Zatrzymałam się zaraz po
przekroczeniu progu i od razu zdjęłam kurtkę, po którą przybiegł jeden z
wampirów. Z wdzięcznością oddałam mu ją i pokiwałam głową w
podziękowaniu, a następnie odwróciłam się w stronę Wojtka.
- Mam do ciebie kilka spraw.
- Słucham.
- Trzeba przekazać Igorowi aby wprowadził do systemu trzecia rasę, oraz pozwolił ją edytować aby zmienić tym osobom które skłamały. Nicolasie, ile was jest?
- Siedemset osiemdziesiąt cztery osoby.
- Poinformuj że o tyle więcej będzie dzisiaj osób na obiedzie i kolacji. Poproś aby przydzielili odpowiednio więcej chętnych do kuchni. Dla kompletu osób mają zostać rozdane ubrania. Pod koniec dnia również koce, kołdry i materace. Do momentu rozbudowania bazy będą zajmować każdą wolną przestrzeń. Poinformuj o konieczności wydrukowania nowych ulotek oraz bransoletek. Zorganizuj przemówienie w czasie którego poinformuje innych o zmianach. Zaraz po tym będę potrzebowała aby zebrać osoby odpowiedzialne za remont. Najlepiej u Igora bo to właśnie tam są dostępne mapy. Trzeba poinformować Igora aby przygotował komputer dla Nicolasa z czasem zdecydujemy czy ktoś jeszcze dołącza do rady. Postaraj się ułożyć to w sensownej kolejności, aby jak najkrócej musieli czekać. Zaproś wilkołaki do pokoju przejściowego, aby nie musiały marznąć. Dobrze, by było aby wszyscy się zmieścili, więc ogranicz ilość ludzi i wampirów, którzy są potrzebni, aby tam być. Przypilnuj, aby zostały przygotowane stanowiska do wprowadzenia nowych do systemu. Chwilowo to chyba wszystko, o postępach czy kolejności informuj Sławka, aby przekazywał mi na bieżąco co się dzieje. Tą samą drogą możesz o wszystko pytać czy znaleźć mnie. Jeśli jeszcze cokolwiek sobie przypomnę to również Sławek posłuży za pośrednika. A i jeszcze jedno. Będę potrzebować na chwilę spotkać się z Tomkiem. Kwestia dosłownie pięciu minut. Możesz już lecieć, oprowadzę w tym czasie naszego gościa. - Wojtek skinął mi głową z szacunkiem i zniknął.
- Trzeba przekazać Igorowi aby wprowadził do systemu trzecia rasę, oraz pozwolił ją edytować aby zmienić tym osobom które skłamały. Nicolasie, ile was jest?
- Siedemset osiemdziesiąt cztery osoby.
- Poinformuj że o tyle więcej będzie dzisiaj osób na obiedzie i kolacji. Poproś aby przydzielili odpowiednio więcej chętnych do kuchni. Dla kompletu osób mają zostać rozdane ubrania. Pod koniec dnia również koce, kołdry i materace. Do momentu rozbudowania bazy będą zajmować każdą wolną przestrzeń. Poinformuj o konieczności wydrukowania nowych ulotek oraz bransoletek. Zorganizuj przemówienie w czasie którego poinformuje innych o zmianach. Zaraz po tym będę potrzebowała aby zebrać osoby odpowiedzialne za remont. Najlepiej u Igora bo to właśnie tam są dostępne mapy. Trzeba poinformować Igora aby przygotował komputer dla Nicolasa z czasem zdecydujemy czy ktoś jeszcze dołącza do rady. Postaraj się ułożyć to w sensownej kolejności, aby jak najkrócej musieli czekać. Zaproś wilkołaki do pokoju przejściowego, aby nie musiały marznąć. Dobrze, by było aby wszyscy się zmieścili, więc ogranicz ilość ludzi i wampirów, którzy są potrzebni, aby tam być. Przypilnuj, aby zostały przygotowane stanowiska do wprowadzenia nowych do systemu. Chwilowo to chyba wszystko, o postępach czy kolejności informuj Sławka, aby przekazywał mi na bieżąco co się dzieje. Tą samą drogą możesz o wszystko pytać czy znaleźć mnie. Jeśli jeszcze cokolwiek sobie przypomnę to również Sławek posłuży za pośrednika. A i jeszcze jedno. Będę potrzebować na chwilę spotkać się z Tomkiem. Kwestia dosłownie pięciu minut. Możesz już lecieć, oprowadzę w tym czasie naszego gościa. - Wojtek skinął mi głową z szacunkiem i zniknął.
- No dobrze, chyba
jednak dałaś radę udowodnić mi, że to ty tutaj rządzisz. - Prychnęłam
pod nosem na absurd tego wszystkiego. - Bardzo ciepło tu macie.
- Dzięki żywiołakom.
- Dzięki komu? - Spojrzałam na Tomka marszcząc brwi i dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że nic nie wie.
- Nie wiem ile już
żyjesz na tym świecie, oraz ile wiesz o historii naszych gatunków.
Jednak jeśli chodzi o ludzi to niektórzy z nich byli nazywani magami ze
względu na dodatkowo umiejętności jakie posiadali. W ramach kryzysu
niektóre z nich się ujawniły w tym mój. Później jedna z kobiet odkryła,
że potrafi dostrzec kto ma dar. Każdy kto chciał mógł się u niej zbadać.
Grupa, która ma władzę nad żywiołami dostała oddzielną nazwę. Ci,
którzy potrafią władać ogniem dbają o ogrzewanie. Odpowiedzialni za
powietrze, rozprowadzają je, aby mimo gorąca było czym oddychać.
- Urządziliście się dużo lepiej niż mógłbym przypuszczać.
- Masz teraz dwie
możliwości do wyboru, albo spacerem pójdziemy do pokoju Igora, abyś na
mapie mógł zobaczyć gdzie są jakie pomieszczenia i co nieco się
dowiedział, albo będziemy biegać po wszystkich ważnych punktach, abyś
mógł zorientować się gdzie one są.
- Wystarczy pokazanie na mapie, rozejrzę się później już na własną rękę.
- Jasne. Jak wygląda u was kwestia pełni?
- Mamy wtedy więcej
siły, wręcz rozsadza nas energia, szukamy okazji do tego aby móc
uprawiać z kimś seks, najlepiej z naszymi partnerkami. Mogę teraz ja
mieć pytanie?
- Jasne.
- Co planujecie przyszłościowo, skoro już przyznałaś, że nie zamierzacie siedzieć tutaj wiecznie.
- Igor został już o wszystkim powiadomiony.
- Dziękuję.
- Ogólny schemat
działania polega na tym, że dbamy o wszelkie szczegóły związane z życiem
tutaj na co dzień. Zmierzamy do tego, aby zaatakować Kana i w czasie
wielkiej bitwy zabić wszystkich jego sojuszników. Jeśli chodzi o to co
będzie później to rada już zaczęła się nad tym zastanawiać i na
następnym spotkaniu będziemy ustalać co jest najważniejsze aby móc
postawić cały system od zera. Na wszelki wypadek, gdyby nasza kryjówka
została wykryta mamy stworzony plan obrony. Udało nam się znaleźć
lokalizacje, które nadawały by się na ewakuację, jednak wiadomo, że jest
to ostateczność, bo dużo czasu by minęło, aby przystosować nowe miejsce
by było aż tak komfortowe jak nasze obecne. Kryjówkę rozbudowywaliśmy
ze względu na to, że stopniowo odbijamy wszystkie punkty założone przez
popleczników Kana. Osoby, które są razem z nim zabijamy, a tych co są
ofiarami teleportujemy do naszej bazy. Niestety musieliśmy odwlec trochę
nasze działania ze względu na brak miejsca, aby przyjąć nowe osoby.
- Będę mógł przyjść na spotkanie waszej rady?
- Jak najbardziej. Jak
mogłeś usłyszeć jest już dla ciebie przygotowywany sprzęt, abyś miał na
bieżąco dostęp do wiadomości. Jeśli doszedłbyś do wniosku, że chcesz,
aby ktoś jeszcze z wilkołaków brał udział w spotkaniach to wystarczy, że
mnie o tym poinformujesz. Tylko oczywiście w granicach rozsądku.
- Posiadasz jakieś
raporty odnośnie waszej sytuacji, abym mógł je na spokojnie przeczytać
przed spotkaniem, aby mieć świadomość o czym mówicie?
- Myślałam, że nie będzie cię interesowało nic poza dobrem twoich ludzi.
- Chwilowo wasze
problemy są moimi, jeśli zabraknie wam żywności odbije się to również na
nas. - Pokiwałam mu tylko głową, a Sławek otworzył drzwi od pokoju
Igora.
- Wiktoria? Dostałem już
całą listę poleceń. Udało mi się od ręki zmienić kwestie wprowadzenia
nowej rasy. Aby uniknąć błędu wolę nie dodawać możliwości edycji, po
prostu dostarczcie do mnie listę nazwisk a osobiście zmienię to w
systemie. Komputer będzie dostępny na jutro. Słyszałem, że całkiem sporo
osób ma zostać wprowadzone do systemu, więc wolę na bieżąco wszystkiego
pilnować, aby nic się nie zagubiło. Odpowiednie ekipy już działają.
Puściłem już do druku wszystko co należy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie
z planem to za pół godziny możemy zacząć procedurę wprowadzania nowych
obywateli naszego schronu. - Spojrzałam na niego zadowolona. Co my byśmy
bez niego zrobili?
- Więcej, niż dali by radę zrobić bez ciebie.
- Dziękuję ci, że udało
się to tak szybko i sprawnie ogarnąć. Tak właściwie, to przyszłam
pokazać Nicolasowi mapę naszej kryjówki.
- Rozumiem, że jest on kimś ważnym.
- Alfą stada, które
przybyło. - Odpowiedział na pograniczu rozbawienia i oburzenia. Igor
tylko wzruszył obojętnie ramionami i zaczął zamykać odpowiednie okienka,
aby w końcu otworzyć mapę. Po krótce zaczęłam wilkołakowi tłumaczyć
każdy pojedynczy pokój, aby choć trochę zaczął się ogarniać.
- Przed spotkaniem z
ekipą od remontu będę potrzebował zobaczyć jakieś miejsce gdzie
aktualnie prowadzone są pracę, aby wiedzieć na czym stoimy.
- Jasne, nie ma najmniejszego problemu. Igor masz teraz chwilkę, aby edytować te kilka osób?
- Nie ma problemu.
- Nicolasie, zawołałbyś te wilkołaki co żyją w tej kryjówce, ale udają ludzi?
- Obiecałem. - Zamknął
na chwilę oczy i skoncentrował się. Po chwili odchylił głowę do góry i
usłyszeliśmy wycie, jednak na tyle ciche jakby szeptał.
- Igor, masz może gdzieś
zapisane wszystkie raporty jakie do was przesyłałam, oraz te rozpoczęte
procedury, które prosiłam o przechowanie, aby na pewno nie zaginęły?
- Jak najbardziej.
- Mógłbyś je wydrukować.
- Jasne. - Już po chwili
zaczął coś klikać w systemie i usłyszeliśmy drukarkę, która zaczęła
wypluwać kartki w ekspresowym tempie. Już po chwili pliczek, który
rozmiarami na spokojnie mógłby udawać książkę wręczyłam zdziwionemu
Nicolasowi.
- Widzę, że na poważnie podchodzisz do kwestii organizacji w tym miejscu.
- Jak najbardziej.
- Dokumenty są
poukładane datami, te najświeższe powinny być na samej górze, więc do
ciebie należy wybór czy chcesz czytać dosłownie o wszystkim co się tutaj
działo od początku istnienia naszej społeczności, czy też wolisz
jedynie najnowsze informacje.
- Dziękuję, zamierzam
przeczytać wszystko. Mam nadzieję, że zdążę do zebrania. - Powiedział
poważnie na odpowiedź Igora. Po chwili usłyszeliśmy ciche pukanie do
drzwi.
- Proszę. - Przez próg
weszło kilkadziesiąt osób nie do końca wiedząc o co chodzi. Większość
przywitała się ze mną z szacunkiem i pokiwała głową w kierunku alfy.
- Jak możecie się
domyślać, właśnie rozpoczęła się rewolucja, jedna z wielu. Niebawem
wilkołaki zaczną wchodzić do naszej bazy. Jednak ze względu na to, że
oszukaliście przy rejestracji kim jesteście to prosiłabym abyście
podeszli po kolei do Igora i podali swoje dane, aby można było zmienić
waszą rasę. - Mój ton głosu chyba być ciut zbyt surowy, bo uciekali
spojrzeniem, jakby wstydzili się swojego postępku. - Każdy kto podejdzie
do ekranu jest już wolny. Prosiłabym tylko aby ten z was, który zawył
informując stado o naszej kryjówce został tutaj na chwilę. - Od razu
było widać, kto to zrobił biorąc pod uwagę jak bardzo się zestresował.
Stanął na końcu kolejki z pochyloną głową. Nie do końca wiedział czego
się spodziewać.
- Udało się już
powiększyć ekipę w kuchni. Przygotowania do wprowadzenia ludzi niebawem
będą zakończone. Za kwadrans odbędzie się zebranie w kuchni. Za godzinę
rozmowa o remoncie w naszym pokoju. - Pokiwałam tylko głową
Sławkowi, aby wiedział, że usłyszałam informację, które miał mi do
przekazania. Szczęśliwie wszyscy zdążyli już podać swoje dane i wyjść z
pomieszczenia.
- Jak się nazywasz? -
Spojrzałam na wilkołaka mając nadzieję, że chociaż trochę się rozluźni,
ale jedynie z wielkim zainteresowaniem oglądał swoje buty.
- Kamil.
- Dobrze. W takim razie powiedz mi Kamilu, dlaczego to zrobiłeś?
- Słyszałem wycie innych
wilków błagających o pomoc. Jak krzyczeli, gdy całe stada były
wybijane. Nie mogłem pozwolić na to, by cały mój gatunek zniknął z
powierzchni ziemi.
- Postąpiłeś honorowo i
odważnie. - Na chwilę podniósł głowę i spojrzał na mnie z nadzieją. -
Ale równocześnie jak skończony idiota. - Przybrałam surowy ton głosu na
co jęknął i spowrotem spojrzał w ziemię.
- Wysłałeś swoją
wiadomość w ciemno nie mając pojęcia kto spośród wilkołaków ją usłyszy.
Czy zdajesz sobie sprawę z konsekwencji co się stanie jeśli się okaże,
że któryś z twojego gatunku sprzymierzył się z Kanem w zamian za życie
swojego stada? - Jeśli to możliwe to zbladł cały. - Cała nasza kryjówka
na chwilę obecną jest jeszcze bardziej zagrożona niż była.
- Przepraszam. - Szepnął
cicho i padł na kolana. - Ja tylko nie mogłem już słuchać jak inni giną
w czasie kiedy jestem bezpieczny, mam dach nad głową, jedzenie,
schronienie, szansę na przyszłość. Przez myśl mi nie przeszło, że może
to być zagrożeniem.
- A przeszło ci przez myśl, że mogłeś nas wcześniej poinformować? Jak nie swoim zamiarze to chociaż o tym co zrobiłeś?
- Bałem się, że nie zaakceptujecie mnie, jako wilkołaka.
- Świetnie. Czyli
założyłeś, że możemy nie zaakceptować jednego wilkołaka, który jest już z
nami od dawna, ale z otwartymi ramionami przyjmiemy całe stado? Do
czego chciałeś doprowadzić? Do bitwy między nami, a twoimi ludźmi.
- Przepraszam.
- Nic się nie stało
tylko dzięki temu, że Nicolas okazał się mądrą osobą. Nie zaatakował
nas. Nie był agresywny. Nie sprowokował żadnym swoim czynem czy słowem.
Ale wiesz co mogłoby się stać gdyby był ktoś bardziej porywczy niż on? W
najlepszym razie zostałoby wybite całe stado co do ostatniej osoby. I
to tylko dlatego, że nie ostrzegłeś nas, że przybywają. - Kamil zaczynał
wyglądać coraz bardziej żałośnie. Miałam świadomość, że zachowuję się
wobec niego bezdusznie, ale nie mogłam pozwolić na to, aby panowała aż
taka samowolka.
- Naprawdę przepraszam.
- Po prostu następnym
razem myśl. Informuj nas o tego typu ważnych rzeczach. Nie działaj na
własną rękę. Możesz już odejść. - Powiedziałam już bardziej zmęczona niż
zła. Przestraszony spojrzał na chwilę na moją twarz i jeszcze szybciej
ponownie opuścił głowę. Wstał i zginając się niemal w pół wyszedł tak
szybko jak dał radę.
- Łagodnie go
potraktowałaś. - Spojrzałam ze zdziwieniem na Nicolasa. Tak bym tego nie
nazwała. - W stadzie panują dość surowe zasady. Za tego typu samowolkę
czekałoby go przynajmniej kilkadziesiąt batów i zakaz przemiany dopóki
rany nie zrosną się samodzielnie.
- Nie lubię przemocy.
- Normalnie uznałbym to
za głupotę, jednak widzę jakie mimo wszystko wywołujesz posłuszeństwo.
Wiesz, że należał od do mojego stada? - Pokręciłam jedynie głową. Niby
skąd miałabym to wiedzieć? - Odkąd przeszedł swoją pierwszą przemianę
byłem jego alfą. Pomimo tego nawet przez myśl mu nie przeszło, że skoro
tutaj jestem to że mógłbym przejąć władzę. Po prostu zachował się jakby
sam fakt, że stoi przed swoim alfą był niczym w porównaniu z tym, iż ma
do czynienia z tobą. Z góry uznał twoją wyższość nade mną. Przyznał
tobie dowództwo.
- Zdążył do tego przywyknąć przez ostatnie miesiące.
- Jednak to nie powinno się zdarzyć.
- Jesteś o to zły?
- Zły? Nie. Bardziej
zdziwiony. To jest naprawdę dość spory fenomen. Zawsze w pierwszej
kolejności odpowiada się przed alfą. Jednak on nawet na mnie nie
spojrzał. Dla niego w tamtej chwili kompletnie się nie liczyłem.
- Tak jak już zdążyłam wspomnieć to jest kwestia przyzwyczajenia.
- To tak nie działa.
Uznał, że jesteś rangę nade mną. Z góry założył iż skoro tu jesteśmy to
jest równoznaczne z tym, że na twoich zasadach.
- Poniekąd kręci się wszystko wokół moich zasad.
- To może bardziej wprost. Traktuje cie, jakbyś była moją alfą.
- Jego zachowanie coś zmienia?
- Poniekąd. Oznacza tyle, że jesteś bardziej dominująca ode mnie.
- A nie sądzisz, że mógł płaszczyć się przede mną, bo na niego krzyczałam?
- Gdyby to była czysto kwestia tego to poprosił by mnie o pozwolenie na wyjście podkreślając, że dla niego dalej jestem alfą.
- Poruszymy jeszcze ten temat jeśli aż tak jest dla ciebie ważny, ale chwilowo musimy iść na zebranie.
- Dobrze.
- Mam tylko małe pytanie.
- Jakie?
- Czy zgodziłbyś się na odegranie małego show?
- W jakim sensie?
- Wampiry w większości
wiedzą o waszym istnieniu, choć zgaduję, że i tak nie wszyscy was
widzieli. Jeśli jednak chodzi o ludzi to będzie to dla nich kompletna
nowość.
- Chcesz abym się przemienił.
- Jeśli nie jest to z żadnej strony problemem.
- Nie ma z tym najmniejszego problemu.
- Wiążę się z tym moja druga prośba.
- Wiedziałem, że nie będzie tak prosto.
- Ludzie nie mogą się was bać, a musisz przyznać, że wyglądacie dość przerażająco w swojej postaci.
- Jeśli chcesz abym
zaczął reagować jak pies, usiadł, położył się i pobiegł za patykiem to
chyba cię pogięło. - Zszokowana zaczęłam się śmiać na tą wizję.
- Nie, bardziej chodziło
mi o to abym mogła dotknąć twojego futra, by im pokazać "widzicie? nie
gryzie". - Tym razem Nicolas zaczął się serdecznie śmiać.
- A jak udowadniałaś, że wampiry nie gryzą?
- Wszyscy wiedzieli, że
to ich gatunek stoi za masakrą jaka nas spotkała. Pierwsza współpraca
była, bo przyjaciele mnie przekonali, aby zaufać wampirom skoro i tak
razem się ukrywamy. Każdy kolejny to już była statystyka.
- Prawie. - Powiedział
cicho Sławek, po raz pierwszy dołączając się do rozmowy. Nicolas
spojrzał na niego pytająco i z zaciekawieniem, a następnie Sławek
przytulił się do moich pleców opierając brodę na czubku mojej głowy.
- W jakim sensie?
- Musiała jeszcze udowodnić, że nie jestem dla nich zagrożeniem.
- A, dlaczego miałbyś skoro jest twoją partnerką?
- Pewnie dowiesz się z raportów.
- Nie rozumiem.
- Sławek był długo
przetrzymywany w tym miejscu. Przykuty łańcuchami był parę wieków. Nie
miał kontaktu z innymi osobami, oraz nie był karmiony. W momencie gdy go
odnaleźliśmy to był zdziczały na tyle, że nie potrafił mówić.
- To teraz trochę
tłumaczy czemu jeszcze ze sobą nie spaliście. - Spojrzałam oburzona na
wilkołaka. Dlaczego akurat ten aspekt, aż tak bardzo się dla nich liczy?
- Musimy już iść. Spotkanie miało się zacząć dziesięć minut temu.
- Jasne.
- Sławek, pobiegniesz w
takim tempie, aby nie zgubić po drodze Nicolasa? - Pokiwał mi tylko
głową i podniósł mnie na tyle by móc biec ze mną na rękach. Prędkość
była zbyt wielka, abym mogła się zorientować czy wilkołak jest z nami.
Jednak dostrzegłam go jak tylko zatrzymaliśmy się przed drzwiami
stołówki. Poprawiłam ubrania i fryzurę i wzięłam głęboki oddech próbując
się rozluźnić. Jak tylko kiwnęłam głową to Sławek otworzył szeroko
drzwi. Gwar rozmów, który słyszałam już na zewnątrz był bardzo głośny.
Jednak na nasz widok stopniowo zaczynało się robić coraz ciszej. Na
podwyższeniu czekał już Wojtek z mikrofonem. Z uśmiechem przejęłam go od
niego i spojrzałam na tłum.
- Niektórzy z was pewnie
już wiedzą co się dzieje. Jednak w ramach paru słów wyjaśnienia muszę
zacząć opowieść od początku. Jak zapewne wiecie od zarania dziejów na
naszym świecie żyły wampiry, ludzie, a niektórzy z nich mieli dary,
współcześnie nazywamy ich magami. Trzecim gatunkiem są wilkołaki. - Na
chwilę spowrotem zaczął się gwar, ale wszyscy umilkli jak tylko
przestałam mówić. - Ze względu na wojnę, one również zostały
poszkodowane. Przepędzone z miejsc w których żyły, skazane na tułaczkę i
spadnie na dworze, a mamy zimę stulecia. Potrzebują schronienia i
zaoferowałam im je w zamian za współpracę. - Zobaczyłam, że ktoś
podniósł rękę, więc wyciągnęłam mikrofon w jego kierunku a Sławek
używając telekinezy przeniósł go do tej osoby.
- Skąd mamy mieć pewność, że nie zrobią nam krzywdy? - Mikrofon spowrotem wrócił do mnie.
- Mamy gigantyczną
przewagę liczebną. Bez nas nie dadzą rady zaopatrzyć tego miejsca,
ogrzać, czy ukryć. Jeśli chcą mieć schronienie to nie mogą nas
skrzywdzić. - Ponownie na sali zaczął się gwar. Czy już wspominałam, że
nie lubię publicznych wystąpień? Jak tylko uspokoili się to wskazałam
ręką na Nicolasa. - To jest ich alfa. Jak widzicie zaufał nam na tyle,
aby wejść tutaj bez eskorty. Uwierzył, że nie zrobimy mu krzywdy
ponieważ dba o dobro swojego stada i chce, aby miało jak najlepsze
warunki. - Następna osoba podniosła rękę.
- Skąd mamy wiedzieć, że
nie przemienią się nagle, chociażby w czasie pełni. W zwierzęcej formie
mogą już nie być, aż tak przyjaźni.
- Wiedziałam, że pojawią
się tego typu pytania dlatego wcześniej zapytałam Nicolasa, czy zgodzi
się przemienić na waszych oczach. - Pokiwał do mnie głową z uśmiechem.
Szybkim ruchem zdjął z siebie płaszcz i zanim można było zobaczyć, że
jest nagi to już był w wilczej postaci. Podszedł do mnie w taki sposób
aby łbem podnieść moją rękę i usiadł koło mnie dumnie patrząc w około.
Odruchowo zaczęłam go głaskać po głowie. Jego futro było tak delikatne
jak to u szynszyli. Z każdą chwilą czułam jak bardzo się przy tym
rozluźniam.
- Jeszcze trochę takich myśli, a zacznę być zazdrosny. To dzięki mnie powinnaś się rozluźniać. -
Spojrzałam rozbawiona na Sławka i złapałam go za rękę. Tak jakby ktoś
mógł mi go zastąpić. Boże, o czym ja myślę? Zobaczyłam jak uśmiecha się
szeroko. Jeszcze tego brakowało abym podbudowywała ego temu idiocie.
Usłyszałam jak zaczął kaszleć, aby tylko się nie śmiać z moich myśli. -
Ruszyło już wprowadzanie do systemu.
- Całe stado Nicolasa
znajduje się w pomieszczeniu przejściowym i jak tylko zostaną
zarejestrowani to będą tutaj wśród nas. Doskonale zdajecie sobie sprawę z
deficytu miejsca. Jednak zaproponowali nam pomoc w remoncie przy użyciu
swoich możliwości. Zostanie to dzisiaj przez nas dokładnie
przedyskutowane i na tej podstawie jak tylko zbudują nowe pomieszczenia
to będą mogli w nich zamieszkać na stałe. W następnej kolejności będą
kolejne punkty. Wszelkie szczegóły naszej współpracy nie zostały jeszcze
dokładnie ustalone gdyż chciałam was o tym poinformować tak szybko jak
tylko mogłam. Nicolasie, możesz się już przemienić. - Równie szybko
przemienił się i okrył płaszczem, aby ponownie przy mnie stanąć, dumny,
zadowolony i rozbawiony, ale nie do końca wiedziałam z czego. - W ramach
kolejnych informacji, które mogą was interesować. Wszystkie plany
dotyczące walki zostały już ustalone.
- Wilkołaki zobowiązują
się do tego by w tej walce was wesprzeć. Wszelkie szczegóły, jak
najbardziej można wykorzystać nasz potencjał, zostaną przedyskutowane na
najbliższych zebraniach. - Spojrzałam ze zdziwieniem na Nicolasa, ale
jedynie z wdzięcznością pokiwałam mu głową.
- W ramach tego, że nie
potrzebujemy już aż tyle czasu na organizację życia tutaj, ani
obmyślanie planów walki to możemy go poświęcić na to by zastanowić się
co robimy dalej. Na najbliższym zebraniu postaramy się tak bardzo jak
tylko się da omówić każdy aspekt. Te elementy nowego sytemu, które
wstępnie omówimy zostaną wstawione w ramach ogłoszenia, aby każda osoba,
która danym tematem jest zainteresowana mogła przyjść na spotkanie.
Kolejne wątki będą poruszane stopniowo. Efektem naszych działań i
wymiany z wami pomysłów ma być stworzenie świata, w którym zamieszkamy
jak tylko wygramy tę wojnę. - Chyba udało mi się wystarczająco odwrócić
uwagę, bo jak tylko skończyłam swoją wypowiedź to w ogólnym hałasie nikt
już nie miał więcej pytań. Skierowałam się w kierunku krawędzi podestu.
Nicolas i Sławek równocześnie z niego zeszkoczyli i wyciągnęli w moim
kierunku rękę, aby pomóc mi zejść. Sławek spojrzał na niego wściekły
warcząc na tyle cicho, aby tylko wilkołak to usłyszał. Nicolas jednak
kompletnie się tym nie przejął tylko wyszczerzył się jeszcze szerzej.
Pokręciłam tylko głową patrząc na tych dwóch idiotów i od obu przyjęłam
pomoc przy schodzeniu. Jak tylko moje stopy dotknęły ziemi to Sławek
przyciągnął mnie tak blisko siebie i tak daleko od wilkołaka jak tylko
dał radę.
- Jesteście niemożliwi. -
Prychnęłam oburzona na ich zachowanie. Nicolas zaczął się serdecznie
śmiać na co Sławek jeszcze mocniej mnie do siebie przytulił i rozluźnił
się dopiero gdy zrozumiał, że ograniczył mi możliwość oddychania.
- W pokoju Igora czeka
już ekipa remontowa. - Pokiwałam tylko głową na przypomnienie od Wojtka,
a Sławek od razu wykorzystał to aby mnie podnieść i pobiec ze mną do
wskazanego miejsca. Jednak tym razem jak mnie odstawił pod drzwiami, to
nie było obok nas wilkołaka.
- Miałeś biec na tyle wolno, aby za tobą nadążył.
- On cię bezczelnie
podrywał. Na moich oczach. A ty nic z tym nie zamierzałaś zrobić. -
Sławek niemal warczał na mnie. Nie sądziłam, że może być aż tak
zazdrosny. Kątem oka zobaczył, że pojawia się Nicolas z Wojtkiem.
Przyparł mnie do ściany i pocałował z taką agresją, że przez chwilę
zastanawiałam się ile wyjdzie mi siniaków po jego agresywnym zachowaniu.
Jak tylko usłyszał moje myśli to odsunął się na tyle by nic mnie nie
bolało. Jego pocałunku stały się bardziej delikatne. Odsunął się z dużym
opóźnieniem w stosunku do tego jak zaczęłam na niego napierać, aby to
zrobił. Jednak oddalił tylko swoje usta. Czoło oparł na moim i patrzył
mi głęboko w oczy.
- Jesteś moja i tylko moja. - Szepnął tak niskim głosem, że aż zaczęły mi się trząść kolana.
- Chyba jednak nie do
końca jest twoja skoro ani nie wziąłeś jej ciała ani jej nie oznaczyłeś.
- Sławek z warkotem oderwał się ode mnie i mam wrażenie że rzuciłby się
z pięściami na Nicolasa, gdybym nie złapała go za rękę. Automatycznie
Wojtek przesunął się, aby zasłaniać naszego gościa delikatnie swoim
ciałem. Chyba nie chciał ryzykować ewentualną wojną.
Poprzedni Następny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz