sobota, 8 grudnia 2018

Wojna ras - Rozdział 22

Westchnęłam zmęczona całą rozmową. Nasza debata trwała już na spokojnie piątą godzinę z rzędu.
- Podsumowując. Chwilowo nie możemy sobie pozwolić na to, aby przyjmować większe grupy. W dalszym ciągu będą trwały akcje poszukiwawcze, oraz zdobywanie niezbędnych przedmiotów czy pożywienia. Powstały już plany dotyczące rozbudowy naszej kryjówki. Prace trwają jednocześnie w celu zwiększenia ilości pomieszczeń jak również powiększenia terenów uprawnych. Jedna z ekip zajmuje się badaniem gruntu, aby ustalić czy możemy sobie pozwolić na stworzenie kolejnego piętra. Jak tylko zostanie oddany jeden z pokoi do użytku to wznowimy odbijanie punktów.
- Problem polega na tym, że z kolejnymi punktami, nie będzie już aż tak łatwo.
- Na czym polega ten problem. - Spojrzałam zainteresowana i zmęczona na wampira.
- W każdym kolejnym miejscu wampirów będzie coraz więcej.
- Nie widzę problemu. Z każdym kolejnym dniem jest nas coraz więcej. Na pewno uda się stworzyć na tyle dużą grupę, abyście bez problemu pokonali tamtych.
- Nie w tym jest problem. Nikt nie ma wątpliwości, że damy rady ich pokonać.
- To w czym on tkwi?
- Wampirów będzie nie tylko więcej, ale będą też coraz bardziej potężni. Nie będzie kłopotem, aby z naszej strony atak był chociażby w proporcjach czterech na jednego. Jednak większa moc oznacza więcej darów. Mamy zbyt mało starych wampirów. Przydałoby nam się wsparcie.
- Macie pomysł skąd moglibyśmy je uzyskać?
- Sławek jest wystarczająco potężny, aby znacząco przechylić szalę na naszą korzyść. - Spojrzałam zdziwiona na Wojtka. Nie spodziewałam się, że stanie po jego stronie.
- Nie jest jeszcze gotowy. Wolę sobie nie wyobrażać jak by się zachował na polu bitwy. Chyba, że poszłabym tam z nim w ramach gwarancji, że nie zrobi rzezi.
- Nie możesz iść na pole bitwy. - Wojtek odparł zdecydowanym tonem, niemal na mnie krzycząc.
- Czy to są wszystkie utrudnienia związane z większą mocą?
- Nie.
- Chwilowo odsiew naszych od złych robimy dzięki Tomkowi. Jego dar jest niesamowity i na bardzo wysokim poziomie. Jednak już na poprzednich misjach zdarzało się że ktoś go wyczuł. Mimo wszystko jest tylko człowiekiem. Łatwo można go zabić, a nie uda nam się aż tak łatwo go zastąpić.
- W jaki sposób go wyczuwali.
- Po zapachu, że to człowiek. Odwracali jego dar by dostać się do jego głowy.
- To nie jest problem. Przed każdą misją będę tworzyła mu tarczę.
- Za przeproszeniem, ale nie jesteś aż tak potężna. - Spojrzałam z kpiną na wampira, który to do mnie powiedział.
- To odpowiedz na moje pytania. - Pokiwał niepewnie głową. - Czy czujesz mój zapach? - Zmarszczył brwi nie rozumiejąc o co mi chodzi. Jednak zaciągnął się powietrzem. Na jego twarzy malował się szok. Podszedł do mnie i zaczął wąchać moje włosy. Dopiero po chwili się odsunął.
- Nic nie czuję. Ani twojego zapachu. Ani proszku do prania. Ani żelu do ciała. Kompletnie nic.
- To teraz drugie pytanie. Powiedz mi o czym myślę. - Zmieszany zaczął patrzeć w ziemię.
- Nie jestem tego godny, aby czytać twoje myśli.
- Nie przejmuj się tym, tylko spróbuj je przeczytać. - Podniósł wzrok i skoncentrował się na mnie. W którymś momencie z sykiem złapał się za głowę.
- Nie jestem w stanie przeczytać twoich myśli.
- Ktoś jeszcze chce wypróbować moje tarcze? - Rozejrzałam się w koło. Wojtek cudem powstrzymywał się od śmiechu a reszta uciekała spojrzeniem na boki. W końcu ktoś odważył się odezwać.
- Henryk jest kiepską próbą badawczą. Tam będą silniejsze wampiry.
- Wojtek też nie jest w stanie przebić tarczy. - Wymieniony wampir odwrócił głowę zmieszany. Przynajmniej tyle miał jeszcze przyzwoitości.
- Mogą być silniejsi niż on.
- Sławek również sobie nie radzi.
- Twój partner nie jest w stanie czytać twoich myśli?
- Tak.
- A pił już twoją krew?
- Tak.
- Przeszedł nawet pierwszą próbę. - Odezwał się Wojtek na co skrzywiłam się trochę. Nie musi wszystkim opowiadać, aż takich szczegółów z naszego życia.
- Czyli nie ma możliwości, aby ktokolwiek przebił się przez barierę. Jednak ciekawi mnie dlaczego nie pozwalasz swojemu własnemu partnerowi na to by siedział ci w głowie, zwłaszcza skoro jest uwięziony i nie może przy tobie być. - Spojrzałam lekko rozzłoszczona na osobę, która się odezwała.
- Naruszał moją prywatność. Nie musiał siedzieć w niej przez cały czas. - Wampiry spojrzały się na siebie zmieszane.
- Obawiam się, że musiał. W dużej mierze na tym polega partnerstwo w naszym gatunku. Na całkowitym połączeniu się z drugą połówką.
- Chwilowo sobie tego nie życzę.
- On ma z tobą przejebane. - Spojrzałam wściekła na wampira, który to wypowiedział. Po jaką cholerę oni aż tak bardzo wpieprzają się w moje życie? Jednak zanim zdążyłam zabić go spojrzeniem to do pomieszczenia wpadł jakiś młody chłopak.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale mam ważną wiadomość dla Wiktorii. - Spojrzałam na niego zaniepokojona. Tylko mi nie mówcie, że chodzi o Sławka. Błagam, niech to nie chodzi o niego.
- Chodzi o Sławka. - Czy nie prosiłam, aby nie chodziło o niego?
- Co się stało?
- Katarzyna u niego była.
- Coś jej się stało?
- Generalnie nie. - Odpowiedział lekko zmieszany.
- Po prostu opowiedz o co chodzi.
- Stwierdziła, że może on mieć problem, aby kontrolować się bez ciebie, a będzie musiał nauczyć się to robić, bo nie zawsze będziesz obok niego.
- Co zrobiła?
- Ofiarowała mu swoją krew. - Usłyszałam za sobą syk wciąganego powietrza. Jedynie Wojtek nie zareagował. Dziwne. Później się nad tym zastanowię.
- Ale mówiłeś, że nic jej nie jest.
- Bo tak jest. Zamknął jej ranę i nie zrobił jej krzywdy. - Byłam w szoku i nie do końca rozumiałam co się dzieje.
- Albo potrafi nad sobą panować lepiej niż sądzisz, albo zmienił jej wspomnienia. - Spojrzałam na wampira, który wykazał dwa racjonalne rozwiązania.
- Idę do Sławka usłyszeć jego wersję wydarzeń. Wojtek, jeśli możesz to pójdź do kobiety i sprawdź jej pamięć. Spotkanie proponuję przełożyć na jutro. Zastanówcie się do tej pory o czym jeszcze musimy porozmawiać. Jeśli Sławek okaże się winny to więcej już o nim nie usłyszycie. Jeżeli natomiast to wszystko jest prawdą to pomyślcie, czy nie chcielibyście debat przeprowadzać razem ze Sławkiem. Jest on na tyle potężny, że mógłby pomóc nam swoją wiedzą i doświadczeniem. Co się zaś tyczy jego bezpośredniego udziału to fakt, że ściągnę mu łańcuchy będzie znakiem, iż nie mam już żadnych przeciwwskazań.
- Jak zamierzasz rozwiązać problem Sławka jeśli jest winny? - Spojrzałam pewna siebie na wampira, który zadał pytanie. Nie mogliby już przestać się o to pytać.
- Zabije go.
- Jest potężny. Jak zamierzasz go zabić?
- Jestem jego partnerką. Aby się obronić, musiałby mnie skrzywdzić. Sądzicie, że zaryzykuje moim życiem tylko po to by ocalić własne? - Wyglądali na wstrząśniętych.
- Potrafiłabyś zabić własnego partnera?
- Obiecałam, że ochronię was przed każdym niebezpieczeństwem.
- On naprawdę ma z tobą przejebane. - Odezwał się ten sam wampir co poprzednio. Aż prychnęłam biorąc pod uwagę absurd sytuacji.
- Zakładam, że to już wszystko. Porozmawiamy jutro. Wojtek przekaże wam gdzie odbędzie się spotkanie, oraz o której godzinie. Roześlę też maile na wszelki wypadek. - Zanim zaczęli rzucać kolejnymi komentarzami to wyszłam z pomieszczenia i stosunkowo szybkim tempem udałam się w stronę Sławka. Kątem oka zauważyłam że Wojtek ruszył za mną.
- Nie musisz iść ze mną.
- Ale chcę się upewnić czy nic ci nie będzie.
- Wolałabym abyś został. Pójdź sprawdzić tę kobietę. Jeśli się okażę, że ma naruszoną pamięć to przynieść mi coś czym mogę go zabić. Jak nie to po prostu zapukaj i powiedz że wszystko gra, abym wiedziała na czym stoję. - Pokiwał mi głową i odszedł zrealizować moją koncepcję. Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam drzwi. Dlaczego zapomniałam ustawić tarczę? Wtedy cała ta sytuacja nie miałaby miejsca. Spojrzałam na Sławka. Uśmiechał do mnie zadowolony z siebie. Usiadłam naprzeciwko niego i ukryłam twarz w dłoniach. To będą ciężkie dni. W takich chwilach nie mam już siły dalej tego ciągnąć. Chcę aby ktoś przejął za mnie moje obowiązki. Po prostu momentami zawiłość i ilość problemów mnie przytłacza. Poukładałam jakkolwiek swoje myśli i westchnęłam smutno. Nie mam czasu aby to bardziej odwlekać.
- Dziękuję że dałeś mi czas na pozbieranie myśli. - Podniosłam spojrzenie, jednak tylko uśmiechnął się do mnie siedząc po turecku tak blisko mnie jak pozwalał mu na to łańcuch. - Zacznijmy więc. Z góry informuję, że jeśli zrobiłeś coś nie tak to będę się wściekać. Jeśli jednak mnie okłamiesz lub zataisz ważne informacje to nie będę mogła być pobłażliwa. Stracę do ciebie resztki zaufania. Zmusisz mnie do działania. Rozumiesz?
- Tak. - Szepnął z powagą.
- Czy użyłeś w jakkolwiek sposób swoich mocy na Kasi?
- Nie.
- Na pewno? Nie sprawiłeś aby tutaj przyszła. Nie wpłynąłeś na jej decyzję czy słowa. Nie zmieniłeś jej pamięci. Nie wpoiłeś jej co ma innym mówić. - Odblokowałam jedną ze swoich tarcz. Już po chwili widziałam różnicę na jego twarzy.
- Czuję twój zapach.
- Tak.
- Dlaczego?
- Dawno go nie czułeś. Utrudni ci koncentrację. Zmniejszy szansę na to że mnie okłamiesz.
- Próbujesz na mnie wpłynąć.
- Czuję jakbym nie miała wyjścia. Odpowiesz na pytanie?
- Trzymałem się z daleka od jej głowy. Nawet myśli nie podsłuchiwałem. - Kiwnęłam głową i zmęczona westchnęłam.
- Opowiedz mi co się tutaj stało.
- Mogę ci nawet pokazać.
- Jak?
- Przelać wspomnienia do twojej głowy.
- Musiałabym opuścić bariery na tyle abyś mógł na chwilę wejść.
- Przykładowo.
- A jaka jest szansa że uda mi się potem wyrzucić ciebie z głowy?
- Raz to zrobiłaś.
- Bo byłeś zbyt zmęczony by stać na nogach. Teraz nie miałabym z tobą szansy. Jak tylko opuszczę tarczę to uniemożliwisz mi ponowne postawienie ich. - Patrzył na mnie poważnie. Jakby się zastanawiał czy da radę nie wykorzystać tego, ale chyba nie ufa sobie na tyle by zaryzykować.
- Są inne sposoby.
- Jakie?
- Mając kroplę twojej krwi i trzymając cię za rękę mógłbym dać radę.
- Nie masz pewności?
- Masz mocną tarczę. Ale sądzę że mi się uda.
- Jakie mogą być tego konsekwencje?
- Że wypiję więcej niż kroplę. Że będzie cię bolała głowa.
- To wszystko? - Zawahał się na chwilę.
- Tak mi się wydaję. Jeśli coś pominąłem to kwestia braku pamięci, a nie chęci ukrycia czegoś przed tobą. - Zamknęłam na chwilę oczy próbując podjąć decyzję. Byłaby to dobra opcja bo zobaczę całe zdarzenie. Tak mógłby wybrać co jest dla niego ważne a co nie. Jednak wymaga tego abym mu chociaż trochę zaufała. Nie powinien mnie skrzywdzić. Jestem jego partnerką. Otworzyłam oczy podejmując decyzję.
- Zróbmy to. - Uśmiechnął się do mnie szeroko jakby wygrał los na loterii. Jakby sam nie mógł uwierzyć we własne szczęście.
- Musisz w tym celu się zbliżyć. - Westchnęłam dalej nie do końca pewna własnej decyzji i usiadłam obok niego.
- Dziękuję za zaufanie. - Szepnął i czułam w jego głosie ciepło. Emocje. Po raz pierwszy miałam wrażenie jakby coś do mnie czuł. Wziął moją rękę i patrząc mi w oczy złożył pocałunek na mojej dłoni. Po moim ciele przeszedł dreszcz. Nie do końca rozumiałam co się dzieje.
- Gotowa? - Pokiwała głową nie będąc w stanie nic odpowiedzieć. Odwrócił moją dłoń przegubem do góry i złożył delikatny pocałunek na nadgarstku. Po chwili poczułam jego kły na mojej ręce. Jednak zamiast od razu się wgryźć to zaczął skubać skórę. Było to na tyle intensywne doznanie że cudem się powstrzymywałam aby nie jęknąć. Co ja zrobiłam? Zdążyłam zapomnieć jak on na mnie działa. Chyba wyczuł że zaczynam mieć wątpliwości bo wgryzł się we mnie. Ból był na tyle krótki że ledwie go odczułam. Chwilę później zalała mnie fala podniecenia. Tym razem nie dałam rady utrzymać jęku. Zadowolony z siebie po wypiciu dwóch łyków zamknął ranę i spojrzał mi głęboko w oczy. Tym razem widziałam tylko pragnienie. I obawiam się że ciała a nie krwi.
- Gotowa? - Powiedział tak niskim głosem, z tak wielką chrypką że gdybym stała to kolana by mnie już nie utrzymały. Nie byłam w stanie udzielić mu odpowiedzi więc po prostu kiwnęłam głową.
- Kochanie, musisz mi odpowiedzieć. Muszę mieć pewność że jesteś gotowa. - Próbowałam odpowiedzieć ale mi się nie udało. Odchrząknęłam. Jednak byłam na tyle zestresowana reakcją swojego ciała że przybrałam wściekły ton głosu.
- Wiedziałeś że tym na mnie zadziałasz. Wiedziałeś jak się poczuję.
- Było ci źle?
- Nie, ale nie szczerz się tak. Wiedziałeś jak się poczułam i że będę miała problem aby odpowiedzieć a i tak mnie do tego zmusiłeś.
- Przepraszam. - Na chwilę mnie zamurowało. Jego ton głosu sugerował że mówił szczerze. Spojrzenie, że potrzebował abym potwierdziła iż jego zachowanie na mnie zadziałało.
- Jestem gotowa. - Odpowiedziałam pewniejszym głosem. Uśmiechnął się tylko delikatnie i dołożył drugą rękę na moją dłoń. Patrzył mi głęboko w oczy. To co robił musiało kosztować go sporo wysiłku bo po chwili widziałam kropelki potu na jego czole. Rozluźniłam się mając nadzieję że chociaż trochę uda mi się mu pomóc. Nagle poczułam jak dostał się do mojej głowy. Widziałam całe wydarzenie. Od momentu wejścia Kasi, przez rozmowę do wyjścia. Łzy pojawiły mi się w oczach. Przez myśl mi nie przeszło że ktoś mógłby chcieć coś dla mnie zrobić. Sławek wyciągnął do mnie swoją dłoń aby pogłaskać mnie po policzku. Pozwoliłam sobie aby przez chwilę nie myśleć tylko poczuć jakie to było przyjemne. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Ze smutnym uśmiechem wróciłam pod ścianę w to samo miejsce co siedziałam wcześniej. Drzwi się otworzyły i stanął w nich Wojtek. Myślałam że Sławek zaraz zabije go spojrzeniem.
- Sławek zachowuj się. - Speszony odwrócił głowę i spojrzał w podłogę aby coś sobie uświadomić i przenieść swoje spojrzenie na mnie.
- Przepraszam.
- Przeszukałem umysł Kasi ale nie dostrzegłem aby ktoś cokolwiek przy nim manipulował. - Sławek zszokowany spojrzał na Wojtka, a po chwili na mnie.
- Wysłałaś Wojtka aby mnie sprawdził?
- Nie mogę ci ufać. - Wyglądał na zranionego. Powoli zaczynałam mieć wątpliwości czy słusznie postąpiłam. Może zbyt bardzo go karam.
- Coś jeszcze? - Spytałam się Wojtka. Pokręcił głową i wyszedł z pomieszczenia. Z powrotem wróciłam spojrzeniem do Sławka.
- Co chcesz w zamian?
- Nie rozumiem.
- Za każdym razem gdy działo się coś co wymagało od ciebie wysiłku czy samokontroli oczekiwałeś czegoś w zamian. Nie uwierzę że zrobiłeś to bezinteresownie bo nie chciałeś skrzywdzić kobiety która kosztowała cię dużo nerwów. Stąd pytanie jaka jest cena za jej test.
- Niczego od ciebie nie oczekuję. - Szepnął na tyle cicho że ledwo go usłyszałam. Wyglądał na oddalonego i zranionego.
- Nie rozumiem. To dlaczego nie wykorzystałeś okazji?
- Chce być bliżej ciebie. - Szepnął cicho. Zrobiłam gest ręką ponaglający go do mówienia. - Jesteś moją partnerką. Chciałbym spędzać z tobą każdą wolną chwilę. Aby to się spełniło muszę nauczyć zachowywać się przyzwoicie. Muszę sprawić abyś znowu mi zaufała. Przynajmniej na tyle by mnie uwolnić. Wtedy mógłbym cały czas być przy tobie. Innymi słowy. Staram się być wystarczająco normalny abym miał szansę na życie z tobą. - Byłam wstrząśnięta jego oświadczeniem. Po raz pierwszy jego słowa brzmiały jakby nie był egoistycznym dupkiem. Może rzeczywiście chce się zmienić? Chyba podjęłam już decyzję co do dalszych działań.
- Czy posłużył byś nam radą i swoim doświadczeniem?
- W jakim sensie?
- Przez tę akcję zostało przerwane zebranie. Mamy trochę problemów. Parę decyzji do podjęcia. Pomógłbyś nam?
- Z największą przyjemnością. - Odpowiedział z uśmiechem jakby było mu lżej. - Wstałam z podłogi i otrzepałam się z kurzu.
- Na mnie już pora. - Wstał i zawahał się jakby chciał coś jeszcze powiedzieć ale się rozmyślił.
- Cała ekipa będzie jutro koło piętnastej. - Pokiwał głową i patrzył jak odchodzę.
- Do zobaczenia.

Poprzedni                                                                                                       Następny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz