będę miał nad tobą
faktyczną władzę. Tylko sobie to wyobraź. Będę mógł przy tych wszystkich
ludziach szantażować cię, że jak dalej będziesz tak ryzykować swoim
życiem to sprawię byś doszła na ich oczach.
- Zrobiłbyś to?
- Tak. Zrozumiałem
też, że nie może to być miejsce, które często dotykam w czasie seksu,
aby zminimalizować ryzyko przypadkowych orgazmów. Nie chciałbym abyś
zbyt szybko się zmęczyła.
- Zaczynam się ciebie bać.
- Dobrze, jest to ten rodzaj lęku który mi odpowiada. Zaczynamy zabawę.
Nie wyszedł ze mnie
tylko z powrotem zaczął powoli się we mnie poruszać. W tym samym czasie
pocałował mnie blisko ramienia, obojczyka. Przeszedł mnie dreszcz
oczekiwania. Wbił się kłami w wybrane przez siebie miejsce i zwalniał
tępo picia krwi, aż zaczął sączyć ją po kropelce jak za pierwszym razem.
W tym samym czasie poruszał się we mnie i nie mogłam powstrzymać jęku
podniecenia.
Poruszał się w przód i w
tył. Czułam go we wszystkich swoich strefach erogenny. Od tego jak pił
gorąco zaczęło rozprzestrzeniać się po całym moim ciele. Jego ręce były
na mojej miednicy, aby przytrzymać ją przy łóżku. Chciał mieć pełną
kontrolę nad tempem, które było dla mnie zdecydowanie zbyt wolne. Wraz z
ciepłem pojawiającym się w moim ciele zaczynało narastać napięcie
poczynając od ramienia. Moje wszystkie mięśnie wariowały rozluźniając
się i spinając szybciej niż mogłam o tym myśleć. Czułam skurcze na tyle
delikatne i intensywne jednocześnie jakbym przeżywała mały orgazm
zapętlony, powtarzający się w kółko i w kółko w każdej komórce mojego
ciała. Czułam, że dłużej nie dam rady, jednocześnie wiedziałam, że sporo
minie czasu zanim zdążę dojść. Jęczałam, dyszałam, wiłam się na tyle na
ile pozwalały mi na to węzły. Chciałam aby przyspieszył swój ruch,
potrzebowałam w końcu dojść. Napięcie narastało we mnie stopniowo. Moje
serce przyspieszyło na tyle jakby chciało wyskoczyć mi z piersi. W końcu
poczułam tak silny orgazm jakiego w życiu bym sobie nie wyobraziła. A
za nim kolejny i następny. Gardło miałam już całe zdarte od krzyku.
Poczułam jak zamyka ugryzienie i jednym szybkim ruchem ze mnie wychodzi.
Łzy spłynęły z moich oczu, pragnęłam, aby wrócił. Nie mogłam wydać z
siebie nawet jednego słowa. Poczułam jak z moich kończyn spadają węzły.
Sławek oddalił się na tyle, że mogłam spojrzeć w jego twarz, w tej
chwili wyglądającą na bardziej zwierzęcą niż ludzką.
- Błagam.
Dałam radę z siebie
wydusić w myślach. Jednym gwałtownym ruchem przekręcił mnie na brzuch.
Podniósł moją miednicę do góry zmuszając mnie do tego bym uklękła.
Kolanem rozdzielił moje nogi, a ręką docisnął moją głowę w dół, bym
leżała twarzą na poduszce. Dłoń przesunął na moje plecy jakby chciał się
upewnić, że zostanę w takiej pozycji i jednym szybkim ruchem wszedł we
mnie głębiej niż kiedykolwiek wcześniej. Przyjemność była na tyle
wielka, że nie mogłam powstrzymać jęków i płaczu. Trzymał rękę na moich
biodrach znowu uniemożliwiając mi nadawanie tempa. Chciałam tylko aby
przyspieszył, ale tym razem z warkotem posłuchał moich myśli. Pochylił
się na mnie dotykając opuszkami palców ugryzienia, które mi zrobił.
Orgazm jaki przeszedł przez moje ciało był na tyle intensywny, że
upadłabym na łóżko, gdyby mnie nie trzymał. Miałam wrażenie, że spłonę
jeśli zaraz nie przestanie. Jednocześnie nie chciałam aby przestawał.
Chciałam go błagać, ale nawet nie wiedziałam o co. Zostało mi mieć
nadzieję, że wie czego potrzebuję bardziej niż ja sama.
- Od teraz już do
końca świata zawsze będę lepiej znał twoje potrzeby niż ty sama. I
obiecuję spełniać je wszystkie, abyś była tak zadowolona jak to tylko
możliwe. Będę o ciebie dbał. Zawsze będę stawiał ciebie na pierwszym
miejscu. Twoje szczęście i bezpieczeństwo będzie moim największym
priorytetem. Kocham cię i nawet nie licz na to, że pozwolę ci odsunąć
się ode mnie na dalej niż odległość ręki.
Łzy które sączyły się po mojej twarzy uniemożliwiały mi wydanie z siebie innego dźwięku niż szloch.
- Odpowiedz mi coś, cokolwiek.
Pokręciłam głową próbując zebrać myśli. Poczułam jak zaczyna zwalniać.
- Nie! Nie zwalniaj.
- Daj odpowiedź.
- Kocham cię. Nie
chcę kiedykolwiek cię stracić. Chcę już być z tobą do końca życia. Ale
nie każ mi teraz podejmować decyzji o przemianie.
- Dziękuję.
Poczułam delikatny
pocałunek na plecach. Tak bardzo kontrastujący z żarem, który mnie
ogarniał, że aż jęknęłam. Jego ruchy z powrotem przyspieszyły. Jego ręka
wędrowała blisko mojego oznaczenia. Zaczynałam coraz bardziej
potrzebować aby mnie tam dotknął.
- Od dzisiaj to ja decyduję kiedy, gdzie i ile razy będziesz dochodzić.
Od nadmiaru wrażeń znowu
zaczęłam płakać i skomleć. Potrzebowałam dojść. Czułam, że już
powinnam, ale jakimś cudem był w stanie zapanować nad moim orgazmem.
Błagałam go, aby się już nade mną zlitował. W tej chwili byłam w stanie
obiecać mu wszystko. Nic więcej się dla mnie nie liczyło. Poczułam jak
na parę sekund zgubił rytm by z warkotem dotknąć mojego ugryzienia.
Próbowałam wygiąć się do góry ogarnięta przyjemnością, ale mi to
uniemożliwił. Czułam jak zaciskam się na nim, aż z krzykiem doszedł we
mnie. Wykonał jeszcze trzy ruchy i przekręcił nas na bok tak by leżał
wtulony w moje plecy. Jedynie nogę miał włożoną pomiędzy moje by dalej
mógł we mnie być. Czułam delikatne pocałunki na swoim karku. Mój oddech
powoli zaczynał się uspokajać.
- Pamiętaj o tym jaką mam teraz nad tobą władzę. Nie zawaham się jej użyć.
Usłyszałam jego groźbę, a
następnie poczułam oddech w miejscu ugryzienia. Przeszedł mnie dreszcz
podniecenia, ale wątpiłam abym miała jeszcze wystarczająco dużo siły na
kolejne przeżycia.
- Nie słuchałaś. To czy masz siłę się nie liczy. Od teraz jesteś na mojej łasce.
Czemu czułam większe
podniecenie niż zdenerwowanie? Poczułam pocałunek na ugryzieniu. Przez
całe moje ciało przeszedł orgazm zaciskający się na jego członku
jednocześnie jego ręka niemal boleśnie ścisnęła mój sutek.
- To ciało należy do
mnie. Nie zapominaj o tym. Masz zawsze być na mnie gotowa. Od dzisiaj to
ja decyduje o nim. Nawet nie próbuj chociaż przez chwilę myśleć, że
możesz mieć wpływ na to co dobrowolnie mi oddałaś.
- Oddałam duszę diabłu.
- Tylko ciało.
Ponownie poczułam jego
oddech na ugryzieniu. Językiem zaczął robić wokół niego kółka. Czułam
podniecenie i oczekiwanie. Wiedziałam, że dojdę jak tylko przesunie
język jeszcze kawałek.
- Przekręć się na plecy.
- Ale wtedy ze mnie wyjdziesz.
- Wydałem polecenie.
- Nie wiem czy mam wystarczająco dużo siły.
- Jestem w twoim ciele, wiem ile masz siły.
Nie próbowałam się z nim
kłócić tylko odsunęłam się na tyle by móc przekręcić się na plecy.
Dalej leżał na boku przyglądając się mi uważnie.
- Co dalej?
- Ci... daj mi podziwiać co do mnie należy i nie ruszaj się.
Jego ręka powędrowała po moim mostku. Dotknął jednego i drugiego sutka a z moich ust wydał się jęk.
- Nie wiem czy przeżyję kolejną rundę.
- Już ci mówiłem. Nie próbuj myśleć. To ciało należy do mnie.
Przez moje ciało
przeszły kolejne dreszcze podniecenia. Zjechał ręką po moim brzuchu
kręcąc na nim kółeczka, aż doszedł do mojego krocza.
- Jesteś tak bardzo wilgotna.
Zjechał ręką niżej.
- Całe twoje uda są pokryte twoimi sokami. Przed snem chcę zobaczyć jak jeszcze raz dochodzisz. Chcę móc cię obserwować.
- Ale
- Nie ma żadnego ale. Postaraj się nie ruszać, abym nie musiał cię ponownie krępować.
Pokiwałam tylko głową
nie będąc zdolną do żadnej sensownej odpowiedzi. Przejechał ręką na moją
łechtaczkę. Była już tak bardzo pobudzona, że samo jej dotknięcie było
na pograniczu bólu z przyjemnością. Zaczął robić mi palcówkę. Odruchowo
zaczęłam się wić, ale jedno jego spojrzenie wystarczyło, abym spróbowała
się nie ruszać.
- Błagam.
- O co mnie błagasz?
- Wejdź we mnie jeszcze raz.
- Jesteś tak bardzo obolała, że nie byłabyś potem w stanie chodzić.
- Błagam.
- O co mnie błagasz?
- Pozwól mi już dojść.
- Spokojnie dziecinko, nie będę się długo nad tobą znęcał.
Czułam jak moje mięśnie
się spinają. Patrzyłam na niego błagalnie. Czułam się już tak bardzo
zmęczona. Tak bardzo podniecona. W końcu nadszedł upragniony orgazm przy
którym wyrwał mi się ostatni jęk. Zamknęłam oczy próbując opanować
oddech. Zabrał swoją rękę z mojej kobiecości i położył ja na moim
brzuchu. Chciałam więcej i czułam, że zaczynam zasypiać.
- Pięknie wyglądasz kiedy dochodzisz.
- Co może być pięknego w tym jak bardzo się pocę?
- To jak buzująca
krew sprawia, że robisz się cała czerwona. To jak bardzo intensywny
staje się twój zapach. Widzieć jak mój dotyk na ciebie działa. Jak cała
drżysz tylko dlatego, że delikatnie cię dotykam. A teraz chodźmy spać.
- A przygotowania?
- Śpij. Zaufaj mi. Wszystko przemyślałem.
Nie potrzebowałam więcej czasu, aby zasnąć.
Poprzedni Następny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz