czwartek, 27 czerwca 2019

Wybrani - Rozdział 2

Niech więc każdy kto ma coś w zamiarze powiedzieć, pamięta, że rasy złożone są z jednostek, one z indywidualnych osobników, a co za tym idzie nie da się zrozumieć dosłownie wszystkich. Dobierając swoją mowę powinno się najpierw chociaż trochę poznać swojego rozmówcę. Wiedzieć co do niego mówić można, a czego się nie powinno. Tę wiedzę tajemną próbuję zgłębić odkąd tylko pamiętam. Jednak sam mój upór zazwyczaj nie jest wystarczający do tego, aby to osiągnąć. Czasami gdy jest się nikim to trudno tak zdanie w słowa ubrać, aby drugiej strony nie obrazić. Nabijanie się z innych jest momentami tak banalne, że można by było nazwać to już sztuką. Jednak co po tym jak nawet największy idiota w którymś momencie raczy się zorientować, że obiektem jest drwin? Może i nie powinnam tak z innymi postępować. Zwłaszcza, gdy staram się zrozumieć rasy wszelakie na tyle, by wiedzieć o nich jak najwięcej. Szczęśliwie dla mnie bardzo wiele jest osobników, które lubią rozwodzić się nad wielkością tego kim są. Czytając ich sposób patrzenia na świat przy okazji można się dowiedzieć dość wiele o ogóle jednostek składających się na dane grupy społeczne. Zwłaszcza, że zadanie ułatwia fakt, że większość podziałów jest poprzez krew. Jej czystość można nawet próbować udowadniać jak zna się wystarczająco dużo informacji o swoich przodkach. Albo zna się takie miejsca jak to, które udało mi się założyć i jakiś cudem jeszcze nie upadło. Chociaż liczne dofinansowania od możniejszych tego świata w tym pomogło. Pieniędzy zaczęłam dostawać jeszcze więcej, gdy zorientowali się, że rzeczywiście gro środków idzie na utrzymanie tego miejsca i poszerzanie zbiorów. W zeszłym roku udało mi się również dokonać generalnego remontu tego miejsca. Zatrudnić obsługę, która wcześniej musiała przejść egzaminy pokazujące poziom ich zaangażowania przynajmniej w jednej dziedzinie wiedzy. W taki sposób stworzyłam ten moloch, który jest prawdziwym labiryntem dla wszystkich, którzy chcieliby się czegoś dowiedzieć na własną rękę.
Weszłam głównym wejściem uśmiechając się szeroko do dziewczyny, która siedziała za biurkiem. Posiada ona dość sporą wiedzę ogólną. Spróbuj jednak zapytać o jakiś szczegół a spłonie rumieńcem i wzroku na ciebie więcej nie podniesie. Możesz być jednak pewien, że przy następnym spotkaniu na pytanie twoje będzie już odpowiedź znała. Trudno na pierwszy rzut oka zorientować się jakim jest mieszańcem i która rasa u niej jest główną. Informowałam ją że istnieją testy, które mogą to wykazać, ale nigdy nie była zainteresowana. Bała się, że ta wiedza mogłaby zmienić to kim jest. Jednak dzięki temu potrafi być równie miła i pożyteczna dla każdego kto przekroczy ten próg i w większości przypadków bez zerkania na listę naszym zbiorów potrafi pokierować do odpowiedniej sali. Stworzyła nawet wiele mapek w wolnym czasie, aby ułatwić naszym gościom odwiedziny. Koło niej stoi też urna zapieczętowana czarami wiedźm do której można wrzucać datki i raz na miesiąc z jej zawartości mogę zapłacić pracownikom za pensje i nie rzadko zakupić za to nowe tomy. Na parterze i pierwszym piętrze znajdują się nauki ogólne, które są w każdej szkole niezależnie od twojego pochodzenia czy wielkości portfela rodziców. Jednak na drugim piętrze znajdują się oddzielne pokoje poświęcone różnym rasom. Każda z nich ma wprowadzony oddzielny podział w uzależnieniu od tego na co dane grupy zwracają największą uwagę. Oczywiście w każdym pomieszczeniu siedzi pracownik, który jest ekspertem w tematyce danej przestrzeni. Jego obowiązkiem jest płynnie poruszać się pomiędzy półkami na podstawie spisu wszystkich ksiąg. W wolnej chwili mogą też pogłębiać swoją wiedzą poprzez czytanie ich w czasie pracy dzięki czemu mają dużo większą wiedzę i lepiej mogą pomocy innym udzielać.
Po pokonaniu wszystkich schodków które dzieliły mnie od ostatniego piętra weszłam do pierwszego pomieszczenia, które się tu znajdowało.
- Dzień dobry Pani.
Kiwnęłam dziewczynie głową w powitaniu rozglądając się na boki. Byłam zadowolona widząc, że zadbała o porządek.
- Dużo osób odwiedziło cię w ostatnim czasie?
- Dobrze wiesz, że zawsze dużo osób przychodzi do mnie.
- W takim razie możesz zdać standardowy raport.
- Oczywiście. Wśród wiedź trochę się teraz dzieje. Ponoć w końcu objawiła się ta, która ma moc widzenia proroctwa. Skutkuje to tym, że mnóstwo młodych adeptów szkół magicznych przychodzi zgłębiać wiedzę na ten temat.
- Udało ci się cokolwiek na temat proroctwa dowiedzieć?
- Może być przekazane tylko przy obecności osoby, której ono dotyczy. Pojawia się etapami, a nie jako całość. Nie wiadomo kiedy będzie kompletne.
- Powiadom mnie jeśli coś więcej uda ci się dowiedzieć.
- Oczywiście.
Rzuciłam ostatnie spojrzenie na półki i przeszłam do kolejnego pomieszczenia.
- Pani Funida? Jest Pani wcześniej niż zwykle.
- Niecierpliwić się zaczynam przed swoją kolejną podróżą.
- To zrozumiałe. W takim razie przechodzę od razu do konkretów. Zmienni dalej narzekają na zbyt mało informacji o konkretnych ich rodzajach. Wampiry, które tu przychodzą szukają informacji o aktualnej sytuacji i strategii, aby lepiej wiedzieć jak się przygotowywać do zbliżającej się wojny. Dużo jest też miłośniczek naszego młodego alfy, więc byłyby bardzo zadowolone z możliwości przeczytania jakiejś biografii o nim.
- Dobrze. Na pewno udało mi się poznać człowieka, który się z nim widział, więc w wersji minimalnej przyniosę jego portret. Co do wampirów to postaraj się nie przekazywać im zbyt wiele informacji, nie chcemy przyśpieszyć wybuchu wojny. Jednak twoim obowiązkiem jest wskazać im odpowiednie pozycje, które mogą przeczytać jeśli chcą pogłębić swoją wiedzę. Coś jeszcze?
- Przez ostatni tydzień tylko tyle się działo.
- Dobrze, to idę dalej.
- Do widzenia Pani Funido.
- Do widzenia.
W następnym pomieszczeniu znajdował się jakiś klient, wiec zaczęłam oglądać książki, które mamy na półkach próbują sobie przypomnieć które czytałam. Uśmiechnęłam się delikatnie pod nosem widząc, że w dalszym ciągu więcej treści znam niż jest mi obce. Wampir wychodząc zatrzymał na mnie swoje spojrzenie jakby mnie rozpoznawał, aż po plecach przeszedł mi dreszcz i dopiero potem wyszedł z pomieszczenia.
- Czego on tu szukał?
Zapytałam dziewczynę zanim zdążyłam się zastanowić co robię.
- Jak każdy szukał informacji. Ponoć fragment proroctwa wiedź został przekazany królowi wampirów. Nie chciał nic więcej powiedzieć. Po informacje o proroctwie posłałam go do pokoju poświęconego wiedźmom.
- Dobrze zrobiłaś, ale tam też jeszcze niczego się nie dowie. Przyszłam po raport.
- Naturalnie. W dalszym ciągu nasze zbiory są godne pożałowania. Jest mnóstwo pytań które zadają klienci, a na które nie ma tutaj odpowiedzi. Brakuje większych informacji o aktualnym królu, a większości nie satysfakcjonuje sam jego portret tylko potrzebują dodatkowych wiadomości. Kilka zmiennych przychodzi tutaj dość regularnie i wypożycza wszystkie możliwe książki. Chyba próbują przeczytać cały nasz zbiór.
- Idzie wojna. To mądre z ich strony, że chcą poznać swojego wroga. Co do króla to przecież znany też jest jego rodowód. Kiedy i gdzie się narodził. Aktualne miejsce pobytu.
- Wciąż mało. Jest na tyle charyzmatyczną postacią, że chcą jego biografię.
- Mogłam to przewidzieć, że o każdym panującym ludzie będą chcieli coś poczytać niezależnie od tego jak oceniane są jego uczynki.
- Miło by było zgromadzić większą wiedzę.
- Zamierzam. Chwilowo ten dział jest moim priorytetem. Szczęśliwie udało mi się już dostać przepustkę do biblioteki aktualnego władcy. Zamierzam się do niego udać i jak mi się uda to przejąć jego książki. Jak nie to rozpocznę procedurę przepisywania treści. Mam tylko nadzieję, że pozwoli mi je pożyczyć na tyle by ktoś mógł mi pomóc.
- Zamierzasz od razu przysłać tu nowe książki?
- Nie, najpierw będą szły przez głównego skrybę. Każdej książki ma zostać zrobiona przynajmniej jedna kopia zanim wyląduje na półce wersja przeze mnie pisana.
- Sprzedaż książek przynosi całkiem niezłe dochody.
- Zwłaszcza sprzedaż do placówek szkolnych oraz analityków historycznych którzy mają nadzieję na zainteresowanie czytelnika jak połączą informację o danej dziedzinie wzorując się na innych książkach.
- A wiesz już co możesz dać radę znaleźć u króla?
- Słyszałam że historię całego jego rodu. Biografię wszystkich poprzednich władców.
- Miejmy nadzieję, że historia jaką tam znajdziesz będzie zgodna z rzeczywistością.
- Mam taką nadzieję.
- Zdradzi mi Pani kiedyś jak oddziela prawdę od kłamstw?
- Nie do końca znam odpowiedź. Po prostu gdy czytam lub słyszę jakąś historię to wiem czy jest prawdziwa.
- Może umiejętność wykrywania kłamstw jest związana z Pani pochodzeniem.
- Może tak, ale jeszcze nie udało mi się znaleźć informacji jakoby któraś z ras miała takie umiejętności.
- Trzeba szukać dalej.
- Zamierzam.
Zamyślona nawet nie próbowałam się pożegnać tylko poszłam do ostatniego pomieszczenia.
- Co słychać w świecie krasnoludów?
Zapytałam w głowie układając już cały plan dotyczący tego kogo zamierzam odwiedzić i skąd wziąć najnowsze informacje.
- To co zwykle. Ciągle mamy braki jeśli chodzi o fabrykę. Jej właściciela i dziedziców. Są podejrzenia, że jego córka ma przejąć firmę, ale nie wykazuje ku temu zainteresowania. Wszystkim w tej historii coś śmierdzi i jeszcze nie wiedzą o co chodzi. Coraz więcej osób chciało by też wiedzieć o krasnoludzkim wojsku. Młode osoby są namawiane przez swoich rodziców do tego by pójść zdobyć przynajmniej minimalne wykształcenie w tej kwestii, a nikt nie wie na co się pisze. Natomiast jak ktoś już z wojska wróci to zazwyczaj nie chce mówić wystarczająco dużo, aby można było z tego czegokolwiek się dowiedzieć.
Oderwałam się na chwilę od swoich myśli, aby spojrzeć na chłopaka.
- Do kiedy masz podjąć decyzję?
Spuścił wzrok na ziemię będąc przygnębionym całą sytuacją.
- Za jakieś dwa tygodnie zaczyna się nowy pobór. Rodzice twierdzą, że jestem już w takim wieku, że nie mogę tego dłużej odkładać jeśli nie chcę okryć ich hańbą.
- Wiadomo już na ile znikniesz?
- Mówiłem już, że to zależy od postępów. Tylko jeśli się wykażę to uda mi się zdobyć tytuł w pierwszym możliwym terminie.
- Czyli z tego co mówiłeś to jeśli dasz z siebie wszystko to będziesz w pracy ponownie po miesiącu.
- Nie wierzę, że jestem na tyle genialny by w tak krótkim czasie opanować wszelkie niezbędne podstawy.
- Spójrz na to inaczej. W końcu z pierwszej ręki będziemy mieli informacje dotyczące życia w wojsku. Tego jak to wszystko wygląda. Pójdziesz na misję w celu infiltracji. Będziesz mógł potem to wszystko spisać i umieścić na półce, aby następne pokolenia już wiedziały na co się piszą.
Uśmiechnął się nieśmiało podnosząc na mnie spojrzenie.
- Byłoby to miłe. Ale trochę się boję, że zmienię się tak samo jak wszyscy moi kumple i zacznę na tyle wysoko zadzierać nos, że nie będę widzieć kartek na których miałbym spisać swoje przeżycia.
- Na pewno tak się nie stanie.
- A co z moim stanowiskiem? Będę jeszcze je miał kiedy wrócę?
- Jeśli tylko nie będziesz zadzierał nosa na tyle by widzieć książki na półkach.
Zaśmiał się delikatnie z mojej próby rozładowania napięcia.
- Masz już kogoś na oku na moje miejsce?
- Mówiłeś, że twojego młodszego brata interesuje ta biblioteka.
- Tak, ale nie wiem czy posiada on wystarczającą wiedzę aby tutaj pracować.
- W takim razie przyprowadzaj go tutaj od jutra, aż do twojego wyjazdu. Przekaż mu wiedzę wystarczającą by był w stanie pomagać naszym klientom.
- Myślisz, że może mu się to udać?
- Z tak wspaniałym nauczycielem jak ty na pewno mu się uda.
Uśmiechnęłam się ciepło do krasnoluda. Był jednym z moich ulubionych pracowników i trochę szkoda mi było, że będzie musiał nas na trochę opuścić. Niestety równie dobrze jak on zdawałam sobie sprawę, że jego przerwa będzie pewnie bardziej roczna niż miesięczna. Grunt by wrócił zanim jego rodzice podejmą decyzję, że młodszego też trzeba wysłać na przeszkolenie, bo tego mi jeszcze brakuje aby szukać kogoś kompletnie nowego.
Położyłam mu rękę na głowie i poczochrałam włosy. Momentami był dla mnie jak młodszy brat. Uśmiechnął się do mnie ciepło i pokiwał głową na pożegnanie. Wyszłam z budynku jak zwykle zamyślona po tym jak zbierałam wszelkie raporty. Jednak z każdym krokiem w stronę domu czułam coraz większy niepokój. Miałam wrażenie, jakbym czuła na plecach czyjeś spojrzenie. Skręciłam w boczną alejkę i niemal od razu w kolejną. Idąc labiryntem dróg, gdzie w każdą kolejną wchodziłam maksymalnie po stu metrach zmusiłam mojego podglądacza to podejścia bliżej skoro nie chciał mnie zgubić. Był nim ten wampir, którego spotkałam w bibliotece. Szybko podjęłam decyzję o ucieczce. Odwiązałam z pasa linę i zwinęłam ją w zwitek, który łatwo będzie rzucić. Ostatnie kilka zakrętów pokonałam biegiem licząc na element zaskoczenia. Jak tylko dobiegłam do lasu to rzuciłam na pobliską gałąź swoją linę w taki sposób, że zrobił się węzeł. Puściłam się na niej lecąc w powietrzu. Drugą zaczepiłam o wyższą gałąź jeszcze bardziej odrywając się od ziemi. Poprzednią szarpnęłam rozwiązując węzeł, aby założyć go na kolejnym drzewie. Przemieszczałam się w szybkim tempie na linach aż mogłam ukryć się w koronach drzew. Ukucnęłam próbując uspokoić oddech po biegu. Skoncentrowałam się na tym, by ukryć swój zapach. Nie musiałam długo czekać aż zobaczyłam wampira wchodzącego do lasu. Widać było, że mnie szuka. Szczęśliwie musiał nie widzieć co zrobiłam, więc nie wpadł na to by patrzeć, aż tak wysoko. Ciekawe po co mnie szukał. Jednak nie zamierzałam się z nim spotykać tylko po to by się tego dowiedzieć. Jak tylko zniknął mi z pola widzenia to przy użyciu lin poleciałam w stronę domu pilnując się by lecieć tak wysoko jak tylko dam radę.
Sprawdziłam, czy dom wygląda na nie ruszony i po upewnieniu się, że raczej nie było w nim niezapowiedzianych gości weszłam do środka ostrożnie sprawdzając każde pomieszczenie. Dopiero wtedy udałam się do pokoju by odwiesić na ścianę liny do latania, a przy pasie przyczepić te, które nadają się do walki w krótkim dystansie. Dokładnie obejrzałam, czy żadna z używanych dzisiaj przeze mnie lin nie zdążyła się zniszczyć i zadowolona z oględzin posmarowałam je tłuszczem, aby zabezpieczyć na wszelki wypadek.
Dopiero po tym udałam się do kuchni aby zrobić sobie coś ciepłego do picia. Wyjęłam spod blatu zeszyt i spisałam aktualne potrzeby czytelników na podstawie raportów. Zanim skończyłam zdążyłam się już w pełni rozluźnić, chociaż i tak zastanawiałam się kim był ten wampir, który mnie śledził. Zmęczona po całym dniu wróciłam do swojej sypialni. Położyłam na hamaku, zrobionym przeze mnie przy użyciu sznurów, materiał wystarczająco gruby, aby nie czuć niewygody. Przebrałam się w strój nocny. Położyłam się na hamaku i przykryłam kocem.  W pomieszczeniu panowały już niemal egipskie ciemności jednak nie przeszkadzały mi aż tak bardzo jak większości osób, które znam. Chwyciłam za jeden ze sznurów podnosząc hamak na tyle wysoko, bym spała niemal pod samym sufitem. Dopiero wtedy wsłuchując się w szum wiatru za oknem udało mi się rozluźnić na tyle, aby zasnąć.

Poprzedni                                                                              Następny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz