czwartek, 27 czerwca 2019

Wybrani - Rozdział 3

- Panienko Stanine?
- Czego on znowu ode mnie chce? - Spytałam mężczyznę, irytując się na samą myśl o tym od kogo został on do mnie wysłany.
- Mam dla Panienki wiadomość.
- Streszczaj się, nie mam całego dnia.
- Prosił, aby Panience przekazać, że przygotowania zostały rozpoczęte. Poinformował już starszyznę wszystkich rodów.
- Przecież mu mówiłam, że się nie zgadzam!
- Przekazuje również, że wieczorem ma się odbyć uczta. Prosił abyś była stosownie ubrana, ponieważ starszyzna przyprowadzi swoich synów na wydaniu.
- Co on sobie myśli? Może jeszcze chcesz mi powiedzieć, że już wybrał dla mnie idealnego kandydata? Aż tak bardzo mu przeszkadza, że do tej pory żadnemu imbecylowi ręki nie oddałam?
- Jestem tylko posłańcem.
- W dupie mam to kim jesteś. Nigdy więcej nie chcę cię widzieć na oczy. A jemu przekaż żeby przestał mi rozkazywać, bo któregoś dnia zniknę i więcej mnie nie zobaczy.
Okręciłam się na pięcie przerzucając swoje długie blond włosy na plecy. Wyprostowałam się dumnie i z wysoko uniesioną głową ruszyłam w stronę samochodu. Ludzie mojego ojca otwierali przede mną wszystkie drzwi, łącznie z tymi do kogmanu. Wsiadłam do środka i od razu zwierzęta ruszyły do przodu.
- Gdzie dziś jedziemy Panienko?
Uśmiechnął się do mnie serdecznie starszy człowiek, który kierował moim pojazdem.
- Na zakupy. Muszę kupić strój na wieczór.
- Oczywiście. Tam gdzie zwykle panienka sobie życzy?
- Tam gdzie zwykle. - Potwierdziłam i pogrążyłam się w myślach patrząc na okolice. Nasz dwór był ogromny, ale nie ma co się dziwić biorąc pod uwagę kim on był. Ponad połowa okolicznego miasteczka pracowała u nas jako służba. Co łączyło się z tym, że mało z kim mogłam utrzymywać kontakt. Nie wolno mi tworzyć jakichkolwiek relacji z kimś nieznaczącym.
Zanim zdążyłam się zorientować to staruszek zatrzymał się przed moim ulubionym sklepem i otworzył mi drzwi powozu. Obsługa na mój widok zbladła i zginając się wpół otworzyła mi drzwi. Długo nie musiałam czekać gdy zobaczyłam główną kierowniczkę tego pierdzielnika na kółkach.
- W czym możemy dzisiaj Panience pomóc?
- A jak myślisz? Przyszłam do sklepu z ciuchami, więc czego mogę chcieć? - Prychnęłam pogardliwie patrząc na idiotkę, która przede mną stała.
- Naturalnie. Jaka okazja się szykuje?
- Dzisiaj wieczorem odbywa się u mnie uczta. Będzie zaproszona starszyzna. Mam wyglądać przyzwoicie. Chcę w stroju czuć się pewnie i elegancko. Jednocześnie chcę wyróżniać się w tłumie i pasować do niego. Nie chcę by strój był zbyt ładny czy wyzywający, bo nie chcę, by któryś z tych młodych imbecyli wpadł na szalony pomysł, że mógłby mnie poprosić o rękę. Mam ich onieśmielić na tyle, by bali się do mnie podejść. Ale gdybym chciała się szybko ulotnić, to żeby strój nie zatrzymywał mnie zbyt bardzo.
- Brzmi jak wyzwanie. Pokażemy Panience co mamy na stanie. Zadzwonię po nasza krawcową, więc przyjedzie tak szybko jak będzie mogła aby móc przerobić suknię na tę okazję.
- Dobrze, byle szybko. Nie chce marnować tutaj całego dnia.
- Oczywiście, zapraszam za mną.
Właścicielka zaprowadziła mnie do jednego z prywatnych pokoi z uśmiechem tak serdecznym jakbym kiedykolwiek była dla niej miła. Prychnęłam w myślach z pogardą na to ile ludzie są skłonni zrobić, aby więcej zarobić. Już po chwili przyszły dwie dziewczyny o podobnej do mnie posturze z całym wieszakiem pełnym ubrań.
- Coś do picia może podać?
- Kawę.
- Taką jak Panienka lubi?
- Wiesz nie, zawsze pijam taką samą, ale tym razem chcę coś czego nie lubię.
- W takim razie czego miałaby Panienka ochotę się napić?
- Jesteś idiotką, czy tylko udajesz?
- Przepraszam?
- Po prostu zrób taką kawę jak zazwyczaj piję i nie odzywaj się jak nie musisz.
Kobieta kiwnęła głową i zniknęła by wrócić z napojem, akurat gdy dziewczyny pokazywały mi pierwsze stroje. Machnęłam na nie ręką, aby się przebrały i w ten sposób przybyłam pół godziny do przybycia krawcowej.
- Nareszcie się pojawiłaś, ile można czekać.
- Wie już Panienka co chciałaby założyć na wieczór?
- Mniej więcej.
Wstałam z fotela i podeszłam do wieszaka ze wszystkimi strojami które obejrzałam w tym dniu.
- Masz mi uszyć sukienkę, która będzie z takiego materiału.
Powiedziałam wyciągając pierwszą sukienkę na wierzch.
- Do tego ma mieć taki krój.
Rzuciłam w nią drugą kiecką.
- Dół powinien być w takim stylu. Natomiast rękawy wykończone w ten sposób. Dekolt jak w tej sukience. Oczywiście proporcje dostosuj do mojego wzrostu. Ma podkreślić moją talie. Powinna być tak zwiewna jak tylko dasz radę. Jak skończysz to przyślij sukienkę do mnie do domu. Czas na realizację masz do wieczora.
- Oczywiście proszę Panienki.
- To skoro to wszystko to wychodzę. A, zapomniałabym. Dobierzcie mi do tego buty na lekkim podwyższeniu i jakieś dodatki. Nie zamierzam w tym stroju wychodzić na dwór więc nie musi być nic więcej.
- Oczywiście, wszystko będzie na Panienkę czekało.
- W jakim kolorze mam sobie zrobić paznokcie, aby do tego wszystkiego pasowały?
- Myślę, że fiołkowy byłby idealny.
- To lepiej nie myśl, ale dobrze, posłucham się twojej rady. Pamiętaj o tym przy uwzględnianiu koloru.
Wyszłam z pomieszczenia jak tylko upewniłam się, że nic więcej od tych idiotów nie potrzebuję i wsiadłam ponownie do kogmanu.
- Gdzie dalej Panienko?
- Do salonu.
Starzec słusznie nie zadawał więcej pytań tylko popędził zwierzęta, abyśmy mogli pojechać we wskazane przeze mnie miejsce. Z chwili na chwilę robiłam się coraz bardziej zamyślona. Nie mogłam przestać zamartwiać się tym jak bardzo nie miałam wpływu na swoje życie i to co się wokół niego dzieje.
- Jesteśmy już na miejscu.
Powiedział dość niepewnie starzec. Widać musiałam zamyślić się na tyle, że nawet tego nie zauważyłam. Pokiwałam mu delikatnie głową i wysiadłam na zewnątrz. Wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka. Od razu wszystkie osoby, które mnie zauważyły zbladły. Właścicielka lokalu stanęła przed kontuarem z przerażonym uśmiechem. O tak. Ona się mnie bała jak mało kto.
- Mam dziś wieczorem ważną uroczystość. Będę potrzebować fryzjera. Manikiurzystki i Pedikiurzystki z fiołkowym lakierem do paznokci. Do tego przyda się ktoś kto zrobi mi delikatny, lecz wyrazisty makijaż, który będzie pasował do sukienki. Wcześniej jednak muszę się odprężyć. Potrzebuję sauny, jacuzzi, oraz masażu całego ciała. Zawołajcie Afisimo aby się przygotował i wcześniej wręczył mi jakieś kosmetyki.
Widziałam jak kobieta patrzy na drugą przerażona.
- Niestety nie ma dzisiaj Afisimo w pracy, proszę Panienki.
- Nie ma problemu, mogę na niego chwilę zaczekać, po prostu dłużej się wymoczę.
- Afisimo ma dziś dzień wolny, proszę Panienki.
- To proszę do niego zadzwonić i poinformować, że ma zrobić sobie przerwę w odpoczynku i przyjechać mnie wymasować.
- Niestety, ale nie może dzisiaj przybyć, proszę Panienki.
- Mam w dupie gdzie jest i co robi, jest jedynym masażystą, który potrafi mnie choć trochę zrelaksować, a potrzebuję dzisiaj tego bardziej niż kiedykolwiek indziej. Po cholerę mi się sprzeciwiacie? Chcecie bym zamknęła wam tę budę?
- Afisimo jest dzisiaj na pogrzebie matki. Uroczystość prawdopodobnie jeszcze trwa.
- To przynajmniej wiecie gdzie go szukać i jak szybko sprowadzić.
Kobiety spojrzały na siebie coraz bardziej przerażone.
- Mamy dużo innych masażystów, którzy mogą dzisiaj Panienkę przyjąć.
- Nie dotarło do tych waszych pustych łbów, że tylko on z całego tego burdelu w miarę wie co robi?
- Podejmę się tego zadania.
Spojrzałam na bok na kolesia, który ważył się odezwać.
- Słucham?
- Miałem właśnie kończyć zmianę, ale bardzo chętnie zajmę się tobą.
- Nigdy wcześniej cię tu nie widziałam. Twoje imię?
- Mofis.
- Coś mi mówi to imię.
Szepnęłam pod nosem przyglądając się uważniej mężczyźnie.
- Jesteś chłopakiem Afisimo.
- Byłym. Zdążyliśmy zerwać w zeszłym tygodniu.
- Jakie to miłe z twojej strony, że chcesz zastąpić swojego byłego w ramach przeprosin, że zerwałeś z nim w podobnym czasie jak on dowiedział się o śmierci matki.
- Jego matka była chora od dłuższego czasu. Było pewne, że któregoś dnia umrze. Był już z tym pogodzony.
- Skoro był już z tym pogodzony, to może zrezygnować z reszty uroczystości.
- Ona wiele dla niego znaczy. Chciałbym mu przynajmniej tak pomóc, skoro nie mogę przy nim być kiedy mnie potrzebuje.
- Dalej coś do niego czujesz?
- Już nie.
- To dlaczego chcesz być dla niego miły?
- Czasem przydaje się być miłym dla innych.
- Jesteś idiotą jeśli tak myślisz. Tak czy siak wygląda na to, że nie mam większego wyboru, skoro nie chcą ze mną współpracować. Po prostu miej świadomość, że to czy dalej będziesz miał gdzie pracować zależy od tego jak wiele zdążyłeś się między czasie nauczyć.
- Jasne jak słońce.
- Idę do jacuzzi, mam nadzieję, że zostało już nagrzane w czasie naszej rozmowy. Przynieś mi tam kosmetyki, które uważasz za odpowiednie dla mnie.
- Oczywiście, będę tam za pięć minut.
- I załóż ten wasz mundurek, może lepiej będziesz się w nim prezentował.
Mężczyzna roześmiał się delikatnie na moje słowa. Pozwoliłam mu na to by się mną zajął, ponieważ mnie zaintrygował. Rzadko się zdarza, aby ktoś nie przejmował się tym kim jestem. Chociaż może nie wie z kim miał do czynienia? Niebawem się dowiem. Raczej nie zaryzykują z jego strony jakiegoś potknięcia skoro wystarczy powiedzieć jak się nazywam. Ciekawe czy wtedy pożałuje tego co mówił, czy dalej będzie na pograniczu rozbawienia i pewności siebie.
Weszłam do przebieralni gdzie czekał już na mnie strój jednorazowy. Szybko się w niego przebrałam i zostawiłam swoje rzeczy. Założyłam szlafrok aby za bardzo nie zmarznąć i przeszłam do pomieszczenia obok gdzie w półmroku rozjaśnionym jedynie świeczkami i płatkami kwiatów cichutko bulgotało jacuzzi. Delikatnie zanurzyłam stopę, aby z westchnieniem odkryć, że rzeczywiście zdążyli już je nagrzać. Zrzuciłam szlafrok na podłogę i weszłam do wody. Położyłam się na dnie tak, że tylko głowę miałam na zewnątrz. Zamknęłam oczy i zaczęłam się wsłuchiwać w relaksujące dźwięki, jakie puszczano w tym pomieszczeniu. Wiedźma, którą do tego zatrudnili, musiała być całkiem niezła, bo przyjemnie się słuchało jej symfonii.
Usłyszałam ciche zamykanie drzwi i kroki prawdopodobnie Mofisa. Po chwili uklęknął blisko mojej głowy, więc otworzyłam oczy, aby zobaczyć o co chodzi.
- Zdążyłem już dobrać kosmetyki, czy ten zapach będzie ci odpowiadał.
Powąchałam butelkę, którą podstawił mi pod nos.
- Tak, jest dobry. Jakie ma właściwości?
- Rozmiękczy twoją skórę, aby pozbyć się starego zniszczonego naskórka.
- Dobrze.
Wlał trochę zawartości do jacuzzi. Jednocześnie kolor wody zmienił się na jasno zielony i zapach w pomieszczeniu stał się przyjemnie słodki.
- Jak już stwierdzisz, że ci wystarczy to proponuję wziąć zimny prysznic. Przy saunie będę na ciebie czekał.
- Nie będziesz czekał dopiero w pokoju do masażu?
- Mam o ciebie zadbać z tego co mi wiadomo.
- Tylko postaraj się.
Uśmiechnęłam się delikatnie i ponownie zamknęłam oczy. Bąbelki działały na mnie zbawiennie i czułam się coraz bardziej senna. Nawet nie wiem, kiedy zniknął Mofis, ani ile czasu upłynęło. Spojrzałam na swoją rękę i zobaczyłam, że mam delikatnie pomarszczoną skórę. Czyli nie odpłynęłam na aż tak długo by się tym przejmować. Wyszłam z wody i zarzuciłam na siebie szlafrok, aby nie zmarznąć w drodze pod prysznic. Zgodnie z jego radą odkręciłam zimną wodę. Po moim ciele przeszedł dreszcz, ale miałam nadzieję, że wie co robi i nie każe mi się katować bez potrzeby. Okryłam się szczelnie szukając resztek ciepła i od razu po przejściu przez drzwi zobaczyłam go uśmiechniętego. Wstał i podszedł do mnie. Wciąż był odprężony. Więc albo mu nie powiedzieli. Albo nie przejął się moją pozycją. Przyjrzałam się mu uważniej. Był już w mundurku salonu, który składał się z czarnych bokserek. W jego przypadku zsuniętych na biodra na tyle nisko, że zastanawiałam się jak długo materiał wytrzyma. Nie mówiąc o idealnie wyrzeźbionej klatce piersiowej, czy dobrze zbudowanych barkach. Idealny wygląd. Wiedziałam, że tak ma szansę lepiej wyglądać.
- Odwróć się.
Bez chwili zastanowienia wykonałam jego cichą prośbę. Zebrał moje wszystkie włosy do tyłu i zrobił z nich koka.
- Zdejmij szlafrok.
Ponownie nie analizując tego co robię zrzuciłam materiał na ziemię.
- Standardowo masaż masz całego ciała, czy omijając strefy wrażliwe.
- Całego ciała.
- W takim razie rozbierz się całkiem. Sauna dużo lepiej działa, gdy nie masz na sobie żadnego materiału.
Przez chwilę zastanawiałam się, czy to na pewno dobry pomysł, ale nie udało mi się znaleźć żadnych argumentów przeciwko. Prawdopodobnie zdążył przepalić jakieś obwody w moim mózgu, który nie pracował już tak jak powinien, bo zanim skończyłam analizować jego słowa to już stałam przed nim naga. Patrzył na mnie z zadowoleniem i podziwem. Nie może być czysto gejem. Ze stolika wziął jakiś krem, więc spojrzałam na niego pytająco.
- To tylko peeling do ciała. Może być ciut szorstki, ale czego się nie robi dla urody.
Nie skomentowałam jego słów tylko patrzyłam jak do mnie podchodzi nakładając sobie odrobinę na palce.
- Rozszerz trochę nogi.
Zrobiłam lewą nogą pół kroku w bok.
- Idealnie. A teraz zamknij oczy i rozluźnij się.
Nie miałam pewności czy mu ufam, ale było już zbyt późno, aby się wycofać. Zamknęłam oczy i już po chwili poczułam jego rękę na swojej twarzy jak delikatnie obrysowuje jej kontur. Dopiero wtedy zszedł dłonią na szyję, a z niej na kark wcierając krem w całe moje plecy w okolicach kręgosłupa. Stojąc cały czas za mną przeszedł palcami na mój brzuch, aby po chwili pieszczenia go obrysować kształt moich piersi kończąc na sutku. Tak delikatne doznanie, czymś aż tak drażniącym dość szybko zaczęło mnie pobudzać na tyle, że nie dałam radę powstrzymać krótkiego jęku.
- Przepraszam.
Szepnął w taki sposób, że po moim ciele przeszedł dreszcz. Zaczynałam się zastanawiać, czy to na pewno skończy się tylko na masażu. Odsunął się na chwilę, więc otworzyłam oczy i zobaczyłam jak staje przede mną.
- Miałaś mieć je zamknięte.
Ponownie opuściłam powieki i poczułam jak delikatnie masuje całe moje ręce od ramion, aż do dłoni. Następnie uklęknął przede mną. Zajął się udami, przechodząc dłońmi na pośladki, które odruchowo napięłam.
- Miałaś się rozluźnić.
Prychnęłam na absurd jego słów w tym momencie. Przechodził po moich nogach coraz niżej, rozsmarowując krem pod kolanem i na łydkach.
- Podnieś prawą stopę.
Uniosłam ją delikatnie, aby mógł posmarować ją również od środka.
- Teraz lewa.
Opuściłam prawą i podniosłam lewą, którą podobnie się zajął.
- Możesz już otworzyć oczy.
Szepnął stojąc przede mną cały zadowolony. Nie mogąc się powstrzymać spojrzałam w dół, aby zobaczyć, czy ma wzwód.
- Tak, nie jestem czysto gejem. Nie mógłbym nie zareagować na dotykanie tak pięknego ciała. Wejdź do sauny i ogrzej się chociaż trochę. Masz gęsią skórkę.
Spojrzałam na niego spode łba. Musiał wiedzieć, że to nie wina zimna. Jednak wykonałam jego polecenie i weszłam do sauny. Para uderzyła mnie z każdej strony na tyle gęsta, że nic nie widziałam, a w powietrzu dało się wyczuć zapach jakiś ziół. Idą na pamięć znalazłam miejsce gdzie mogłam usiąść i zebrać chociaż na chwilę myśli. Już po tym krótkim pokazie miałam pewność, że jest o niebo lepszy niż Afisimo. Mógłby nawet zostać moim kochankiem. Tylko jak miałabym korzystać z jego usług jak już dzisiaj ojciec chciał mi wybrać męża. Westchnęłam głośno. Jednak nie jest aż tak dobry abym zapomniała o swoich problemach.
- Pora już wychodzić.
Usłyszałam jego głos i zobaczyłam parę uciekającą w jednym kierunku. Wyszłam i znowu zobaczyłam jego szeroki uśmiech.
- Pomogę ci zmyć z siebie resztki kremu.
Pokiwałam jedynie głową nie mogąc dużo więcej z siebie wydusić. Zaprowadził mnie pod prysznic i odkręcił wodę. Próbowałam odskoczyć czując jak bardzo jest lodowata, ale jedynie na niego wpadłam. Okręcił się rękami wokół mojej talii nie pozwalając mi się odsunąć.
- Nie na za dużo sobie pozwalasz?
- Póki pozwalasz mi kontynuować, to nie.
Poczułam jak jego brzuch ruszał się od tłumionego śmiechu i mimochodem również się uśmiechnęłam. Dopiero gdy upewnił się, że nie będę już skakać to przeniósł swoje ręce na moją twarz aby spłukać resztki kremu, a następnie szybko przebiegł po całym ciele upewniając się, że nigdzie już nic nie zostanie. Zakręcił wodę i odsunął się o krok ode mnie.
- To teraz kierunek sauna sucha.
- Dobrze.
Potwierdziłam jego wybór i zamknęłam za sobą drzwi sauny. Dalej nie miałam pewności czy dobrze robię, ale czy kiedykolwiek uda mi się być tak pewną siebie jak innym to pokazuję?
Po chwili już słyszałam jak puka abym wyszła. Z westchnieniem wyszłam na zewnątrz i patrzyłam na niego ciekawa co dalej.
- Opłucz się znowu pod zimną wodą. Chyba, że mam cię przytrzymać, abyś nie odskakiwała.
Wszedł mi ambicję. I do tego szczerząc się szeroko. Chyba nikt mu nie powiedział kim jestem. Weszłam szybkim krokiem pod prysznic i okręciłam wodę. Zacisnęłam pięści, aby się nie ruszyć i zęby, aby słowa nie powiedzieć. Już po chwili pojawił się w zasięgu mojego wzroku ze szlafrokiem w ręku. Ciut na niego wkurzona podeszłam, aby umożliwić mu włożenie go na mnie.
- Chodź za mną, trzeba rozpocząć masaż.

Poprzedni                                                                                          Następny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz