Niech więc każdy kto ma
coś w zamiarze powiedzieć, pamięta, że rasy złożone są z jednostek, one z
indywidualnych osobników, a co za tym idzie nie da się zrozumieć
dosłownie wszystkich. Dobierając swoją mowę powinno się najpierw chociaż
trochę poznać swojego rozmówcę. Wiedzieć co do niego mówić można, a
czego się nie powinno. Tę wiedzę tajemną próbuję zgłębić odkąd tylko
pamiętam. Jednak sam mój upór zazwyczaj nie jest wystarczający do tego,
aby to osiągnąć. Czasami gdy jest się nikim to trudno tak zdanie w słowa
ubrać, aby drugiej strony nie obrazić. Nabijanie się z innych jest
momentami tak banalne, że można by było nazwać to już sztuką. Jednak co
po tym jak nawet największy idiota w którymś momencie raczy się
zorientować, że obiektem jest drwin? Może i nie powinnam tak z innymi
postępować. Zwłaszcza, gdy staram się zrozumieć rasy wszelakie na tyle,
by wiedzieć o nich jak najwięcej. Szczęśliwie dla mnie bardzo wiele jest
osobników, które lubią rozwodzić się nad wielkością tego kim są.
Czytając ich sposób patrzenia na świat przy okazji można się dowiedzieć
dość wiele o ogóle jednostek składających się na dane grupy społeczne.
Zwłaszcza, że zadanie ułatwia fakt, że większość podziałów jest poprzez
krew. Jej czystość można nawet próbować udowadniać jak zna się
wystarczająco dużo informacji o swoich przodkach. Albo zna się takie
miejsca jak to, które udało mi się założyć i jakiś cudem jeszcze nie
upadło. Chociaż liczne dofinansowania od możniejszych tego świata w tym
pomogło. Pieniędzy zaczęłam dostawać jeszcze więcej, gdy zorientowali
się, że rzeczywiście gro środków idzie na utrzymanie tego miejsca i
poszerzanie zbiorów. W zeszłym roku udało mi się również dokonać
generalnego remontu tego miejsca. Zatrudnić obsługę, która wcześniej
musiała przejść egzaminy pokazujące poziom ich zaangażowania
przynajmniej w jednej dziedzinie wiedzy. W taki sposób stworzyłam ten
moloch, który jest prawdziwym labiryntem dla wszystkich, którzy
chcieliby się czegoś dowiedzieć na własną rękę.
Weszłam głównym wejściem
uśmiechając się szeroko do dziewczyny, która siedziała za biurkiem.
Posiada ona dość sporą wiedzę ogólną. Spróbuj jednak zapytać o jakiś
szczegół a spłonie rumieńcem i wzroku na ciebie więcej nie podniesie.
Możesz być jednak pewien, że przy następnym spotkaniu na pytanie twoje
będzie już odpowiedź znała. Trudno na pierwszy rzut oka zorientować się
jakim jest mieszańcem i która rasa u niej jest główną. Informowałam ją
że istnieją testy, które mogą to wykazać, ale nigdy nie była
zainteresowana. Bała się, że ta wiedza mogłaby zmienić to kim jest.
Jednak dzięki temu potrafi być równie miła i pożyteczna dla każdego kto
przekroczy ten próg i w większości przypadków bez zerkania na listę
naszym zbiorów potrafi pokierować do odpowiedniej sali. Stworzyła nawet
wiele mapek w wolnym czasie, aby ułatwić naszym gościom odwiedziny. Koło
niej stoi też urna zapieczętowana czarami wiedźm do której można
wrzucać datki i raz na miesiąc z jej zawartości mogę zapłacić
pracownikom za pensje i nie rzadko zakupić za to nowe tomy. Na parterze i
pierwszym piętrze znajdują się nauki ogólne, które są w każdej szkole
niezależnie od twojego pochodzenia czy wielkości portfela rodziców.
Jednak na drugim piętrze znajdują się oddzielne pokoje poświęcone różnym
rasom. Każda z nich ma wprowadzony oddzielny podział w uzależnieniu od
tego na co dane grupy zwracają największą uwagę. Oczywiście w każdym
pomieszczeniu siedzi pracownik, który jest ekspertem w tematyce danej
przestrzeni. Jego obowiązkiem jest płynnie poruszać się pomiędzy półkami
na podstawie spisu wszystkich ksiąg. W wolnej chwili mogą też pogłębiać
swoją wiedzą poprzez czytanie ich w czasie pracy dzięki czemu mają dużo
większą wiedzę i lepiej mogą pomocy innym udzielać.
Po pokonaniu wszystkich
schodków które dzieliły mnie od ostatniego piętra weszłam do pierwszego
pomieszczenia, które się tu znajdowało.
- Dzień dobry Pani.
Kiwnęłam dziewczynie głową w powitaniu rozglądając się na boki. Byłam zadowolona widząc, że zadbała o porządek.
- Dużo osób odwiedziło cię w ostatnim czasie?
- Dobrze wiesz, że zawsze dużo osób przychodzi do mnie.
- W takim razie możesz zdać standardowy raport.
- Oczywiście. Wśród
wiedź trochę się teraz dzieje. Ponoć w końcu objawiła się ta, która ma
moc widzenia proroctwa. Skutkuje to tym, że mnóstwo młodych adeptów
szkół magicznych przychodzi zgłębiać wiedzę na ten temat.
- Udało ci się cokolwiek na temat proroctwa dowiedzieć?
- Może być przekazane
tylko przy obecności osoby, której ono dotyczy. Pojawia się etapami, a
nie jako całość. Nie wiadomo kiedy będzie kompletne.
- Powiadom mnie jeśli coś więcej uda ci się dowiedzieć.
- Oczywiście.
Rzuciłam ostatnie spojrzenie na półki i przeszłam do kolejnego pomieszczenia.
- Pani Funida? Jest Pani wcześniej niż zwykle.
- Niecierpliwić się zaczynam przed swoją kolejną podróżą.
- To zrozumiałe. W takim
razie przechodzę od razu do konkretów. Zmienni dalej narzekają na zbyt
mało informacji o konkretnych ich rodzajach. Wampiry, które tu
przychodzą szukają informacji o aktualnej sytuacji i strategii, aby
lepiej wiedzieć jak się przygotowywać do zbliżającej się wojny. Dużo
jest też miłośniczek naszego młodego alfy, więc byłyby bardzo zadowolone
z możliwości przeczytania jakiejś biografii o nim.
- Dobrze. Na pewno udało
mi się poznać człowieka, który się z nim widział, więc w wersji
minimalnej przyniosę jego portret. Co do wampirów to postaraj się nie
przekazywać im zbyt wiele informacji, nie chcemy przyśpieszyć wybuchu
wojny. Jednak twoim obowiązkiem jest wskazać im odpowiednie pozycje,
które mogą przeczytać jeśli chcą pogłębić swoją wiedzę. Coś jeszcze?
- Przez ostatni tydzień tylko tyle się działo.
- Dobrze, to idę dalej.
- Do widzenia Pani Funido.
- Do widzenia.
W następnym
pomieszczeniu znajdował się jakiś klient, wiec zaczęłam oglądać książki,
które mamy na półkach próbują sobie przypomnieć które czytałam.
Uśmiechnęłam się delikatnie pod nosem widząc, że w dalszym ciągu więcej
treści znam niż jest mi obce. Wampir wychodząc zatrzymał na mnie swoje
spojrzenie jakby mnie rozpoznawał, aż po plecach przeszedł mi dreszcz i
dopiero potem wyszedł z pomieszczenia.
- Czego on tu szukał?
Zapytałam dziewczynę zanim zdążyłam się zastanowić co robię.
- Jak każdy szukał
informacji. Ponoć fragment proroctwa wiedź został przekazany królowi
wampirów. Nie chciał nic więcej powiedzieć. Po informacje o proroctwie
posłałam go do pokoju poświęconego wiedźmom.
- Dobrze zrobiłaś, ale tam też jeszcze niczego się nie dowie. Przyszłam po raport.
- Naturalnie. W dalszym
ciągu nasze zbiory są godne pożałowania. Jest mnóstwo pytań które zadają
klienci, a na które nie ma tutaj odpowiedzi. Brakuje większych
informacji o aktualnym królu, a większości nie satysfakcjonuje sam jego
portret tylko potrzebują dodatkowych wiadomości. Kilka zmiennych
przychodzi tutaj dość regularnie i wypożycza wszystkie możliwe książki.
Chyba próbują przeczytać cały nasz zbiór.
- Idzie wojna. To mądre z
ich strony, że chcą poznać swojego wroga. Co do króla to przecież znany
też jest jego rodowód. Kiedy i gdzie się narodził. Aktualne miejsce
pobytu.
- Wciąż mało. Jest na tyle charyzmatyczną postacią, że chcą jego biografię.
- Mogłam to przewidzieć,
że o każdym panującym ludzie będą chcieli coś poczytać niezależnie od
tego jak oceniane są jego uczynki.
- Miło by było zgromadzić większą wiedzę.
- Zamierzam. Chwilowo
ten dział jest moim priorytetem. Szczęśliwie udało mi się już dostać
przepustkę do biblioteki aktualnego władcy. Zamierzam się do niego udać i
jak mi się uda to przejąć jego książki. Jak nie to rozpocznę procedurę
przepisywania treści. Mam tylko nadzieję, że pozwoli mi je pożyczyć na
tyle by ktoś mógł mi pomóc.
- Zamierzasz od razu przysłać tu nowe książki?
- Nie, najpierw będą
szły przez głównego skrybę. Każdej książki ma zostać zrobiona
przynajmniej jedna kopia zanim wyląduje na półce wersja przeze mnie
pisana.
- Sprzedaż książek przynosi całkiem niezłe dochody.
- Zwłaszcza sprzedaż do
placówek szkolnych oraz analityków historycznych którzy mają nadzieję na
zainteresowanie czytelnika jak połączą informację o danej dziedzinie
wzorując się na innych książkach.
- A wiesz już co możesz dać radę znaleźć u króla?
- Słyszałam że historię całego jego rodu. Biografię wszystkich poprzednich władców.
- Miejmy nadzieję, że historia jaką tam znajdziesz będzie zgodna z rzeczywistością.
- Mam taką nadzieję.
- Zdradzi mi Pani kiedyś jak oddziela prawdę od kłamstw?
- Nie do końca znam odpowiedź. Po prostu gdy czytam lub słyszę jakąś historię to wiem czy jest prawdziwa.
- Może umiejętność wykrywania kłamstw jest związana z Pani pochodzeniem.
- Może tak, ale jeszcze nie udało mi się znaleźć informacji jakoby któraś z ras miała takie umiejętności.
- Trzeba szukać dalej.
- Zamierzam.
Zamyślona nawet nie próbowałam się pożegnać tylko poszłam do ostatniego pomieszczenia.
- Co słychać w świecie krasnoludów?
Zapytałam w głowie układając już cały plan dotyczący tego kogo zamierzam odwiedzić i skąd wziąć najnowsze informacje.
- To co zwykle. Ciągle
mamy braki jeśli chodzi o fabrykę. Jej właściciela i dziedziców. Są
podejrzenia, że jego córka ma przejąć firmę, ale nie wykazuje ku temu
zainteresowania. Wszystkim w tej historii coś śmierdzi i jeszcze nie
wiedzą o co chodzi. Coraz więcej osób chciało by też wiedzieć o
krasnoludzkim wojsku. Młode osoby są namawiane przez swoich rodziców do
tego by pójść zdobyć przynajmniej minimalne wykształcenie w tej kwestii,
a nikt nie wie na co się pisze. Natomiast jak ktoś już z wojska wróci
to zazwyczaj nie chce mówić wystarczająco dużo, aby można było z tego
czegokolwiek się dowiedzieć.
Oderwałam się na chwilę od swoich myśli, aby spojrzeć na chłopaka.
- Do kiedy masz podjąć decyzję?
Spuścił wzrok na ziemię będąc przygnębionym całą sytuacją.
- Za jakieś dwa tygodnie
zaczyna się nowy pobór. Rodzice twierdzą, że jestem już w takim wieku,
że nie mogę tego dłużej odkładać jeśli nie chcę okryć ich hańbą.
- Wiadomo już na ile znikniesz?
- Mówiłem już, że to zależy od postępów. Tylko jeśli się wykażę to uda mi się zdobyć tytuł w pierwszym możliwym terminie.
- Czyli z tego co mówiłeś to jeśli dasz z siebie wszystko to będziesz w pracy ponownie po miesiącu.
- Nie wierzę, że jestem na tyle genialny by w tak krótkim czasie opanować wszelkie niezbędne podstawy.
- Spójrz na to inaczej. W
końcu z pierwszej ręki będziemy mieli informacje dotyczące życia w
wojsku. Tego jak to wszystko wygląda. Pójdziesz na misję w celu
infiltracji. Będziesz mógł potem to wszystko spisać i umieścić na półce,
aby następne pokolenia już wiedziały na co się piszą.
Uśmiechnął się nieśmiało podnosząc na mnie spojrzenie.
- Byłoby to miłe. Ale
trochę się boję, że zmienię się tak samo jak wszyscy moi kumple i zacznę
na tyle wysoko zadzierać nos, że nie będę widzieć kartek na których
miałbym spisać swoje przeżycia.
- Na pewno tak się nie stanie.
- A co z moim stanowiskiem? Będę jeszcze je miał kiedy wrócę?
- Jeśli tylko nie będziesz zadzierał nosa na tyle by widzieć książki na półkach.
Zaśmiał się delikatnie z mojej próby rozładowania napięcia.
- Masz już kogoś na oku na moje miejsce?
- Mówiłeś, że twojego młodszego brata interesuje ta biblioteka.
- Tak, ale nie wiem czy posiada on wystarczającą wiedzę aby tutaj pracować.
- W takim razie
przyprowadzaj go tutaj od jutra, aż do twojego wyjazdu. Przekaż mu
wiedzę wystarczającą by był w stanie pomagać naszym klientom.
- Myślisz, że może mu się to udać?
- Z tak wspaniałym nauczycielem jak ty na pewno mu się uda.
Uśmiechnęłam się ciepło
do krasnoluda. Był jednym z moich ulubionych pracowników i trochę szkoda
mi było, że będzie musiał nas na trochę opuścić. Niestety równie dobrze
jak on zdawałam sobie sprawę, że jego przerwa będzie pewnie bardziej
roczna niż miesięczna. Grunt by wrócił zanim jego rodzice podejmą
decyzję, że młodszego też trzeba wysłać na przeszkolenie, bo tego mi
jeszcze brakuje aby szukać kogoś kompletnie nowego.
Położyłam mu rękę na
głowie i poczochrałam włosy. Momentami był dla mnie jak młodszy brat.
Uśmiechnął się do mnie ciepło i pokiwał głową na pożegnanie. Wyszłam z
budynku jak zwykle zamyślona po tym jak zbierałam wszelkie raporty.
Jednak z każdym krokiem w stronę domu czułam coraz większy niepokój.
Miałam wrażenie, jakbym czuła na plecach czyjeś spojrzenie. Skręciłam w
boczną alejkę i niemal od razu w kolejną. Idąc labiryntem dróg, gdzie w
każdą kolejną wchodziłam maksymalnie po stu metrach zmusiłam mojego
podglądacza to podejścia bliżej skoro nie chciał mnie zgubić. Był nim
ten wampir, którego spotkałam w bibliotece. Szybko podjęłam decyzję o
ucieczce. Odwiązałam z pasa linę i zwinęłam ją w zwitek, który łatwo
będzie rzucić. Ostatnie kilka zakrętów pokonałam biegiem licząc na
element zaskoczenia. Jak tylko dobiegłam do lasu to rzuciłam na pobliską
gałąź swoją linę w taki sposób, że zrobił się węzeł. Puściłam się na
niej lecąc w powietrzu. Drugą zaczepiłam o wyższą gałąź jeszcze bardziej
odrywając się od ziemi. Poprzednią szarpnęłam rozwiązując węzeł, aby
założyć go na kolejnym drzewie. Przemieszczałam się w szybkim tempie na
linach aż mogłam ukryć się w koronach drzew. Ukucnęłam próbując uspokoić
oddech po biegu. Skoncentrowałam się na tym, by ukryć swój zapach. Nie
musiałam długo czekać aż zobaczyłam wampira wchodzącego do lasu. Widać
było, że mnie szuka. Szczęśliwie musiał nie widzieć co zrobiłam, więc
nie wpadł na to by patrzeć, aż tak wysoko. Ciekawe po co mnie szukał.
Jednak nie zamierzałam się z nim spotykać tylko po to by się tego
dowiedzieć. Jak tylko zniknął mi z pola widzenia to przy użyciu lin
poleciałam w stronę domu pilnując się by lecieć tak wysoko jak tylko dam
radę.
Sprawdziłam, czy dom
wygląda na nie ruszony i po upewnieniu się, że raczej nie było w nim
niezapowiedzianych gości weszłam do środka ostrożnie sprawdzając każde
pomieszczenie. Dopiero wtedy udałam się do pokoju by odwiesić na ścianę
liny do latania, a przy pasie przyczepić te, które nadają się do walki w
krótkim dystansie. Dokładnie obejrzałam, czy żadna z używanych dzisiaj
przeze mnie lin nie zdążyła się zniszczyć i zadowolona z oględzin
posmarowałam je tłuszczem, aby zabezpieczyć na wszelki wypadek.
Dopiero po tym udałam
się do kuchni aby zrobić sobie coś ciepłego do picia. Wyjęłam spod blatu
zeszyt i spisałam aktualne potrzeby czytelników na podstawie raportów.
Zanim skończyłam zdążyłam się już w pełni rozluźnić, chociaż i tak
zastanawiałam się kim był ten wampir, który mnie śledził. Zmęczona po
całym dniu wróciłam do swojej sypialni. Położyłam na hamaku, zrobionym
przeze mnie przy użyciu sznurów, materiał wystarczająco gruby, aby nie
czuć niewygody. Przebrałam się w strój nocny. Położyłam się na hamaku i
przykryłam kocem. W pomieszczeniu panowały już niemal egipskie
ciemności jednak nie przeszkadzały mi aż tak bardzo jak większości osób,
które znam. Chwyciłam za jeden ze sznurów podnosząc hamak na tyle
wysoko, bym spała niemal pod samym sufitem. Dopiero wtedy wsłuchując się
w szum wiatru za oknem udało mi się rozluźnić na tyle, aby zasnąć.
Poprzedni Następny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz