sobota, 8 grudnia 2018

Wojna ras - Rozdział 42

- Mamy problem.
Odwróciłam się w stronę Wojtka próbując zrozumieć skąd jego niepokój.
- O co chodzi?
- Jeden z wampirów imieniem Fryderyk nie żywił się od trzech tygodni. Zaczęliśmy poszukiwania aby ustalić dlaczego. Ostatni raz był widziany na plaży.
Trybiki w mojej głowie zaczęły coraz szybciej pracować rozważając na raz wszystkie dostępne rozwiązania.
- Podejrzewasz że nas zdradził.
- Tak.
- W takim razie musimy to założyć. Niech wszyscy rozpoczną przygotowania do walki.
- To nie wszystko.
- Co jeszcze?
- Wybuchła kolejna fala choroby ze względu na stare wampiry które się pojawiły. Większość z nich ma symptomy bycia blisko szaleństwa. Nie możemy ruszyć dopóki się ich nie uzdrowi. Trzeba to zrobić jak najszybciej inaczej nie wiem czy jest ktoś kto da radę ich zatrzymać.
- Dobrze więc zaczniemy od nich.
- Może być potrzebne abyś użyła swoją moc, a wtedy możesz nie mieć wystarczająco aby postawić portale.
- Nie mogę być niezastąpiona. Rozpocznij przygotowania do walki. Trzymamy się strategii. Upewnij się że każdy wie do którego należy zespołu. Każdy kto potrzebuje ma mieć broń. Idę do Igora. Za pół godziny wszyscy zarażeni mają być w jednym pomieszczeniu.
Wojtek pokiwał mi głową i zniknął. Sławek objął mnie w pasie i przeteleportował do Igora.
- Pokaż mi listę magów.
- Jasne.
Na Igora zaczęło przychodzić moje zdenerwowanie choć nie wiedział o co chodzi.
- Ilu udało ci się wyszkolić do leczenia?
- Pięciu, ale nie wiem czy poradzą sobie z tym.
- Będziemy nadzorować. Grunt abyś zużył jak najmniej siły.
- Co się dzieje?
Do pomieszczenia wparował Nicolas.
- Podejrzenie zdrady. Na wszelki rozpoczynamy działania, ale trzeba zacząć od wyleczenia starych wampirów. Wskaż wilkołaków którzy się nadadzą a nie będą aż tak przydatni w walce. Widzę że mamy osoby z telekinezą. To one mnie zastąpią gdyby trzeba było kogoś unieruchomić. Trzeba wyposażyć ekipy medyczne.
- Pojawiają się kolejne problemy.
Spojrzałam na Wojtka który nagle się pojawił coraz bardziej poważna.
- Nie wiem jak to się stało ale do jedzenia dobrały się szczury. Jeśli oddelegujemy do tego kogoś to mniej osób pójdzie do walki.
- Wyznacz do tego ludzi, kobiety, dzieci. Wszystkich tych co z założenia nie mieli walczyć.
- Ubrania w magazynie zostały czymś obsypane i ci którzy je założą wciąż się drapią.
- Niech nikt nie zakłada tych ubrań na litość boską. Każdy ten raz może się nie przebrać. Ekipa kobiet i dzieci które to upiorą lub wyrzucą jeśli się nie da. Dajcie im jakieś rękawiczki lub kombinezony do ochrony.
- Część broni została zniszczona.
- Jak broń może być zniszczona?
- W większości jest z metalu. Została zalana wodą, naboje są zdeformowane. Pewnie były nadmiernie podgrzane.
- Broń ma dostać każdy dla kogo starczy. Ci którzy zrobią z niej największy użytek.
- To nie wszystko. Leki mają pozamieniane etykietki. Część została rozbita.
- Niech osoby które się na tym znają spróbują to odkręcić tak by do czasu walki był jasny podział na leki pewne i nie. Czy to wszystko?
- Nie zrobiłem jeszcze pełnej kontroli.
- Masz pomysł jakim cudem wszystkie problemy wyszły jednocześnie?
- To wygląda jak robota więcej niż jeden osoby.
- Nie możemy teraz marnować siły na szukanie winnych. Pamiętaj że po wojnie będę chciała ustalić gdzie system zawalił aby wszelkie błędy można było naprawić.
- Chorzy plus wilkołaki, żywiołaki oraz magowie od telekinezy są już gotowi.
- Leć sprawdzić resztę i wprowadzić rozwiązania. Planowo ruszamy na wojnę za sześć godzin.
- Wyrobisz się?
- Zbyt wiele szczegółów się posypało. Nie możemy już czekać. To jest zbyt zaplanowane. Musimy wyprzedzić ich atak.
- Nie lepiej zaatakować od razu?
- Nie chcemy mieć na plecach starych wampirów które mogą się przemienić w każdej chwili. Mimo wszystko one są priorytetem. Ogarnianie się i tak chwile zajmie.
Wojtek pokiwał głową i zniknął. Dopiero zobaczyłam że ponownie pojawił się Nicolas. We trójkę udaliśmy się w miejsce gdzie były zgromadzone chore wampiry. Było ich zbyt wielu.
- Podzielcie się na ekipy trzyosobowe w oparciu o wampiry. Żywiołaki i wilkołaki będą na zmianę jak tylko będą potrzebni. Bądźcie gotowi. Pracować trzeba szybko i skrupulatnie. Nie mamy czasu na błędy. Cała nadzieja jest w was. Będziemy chodzić w koło aby pomóc jeśli zajdzie taka potrzeba. Jeśli chodzi o was.
Powiedziałam podchodząc do grupy magów. 
- Dołączcie do grup po jednej osobie i na wszelki wypadek unieruchamiajcie chorych. Reszta obserwuje tych w tle aby na pewno nie zaatakowali.
Zbliżałam się do chorych. 
- Natomiast jeśli chodzi o was to proszę o wyrozumiałość. Przepraszam jeśli nie uda się odebrać całego bólu. Liczy się czas. Każdy wyleczony powinien ocenić swoje siły czy jest w stanie walczyć dzisiaj czy zostaje do ewentualnej obrony bazy.
Wszyscy ponuro pokiwali mi głową. Dziś nikt mi się nie sprzeciwiał. Nie wiem czy ze strachu przed bitwą. Czy mój ton głosu aż tak się zmienił.
- Szanują ciebie i twoje rozkazy. Wiedzą ile potrafisz. Nikt z nich nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za niepowodzenie więc wolą słuchać każdego rozkazu chociażby najbardziej durnego czy sprzecznego z ich myśleniem.
Leczenie rozpoczęło się. Chodziliśmy między grupami aby pomagać jak tylko było to potrzebne. Szczęśliwie w większości sytuacji wystarczały komunikaty słowne.
- Przygotowania zajmą dużo więcej czasu niż oczekiwaliśmy.
- Przyspiesz proces tak bardzo jak się da, aby nie popełnić błędów. Oznacz każdy oddział kolorem aby łatwo rozdzielić kto jest od nas. Tak jak rozmawialiśmy użyj do tego żywiołaków aby nie mogli tak łatwo podrobić znaku.
- Igor zgłasza że wgrali mu w system wirusa. Poradzi sobie z nim ale musi na parę godzin wyłączyć serwer aby nie stracić danych.
- Kurwa, co jeszcze?
- Dobrze, dalej informuj mnie o wszystkim na bieżąco. Wszyscy są już wyleczeni. Dowiedz się kto z nich walczy. Czy cokolwiek jeszcze?
- Wydaje mi się, że już nie.
- Pełna kontrola została już zakończona?
- Wszystko co możemy sprawdzić bez systemu Igora.
- Jasne.
- Biorąc pod uwagę opóźnienia za ile wszyscy będą gotowi.
- Około dwóch godzin, może trzy.
- Mają normalnie być wydane wszystkie posiłki, aby każdy kto nie ma skurczonego z nerwów żołądka miał możliwość zjeść przed walką, potem będzie na to zbyt wielki harmider.
- Dobrze.
Wojtek pokiwał mi głową, a po chwili Sławek wziął mnie na ręce i opuścił dopiero w naszym pokoju. Zmarszczyłam brwi nic nie rozumiejąc.
- Czemu nas tutaj przyniosłeś?
Nie odpowiedział, a do pokoju wszedł Wojtek z dwoma skakankami przekazał je Sławkowi i zamknął za sobą drzwi na klucz.
- Sławek? Co się dzieje? Dlaczego Wojtek nas tutaj zamknął? Po co ci te skakanki?
W dalszym ciągu nic nie odpowiedział. Rzucił skakanki na łóżko i podszedł do mnie bardzo blisko na tyle by zacząć mnie całować. Nie rozumiałam co się dzieje, ale oddawałam pocałunki powoli zamieniając strach w podniecenie. Dopiero po chwili resztki rozsądku pojawiły się na tyle bym spróbowała uderzyć go w klatkę piersiową aby chociaż trochę go od siebie odsunąć. Wykorzystał to, aby chwycić za krawędź mojej bluzki i ściągnąć mi ją przez głowę.
- Sławek!
Zanim zdążył cokolwiek więcej powiedzieć to rękami znalazł zapięcie mojego stanika i już po chwili go nie miałam. Poczułam jak nas przemieszcza aż upadłam plecami na łóżko.
- Sławek?
Kompletnie nie rozumiałam co się dzieje. Całował mnie tak jakby zaraz miał skończyć się świat. Poczułam jak unosi moje ręce do góry i przy użyciu skakanki przywiązał je do zagłówka łóżka. Próbowałam zamknąć usta i rzucać się na tyle by go zrzucić czym wywołałam u niego warkot. Tak bardzo nie rozumiałam co się dzieje, że zaczęłam się bać. Usłyszałam jak mamrotał pod nosem jakieś przekleństwo, a potem odsunął się na tyle by móc spojrzeć na mnie. Widziałam w jego oczach tak wielkie pożądanie i miłość, że nie potrafiłam już odczuwać strachu.
- Po prostu powiedz mi co się dzieje.
Poprosiłam go łagodnie koncentrując się tylko na nim.
- Pamiętasz swoją rozmowę z Wojtkiem na początku naszego poznania się?
- Którą jedną?
- O czterech krokach przywiązywania partnerów do siebie.
- Tak.
- Pierwszy krok przeprowadziłem będąc jeszcze szalonym. Tylko dzięki temu udało mi się tak szybko odzyskać zdrowy rozsądek. Ale tak jak powiedział Wojtek zrobiłem to aby poprawić twój nastrój, bo nie chciałem abyś się mnie bała.
- Wiem, nie jestem o to na Ciebie zła.
Uśmiechnął się do mnie smutno i położył rękę na moim biuście, jakby zabawa moim sutkiem pomagała mu się skoncentrować na rozmowie.
- Bo tak jest.
Odpowiedział w moich myślach takim tonem, że przeszła przeze mnie fala podniecenia. Uśmiechnął się tym razem cieplej.
- Drugi krok przeprowadziłem, aby uspokoić twoje żądze, które pojawiły się przez tego pieprzonego wilkołaka.
- Miałeś okazję, aby się ze mną przespać.
- Ale nie chciałem tego robić, gdy poniekąd byłabyś do tego zmuszona.
- Za to ci dziękuję.
- Później jednak zechciałaś mnie na tyle by połączyć się ze mną.
Zarumieniłam się nie mogąc się powstrzymać.
- Uświadomiłam sobie, że ci ufam, że cię kocham.
- Też cię kocham.
Odpowiedział z takim żarem, że nigdy nie mogłabym zwątpić w to oświadczenie.
- Jeśli pamiętasz to po połączeniu naszych ciał zarówno moja jak i twoja moc znacząco wzrosła.
- Tak.
- Wojtek opowiadając ci na czym to polega znał reguły niemal podręcznikowo. W mojej młodości dość popularnym zjawiskiem było aby pary dopełniały swój związek czterema filarami połączenia. Za jego czasów miało to już bardziej status legendy.
- Czyli jest coś więcej niż to co już wiem?
- Tak. Każdy z etapów daje nam więcej niż korzyści cielesne.
- Co nam dało do tej pory?
- Pierwsze połączenie raptem tyle, że mogłem wchodzić do twojej głowy bez względu na odległość jaka  nas dzieliła.
- Normalnie macie ograniczenia?
- Tak i to dość spore, ale to temat na inny dzień.
- Jasne.
- Drugi krok dał nam już dużo więcej. Nasza moc została połączona. Mogła płynniej przepływać między jednym a drugim. Był to też moment w którym nasze umysły dużo mocniej się ze sobą połączyły. Oznacza to tyle, że pewnie już nie mogłabyś mnie tak wyrzucić jak wtedy gdy postanowiłaś mnie ukarać.
- Jesteś pewny?
- Kiedyś powiedziałbym, że tak. Jednak z twoimi mocami niczego nie mogę być pewny.
Jego palec tak umiejętnie drażnił mój sutek, że czułam jak wilgoć zaczyna spływać mi między nogi.
- Chcesz teraz wykonać krok trzeci?
- Tak. Obgadałem to z Wojtkiem, nawet z tym wilkoszczurem. Miałem tylko nadzieję, że będę mógł poświęcić na to cały dzień. Jednak okoliczności zmusiły mnie do przyspieszenia działań.
- Jesteś pewny, że to dobry pomysł? Jestem potrzeba przy organizacji.
- Szczęśliwie panowie potwierdzili, że już sobie poradzą.
Sławek uśmiechnął się do mnie szeroko i zniżył się, aby delikatnie pocałować moje usta. Pocałunkami schodził coraz niżej, a rękami dotarł do moich bioder. Powoli ściągał ze mnie spodnie od razu z bielizną.
- Dalej nic nie rozumiem.
- Nie możesz po prostu się odprężyć? Nie mamy zbyt wiele czasu. Raptem ze trzy godziny.
- Znasz mnie.
Westchnął głośno dmuchając zimnym powietrzem prosto na moje krocze. Wciągnęłam powietrze próbując opanować pożądanie, które zaczęło się rozszerzać po moim ciele.
- Nie hamuj się.
Podniósł się i zaczął zrzucać z siebie ubrania. Nie mogłam oderwać od niego swojego spojrzenia. Nie byłam nawet w stanie wydusić z siebie słowa, gdy przywiązywał drugą skakanką moje rozszerzone kostki do drugiego krańca łóżka. Dopiero wtedy wrócił siadając na mnie w taki sposób, że wyraźnie czułam go u bram swego wejścia.
- Będziesz mi winny wyjaśnienia.
- Jak tylko wszystko się skończy.
- Wojtek nie mówił, że to ty miałeś być przywiązany?
- Tak jak mówiłem, dla niego to bardziej jak legenda. Parę kwestii przemieszał.
Chciałam jeszcze o coś zapytać, ale wszedł we mnie jednym szybkim ruchem.
- O kurwa! - Krzyknęłam nie mogąc się powstrzymać. Miałam wątpliwości czy jestem na to wystarczająco mokra.
- Przepraszam, jakoś musiałem sprawić abyś przestała gadać.
Zaczęłam przeklinać go w myślach odgrażając się, że jeszcze kiedyś mnie popamięta. Z uśmiechem pocałował mnie, a następnie wgryzł się w moją pierś. Krzyknęłam ponownie mając coraz większe problemy z kontrolowaniem się.
- Nie musisz się kontrolować.
Poczułam jak mentalnie wpływa na moje strefy erogenne. Na tyle intensywnie, że kolejna porcja wilgoci spłynęła między moje nogi. Dopiero wtedy zaczął się we mnie poruszać na tyle gwałtownie, że miałam dylemat czy dam radę to przeżyć.
- Nie zrobię ci krzywdy.
- Ufam ci.
- Wiem i nie zamierzam tego nadużywać.
Dużo czasu nie minęło gdy zaczęłam czuć skurcze, które przerodziły się w orgazm. Sławek polizał ugryzienie i podniósł się kawałek, na tyle by mnie widzieć i jednocześnie, aby ze mnie nie wyjść. Dopiero wtedy poczułam że dalej jest twardy.
- Jakim cudem nie doszedłeś?
- Skupiłem się na tobie.
- Zadbaj też o siebie.
- Zamierzam, tylko daję ci chwilę na odpoczynek.
- Jestem już gotowa.
Nie protestował tylko uśmiechnął się z miłością w oczach i powoli zaczął się we mnie poruszać. Czułam się cała obolała. Moje mięśnie zaciskały się na nim. Kilkoma sprawnymi ruchami pozbył się mojego dyskomfortu. Zaatakował moje usta całując mnie żarłocznie. Jego ręce wędrowały po całym moim ciele. Również chciałam go dotknąć, ale zbyt mocno mnie związał, abym miała taką okazję. Kilka mocnych ruchów później poczułam jak we mnie wybucha. Na chwilę opadł na mnie pozbawiając mnie tchu. Jak tylko zorientował się, że mam problemy z oddychaniem to podparł się na łokciach przepraszając zduszonym głosem.
- Nie musisz przepraszać. Dawno nie dałeś mi aż tak doskonałych orgazmów.
Uśmiechnął się do mnie szeroko. Zadowolony z siebie i mojej wypowiedzi.
- Długo zastanawiałem się nad miejscem, gdzie mam cię ugryźć.
- Dlaczego?
- Pamiętasz słowa Wojtka? Tam gdzie cię ugryzę będę potem mógł zwykłym dotykiem doprowadzić cię do orgazmu.
Zaczerwieniłam się na sam pomysł, że mógłby mieć nade mną aż taką władzę.
- Chciałem, aby było to miejsce dostępne tylko dla mnie. Ale szybko zrozumiałem, że wolę by było na wierzchu. Nawet gdy będziemy w tłumie innych bym mógł doprowadzić cię do orgazmu na ich oczach bez konieczności rozbierania cię.
- Jesteś zboczony!
- Będę miał nad tobą faktyczną władzę. Tylko sobie to wyobraź. Będę mógł przy tych wszystkich ludziach szantażować cię, że jak dalej będziesz tak ryzykować swoim życiem to sprawię byś doszła na ich oczach.
- Zrobiłbyś to?
- Tak. Zrozumiałem też, że nie może to być miejsce, które często dotykam w czasie seksu, aby zminimalizować ryzyko przypadkowych orgazmów. Nie chciałbym abyś zbyt szybko się zmęczyła.
- Zaczynam się ciebie bać.
- Dobrze, jest to ten rodzaj lęku który mi odpowiada. Zaczynamy zabawę.
Nie wyszedł ze mnie tylko z powrotem zaczął powoli się we mnie poruszać. W tym samym czasie pocałował mnie blisko ramienia, obojczyka. Przeszedł mnie dreszcz oczekiwania. Wbił się kłami w wybrane przez siebie miejsce i zwalniał tępo picia krwi, aż zaczął sączyć ją po kropelce jak za pierwszym razem. W tym samym czasie poruszał się we mnie i nie mogłam powstrzymać jęku podniecenia. 
Poruszał się w przód i w tył. Czułam go we wszystkich swoich strefach erogenny. Od tego jak pił gorąco zaczęło rozprzestrzeniać się po całym moim ciele. Jego ręce były na mojej miednicy, aby przytrzymać ją przy łóżku. Chciał mieć pełną kontrolę nad tempem, które było dla mnie zdecydowanie zbyt wolne. Wraz z ciepłem pojawiającym się w moim ciele zaczynało narastać napięcie poczynając od ramienia. Moje wszystkie mięśnie wariowały rozluźniając się i spinając szybciej niż mogłam o tym myśleć. Czułam skurcze na tyle delikatne i intensywne jednocześnie jakbym przeżywała mały orgazm zapętlony, powtarzający się w kółko i w kółko w każdej komórce mojego ciała. Czułam, że dłużej nie dam rady, jednocześnie wiedziałam, że sporo minie czasu zanim zdążę dojść. Jęczałam, dyszałam, wiłam się na tyle na ile pozwalały mi na to węzły. Chciałam aby przyspieszył swój ruch, potrzebowałam w końcu dojść. Napięcie narastało we mnie stopniowo. Moje serce przyspieszyło na tyle jakby chciało wyskoczyć mi z piersi. W końcu poczułam tak silny orgazm jakiego w życiu bym sobie nie wyobraziła. A za nim kolejny i następny. Gardło miałam już całe zdarte od krzyku. Poczułam jak zamyka ugryzienie i jednym szybkim ruchem ze mnie wychodzi. Łzy spłynęły z moich oczu, pragnęłam, aby wrócił. Nie mogłam wydać z siebie nawet jednego słowa. Poczułam jak z moich kończyn spadają węzły. Sławek oddalił się na tyle, że mogłam spojrzeć w jego twarz, w tej chwili wyglądającą na bardziej zwierzęcą niż ludzką.
- Błagam.
Dałam radę z siebie wydusić w myślach. Jednym gwałtownym ruchem przekręcił mnie na brzuch. Podniósł moją miednicę do góry zmuszając mnie do tego bym uklękła. Kolanem rozdzielił moje nogi, a ręką docisnął moją głowę w dół, bym leżała twarzą na poduszce. Dłoń przesunął na moje plecy jakby chciał się upewnić, że zostanę w takiej pozycji i jednym szybkim ruchem wszedł we mnie głębiej niż kiedykolwiek wcześniej. Przyjemność była na tyle wielka, że nie mogłam powstrzymać jęków i płaczu. Trzymał rękę na moich biodrach znowu uniemożliwiając mi nadawanie tempa. Chciałam tylko aby przyspieszył, ale tym razem z warkotem posłuchał moich myśli. Pochylił się na mnie dotykając opuszkami palców ugryzienia, które mi zrobił. Orgazm jaki przeszedł przez moje ciało był na tyle intensywny, że upadłabym na łóżko, gdyby mnie nie trzymał. Miałam wrażenie, że spłonę jeśli zaraz nie przestanie. Jednocześnie nie chciałam aby przestawał. Chciałam go błagać, ale nawet nie wiedziałam o co. Zostało mi mieć nadzieję, że wie czego potrzebuję bardziej niż ja sama.
- Od teraz już do końca świata zawsze będę lepiej znał twoje potrzeby niż ty sama. I obiecuję spełniać je wszystkie, abyś była tak zadowolona jak to tylko możliwe. Będę o ciebie dbał. Zawsze będę stawiał ciebie na pierwszym miejscu. Twoje szczęście i bezpieczeństwo będzie moim największym priorytetem. Kocham cię i nawet nie licz na to, że pozwolę ci odsunąć się ode mnie na dalej niż odległość ręki.
Łzy które sączyły się po mojej twarzy uniemożliwiały mi wydanie z siebie innego dźwięku niż szloch.
- Odpowiedz mi coś, cokolwiek.
Pokręciłam głową próbując zebrać myśli. Poczułam jak zaczyna zwalniać.
- Nie! Nie zwalniaj.
- Daj odpowiedź.
- Kocham cię. Nie chcę kiedykolwiek cię stracić. Chcę już być z tobą do końca życia. Ale nie każ mi teraz podejmować decyzji o przemianie.
- Dziękuję.
Poczułam delikatny pocałunek na plecach. Tak bardzo kontrastujący z żarem, który mnie ogarniał, że aż jęknęłam. Jego ruchy z powrotem przyspieszyły. Jego ręka wędrowała blisko mojego oznaczenia. Zaczynałam coraz bardziej potrzebować aby mnie tam dotknął.
- Od dzisiaj to ja decyduję kiedy, gdzie i ile razy będziesz dochodzić.
Od nadmiaru wrażeń znowu zaczęłam płakać i skomleć. Potrzebowałam dojść. Czułam, że już powinnam, ale jakimś cudem był w stanie zapanować nad moim orgazmem. Błagałam go, aby się już nade mną zlitował. W tej chwili byłam w stanie obiecać mu wszystko. Nic więcej się dla mnie nie liczyło. Poczułam jak na parę sekund zgubił rytm by z warkotem dotknąć mojego ugryzienia. Próbowałam wygiąć się do góry ogarnięta przyjemnością, ale mi to uniemożliwił. Czułam jak zaciskam się na nim, aż z krzykiem doszedł we mnie. Wykonał jeszcze trzy ruchy i przekręcił nas na bok tak by leżał wtulony w moje plecy. Jedynie nogę miał włożoną pomiędzy moje by dalej mógł we mnie być. Czułam delikatne pocałunki na swoim karku. Mój oddech powoli zaczynał się uspokajać.
- Pamiętaj o tym jaką mam teraz nad tobą władzę. Nie zawaham się jej użyć.
Usłyszałam jego groźbę, a następnie poczułam oddech w miejscu ugryzienia. Przeszedł mnie dreszcz podniecenia, ale wątpiłam abym miała jeszcze wystarczająco dużo siły na kolejne przeżycia.
- Nie słuchałaś. To czy masz siłę się nie liczy. Od teraz jesteś na mojej łasce.
Czemu czułam większe podniecenie niż zdenerwowanie? Poczułam pocałunek na ugryzieniu. Przez całe moje ciało przeszedł orgazm zaciskający się na jego członku jednocześnie jego ręka niemal boleśnie ścisnęła mój sutek.
- To ciało należy do mnie. Nie zapominaj o tym. Masz zawsze być na mnie gotowa. Od dzisiaj to ja decyduje o nim. Nawet nie próbuj chociaż przez chwilę myśleć, że możesz mieć wpływ na to co dobrowolnie mi oddałaś.
- Oddałam duszę diabłu.
- Tylko ciało.
Ponownie poczułam jego oddech na ugryzieniu. Językiem zaczął robić wokół niego kółka. Czułam podniecenie i oczekiwanie. Wiedziałam, że dojdę jak tylko przesunie język jeszcze kawałek.
- Przekręć się na plecy.
- Ale wtedy ze mnie wyjdziesz.
- Wydałem polecenie.
- Nie wiem czy mam wystarczająco dużo siły.
- Jestem w twoim ciele, wiem ile masz siły.
Nie próbowałam się z nim kłócić tylko odsunęłam się na tyle by móc przekręcić się na plecy. Dalej leżał na boku przyglądając się mi uważnie.
- Co dalej?
- Ci... daj mi podziwiać co do mnie należy i nie ruszaj się.
Jego ręka powędrowała po moim mostku. Dotknął jednego i drugiego sutka a z moich ust wydał się jęk.
- Nie wiem czy przeżyję kolejną rundę.
- Już ci mówiłem. Nie próbuj myśleć. To ciało należy do mnie.
Przez moje ciało przeszły kolejne dreszcze podniecenia. Zjechał ręką po moim brzuchu kręcąc na nim kółeczka, aż doszedł do mojego krocza.
- Jesteś tak bardzo wilgotna.
Zjechał ręką niżej.
- Całe twoje uda są pokryte twoimi sokami. Przed snem chcę zobaczyć jak jeszcze raz dochodzisz. Chcę móc cię obserwować.
- Ale
- Nie ma żadnego ale. Postaraj się nie ruszać, abym nie musiał cię ponownie krępować.
Pokiwałam tylko głową nie będąc zdolną do żadnej sensownej odpowiedzi. Przejechał ręką na moją łechtaczkę. Była już tak bardzo pobudzona, że samo jej dotknięcie było na pograniczu bólu z przyjemnością. Zaczął robić mi palcówkę. Odruchowo zaczęłam się wić, ale jedno jego spojrzenie wystarczyło, abym spróbowała się nie ruszać.
- Błagam.
- O co mnie błagasz?
- Wejdź we mnie jeszcze raz.
- Jesteś tak bardzo obolała, że nie byłabyś potem w stanie chodzić.
- Błagam.
- O co mnie błagasz?
- Pozwól mi już dojść.
- Spokojnie dziecinko, nie będę się długo nad tobą znęcał.
Czułam jak moje mięśnie się spinają. Patrzyłam na niego błagalnie. Czułam się już tak bardzo zmęczona. Tak bardzo podniecona. W końcu nadszedł upragniony orgazm przy którym wyrwał mi się ostatni jęk. Zamknęłam oczy próbując opanować oddech. Zabrał swoją rękę z mojej kobiecości i położył ja na moim brzuchu. Chciałam więcej i czułam, że zaczynam zasypiać.
- Pięknie wyglądasz kiedy dochodzisz.
- Co może być pięknego w tym jak bardzo się pocę?
- To jak buzująca krew sprawia, że robisz się cała czerwona. To jak bardzo intensywny staje się twój zapach. Widzieć jak mój dotyk na ciebie działa. Jak cała drżysz tylko dlatego, że delikatnie cię dotykam. A teraz chodźmy spać.
- A przygotowania?
- Śpij. Zaufaj mi. Wszystko przemyślałem.
Nie potrzebowałam więcej czasu, aby zasnąć.

Poprzedni                                                                                           Następny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz